• "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina. Czytaj więcej...
  • Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek. Czytaj więcej...
  • Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 10 październik 2016 11:43

Gen podległości

Zapewne nie pójdę na film Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”, który właśnie wchodzi na ekrany polskich kin. Im więcej osób, które znam i cenię, mówi mi, że to film znakomity, doskonały, niekiedy pada nawet słowo „arcydzieło” – tym bardziej nie czuję się na siłach. Rzecz w tym, że kiedyś dość dokładnie zapoznałem się z historią rzezi wołyńskich na użytek programu przygotowywanego dla TVP Historia. Owocem tej pracy był także artykuł w sobotnio-niedzielnym dodatku do „Rzeczpospolitej” – „Myśmy wszystko zapomnieli”. Był to wtedy, nie chwaląc się, pierwszy tekst w gazecie wysokonakładowej, zaliczanej do opiniotwórczych, piętnujący zaniechania i tchórzostwo polityków III RP w sprawie Wołynia.

Odbyła się premiera filmu "Smoleńsk" Antoniego Krauzego, czyli filmu który miał pod górkę jak mało które dzieło filmowe w III RP. Przypomnijmy, że prace nad filmem zaczęły się na początku 2013 roku, zdjęcia wykonano głównie w 2015 roku, opóźniał się też termin premiery, były problemy z postprodukcją, scenariuszem, który był wielokrotnie zmieniany, a w międzyczasie też miał miejsce konflikt reżysera i producenta. Sam "Smoleńska" jeszcze nie oglądałem, ale jest jednak przesłanka by uznać, że film ten nie jest dziełem nieudanym, mówiąc bardzo ostrożnie, a to dlatego, że Gazeta Wyborcza nie zdołała się do niego przychrzanić. Recenzja pana Romana Pawłowskiego, kto go szanuje, a kto nie, to już jest sprawa prywatna, jest głównie recenzją ze Smoleńska jako z wydarzenia historycznego. Pan Pawłowski wymienia cały katalog rzeczy, które jego zdaniem są elementami oszołomskiej teorii spiskowej.

Dział: Chłodnym Okiem