• Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna. Czytaj więcej...
  • Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

Cały dyskurs jest nasycony pogardą, tradycyjną dla tego towarzystwa, bo w sumie na kogo Wałęsa donosił? Na jakichś zwykłych roboli, lenarciaków, to się nie liczy, bo co innego gdyby donosił np. na Kuronia. Sławek Cenckiewicz mówił żeby napisać o tych 30. osobach, na które kapował Bolek. To byli ludzie naprawdę łatwi do zniszczenia, którzy z czasem byli niszczeni, zapewne sami nie wiedzieli dzięki komu. Mówiąc, że Wałęsa "coś tam podpisał" odebrano tym ludziom tożsamość.

Dział: Chłodnym Okiem
piątek, 29 styczeń 2016 12:59

Zgubna żądza nagrody

Przypomniał mi się złośliwy wiersz Mariana Hemara o Jarosławie Iwaszkiewiczu starającym się usilnie o Nagrodę Nobla. Wieloletni prezes PRL-owskiego ZLP (zresztą, trzeba przyznać, istny Mozart kolaboracji – nikt inny nie robił tego z takim wdziękiem) szczególnie mocno zaistniał w literaturze ze swymi marzeniami o szwedzkiej nagrodzie, bo mamy jeszcze świetną sztukę Eustachego Rylskiego „Chłodna jesień” i powstałą na jej bazie powieść, ale przecież śnił o Noblu niemal każdy z ważnych pisarzy.

Dział: Publikacje