• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

środa, 28 wrzesień 2016 12:29

Straszny świat - Chłodnym Okiem

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

KODomici żyją w tak strasznym świecie, że nie dziwię się, że się go sami boją. W tym świecie telewizory o północy automatycznie przełączają się z TVN na TVP oraz chowane są w kioskach kodowskie gazety Newsweek i Wyborcza pod ladę, bo taki jest prikaz z ministerstwa. Żyją w świecie, w którym sam Mateusz Kijowski wyznawał, że jest podsłuchiwany i za nim chodzą, a Andrzej Rzepliński już wie, że pójdzie do więzienia po zakończeniu kadencji, tak samo jak Hanna Gronkiewicz.

[...]

Zajrzałem na profil Twittera innego wybitnego demokraty pana Zbigniewa Hołdysa zwanego Claptonem, gdzie znalazłem wezwanie, że pokojowe manifestacje są do bani, bo nie robią na Kaczyńskim wrażenia. Wypowiedź miała taki ton, że Kaczyński przestraszy się tylko zadymy, musi się krew polać, coś trzeba podpalić i rozwalić. Odpowiadał też Tomasz Lis, że nie ma co urządzać piknikowych manifestacji, tylko robić rozpierduchę. W wypadku Hołdysa jest to o tyle śmieszne, że po kilku godzinach kolejny tweet był o tym, jak mu to dobrze jest w spa w Kazimierzu, gdzie siedzi od tygodnia i dziękuje właścicielowi.

[...]

Zadumałem się nad mądrością naszej Unii Europejskiej, w której mogłoby się wydawać, że się szepcze o problemach takich czy innych, a tymczasem zajęła się sprawą slimów. Chodzi o cienkie papieroski, które znikną z rynku w trosce o zdrowie Europejczyków albo o kasę przemytników. Wszcyscy powiadają, że to świetna informacja dla krajów spoza UE, szczególnie ze wschodu, dla przemytników, celników i wszystkich, którzy biorą w tym udział. Dla nas to też pewna wiadomość, ponieważ dopiero co zawarto kompromis m.in. z Polską, że Unia slimów nie zakaże, ale jak widać nie wszystkich ceni się tak samo, by dotrzymywać słowa.

Chłodnym Okiem 27.09.2016

Czytany 7827 razy

Artykuły powiązane

  • Eurobrednie poobiednie Eurobrednie poobiednie

    Zbyt wiele niezależnych od siebie źródeł powtórzyło tę bzdurę, żebym nie zareagował. Ale po kolei: zaczęło się od mojego "ćwierku" na popularnym komunikatorze, gdzie zwięźle i dosadnie zwróciłem uwagę, że jeśli argumentem za okazywaniem posłuszeństwa Komisji Europejskiej mają być unijne fundusze, to te fundusze i tak się już kończą.

  • Elita totalna Elita totalna

    W świątecznym nastroju zbiera się ludziom na nadmierną szczerość – co w sercu, to na widelcu.

  • Poświąteczny skurcz elit Poświąteczny skurcz elit

    Krzysztof Łoziński, lider KOD, zechciał wreszcie wyartykułować jasno to, co od dawna powtarza się w deklaracjach, apelach i jeremiadach obrońców Konstytucji i Wolności, ale dotąd zawsze "implicite", nie wprost.

  • Powiedzmy: Polexit Powiedzmy: Polexit

    My tu się szykujemy na Boże Narodzenia, a na salonach w mediach naszych tak zwanych "elit opiniotwórczych" trwa nieustający halloween. Nic nowego. Owe upadłe "elity" straszą nas bez chwili przerwy już od kilku lat i trudno wyjść z podziwu, że wciąż im się to nie nudzi. 

  • To się dzieje To się dzieje

    Państwo mają prawo mi nie wierzyć. Sam czasem myślę: nie, to się nie dzieje. To niemożliwe. Zawsze żyliśmy w „najweselszym baraku w obozie socjalistycznym”, zawsze sprawy publiczne miały tendencję do stania na głowie – ale aż tak?