• "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina. Czytaj więcej...
  • Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek. Czytaj więcej...
  • Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 03 lipiec 2017 09:52

Odwołane wakacje

Chyba już tylko ludzie naprawdę starzy pamiętają, że istniało kiedyś coś, co nazywano „sezonem ogórkowym”.

poniedziałek, 19 grudzień 2016 10:08

Krysza wciąż działa

Przyznam szczerze – uważny czytelnik zresztą może pamiętać – że nie wierzyłem w sens powołania sejmowej komisji śledczej do sprawy afery Amber Gold. Po triumfie komisji „rywinowej” nadużywano tego narzędzia wielokrotnie, tworząc dla doraźnego propagandowego efektu różne kolejne gremia – komisje „orlenowską”, „bankową” etc. – o pracy których nikt dziś nie pamięta, bo i nie ma o czym. Ostateczny zaś cios tej metodzie dociekania prawdy o systemowych patologiach państwa zadała PO podczas „afery hazardowej”, w zdominowanym przez nią i sojuszniczy PSL parlamencie, czyniąc komisję, dokładnie odwrotnie, skutecznym narzędziem do zamiecenia afery i ochronienia umoczonych przed wyjaśnieniem prawdy.

środa, 23 marzec 2016 10:40

Patronat nad Amber Gold - Chłodnym Okiem

W sprawie Amber Gold najważniejsze jest to, że pan Marcin P. dostawał od państwa wszystkie możliwe koncesje, nawet te, których dostać nie powinien - czyli na obrót kruszcami i na przyjmowanie wkładów od obywateli. Gdyby ktoś z Państwa chciał takie rzeczy załatwić, to zażądano by setki tysięcy papierów, trwało by to miesiącami, a w konsekwencji i tak by prawdopodobnie nikt tej koncesji nie dostał. Natomiast pan Marcin P. poszedł do ministerstwa i dostał owe koncesje jednego dnia, nawet nie składając wymaganych papierów, w tym tak oczywistych jak świadectwo o niekaralności, którego i tak by złożyć nie mógł.

Dział: Chłodnym Okiem