• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 25 lipiec 2016 09:57

Hejt, szaleńcy i biznesmeni - Chłodnym Okiem

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Spojrzałem na statystyki polubień na Facebooku i muszę stwierdzić, że hejt jest przeciwskuteczny, ale też posiada charakterystyczne elementy. O moim wpisie, że Niemcy doznali szoku kulturowego, bo nie mają przećwiczonej sytuacji, w której to oni są ofiarami, a jak pokazuje historia to oni mordowali innych i raczej nie padali ofiarami cudzych ekspansji, można powiedzieć, że brakuje empatii. Kilku ludzi, których szanuję, zwróciło uwagę, że to nie jest dobry moment. Pytanie jaki jest dobry inny moment na komentowanie wydarzenia, niż wtedy kiedy się ono odbywa? Natomiast twierdzenie, że w tym tweecie jest jakieś chamstwo, to delikatnie mówiąc mnie nie przekonuje. Najwięcej w tym wszystkim jest hejtu antykatolickiego i to mnie zastanawia. Jeżeli kodowa banda się rusza, nieważne o czym mowa, zawsze pojawia się "ty katolicki...".

[...]

Niestety nie znam niemieckiego by zaśpiewać, że nic się nie stało i się nie stanie. To tylko wariaci, nie ma się czym przejmować. W końcu każdy kto zabija ludzi to wariat. Szedł facet przypadkowo, nagle dostał ataku szału, ściągnął kałasznikowa i wyjął cały worek amunicji. Tytuł w Wyborczej - "Atak szaleńca nie kalifatu". Aha, to w porządku, nie ma problemu. Jak to mówi Klaus Bachmann, niemiecki głos w twoim domu, problemem jest skrajna prawica. Syryjczycy stali się chyba skrajną prawicą. To pojęcie jest tak rozciągliwe, nazywa się tak nazistów czy faszystów, partie, które wyrosły z partii socjalistycznych i odwoływały się do Marksa, walczyły w obronie klasy robotniczej, świętowały 1 maja, nosiły czerwone flagi itd. W gruncie rzeczy dlaczego jakiś Syryjczyk ma nie być skrajną prawicą?

[...]

Wprost, który słynie z układania list biznesmenów, ułożył listę anty-biznesmenów. Chodzi o takich biznesmenów, którzy dzisiaj są bankrutami albo siedzą lub siedzieli w więzieniu. To są bardzo ciekawe kariery np. Kazimierz Grabek jako 24-letni chłopak dostał za PRLu 9 milionowy kredyt od banku spółdzielczego w Grójcu. Były takie możliwości w PRLu, przedsiębiorczość kwitła, niektórzy mogli robić interesy np. Kulczyk senior, a inni nawet za granicę jeździli. Potem kupił ziemię, dostał kolejny kredyt. Facet przez całe życie dostawał kredyty i stał się wielkim bogaczem. Jednego roku dostał nawet od banków 60 mln zł kredytu, a niektóre były na tyle "naiwne", że same zobowiązywały się do regulowania kolejnych rat kredytu, których Grabek miał problemy ze spłatą. I on, i pan Mikuśkiewicz, i pan Gawronik, i pan Bykowski itd.

Chłodnym Okiem - 25.07.2016

Czytany 14456 razy

Artykuły powiązane

  • Nigdy więcej września Nigdy więcej września

    Dnia pierwszego września, pozwólcie, mili Państwo, że daruję sobie komentowanie bieżącej nawalanki między pisem a antypisem i tłumaczenie, że wbrew przekonaniu części mediów istnieje jeszcze życie poza nimi.

  • Making EU great again! Making EU great again!

    O czym tu dumać na warszawskim bruku nazajutrz po wizycie prezydenta USA, jak nie o tej wizycie?

  • Bruksela, czyli zmiana narracji Bruksela, czyli zmiana narracji

    Porównywanie "opozycji totalnej" z Konfederacja Targowicką uważałem jeszcze parę miesięcy temu za retoryczną, czy wręcz propagandową przesadę obozu władzy. Teraz już nie. Albo, inaczej powiem – jeśli na początku była to przesada, to dziś już nie. Podobieństwo osiemnastowiecznych "patriotów", którzy w obronie przed konstytucyjnym zamachem 3 maja zwrócili się do mocarstw – gwarantów "praw kardynalnych" o objęcie Rzeczypospolitej Obojga Narodów "procedurą kontroli praworządności" do obecnej "opozycji totalnej", opozycji już nie tylko wobec rządu, ale wobec państwa, któremu odmawia ono prawa do reprezentowania obywateli i nazywa "państwem PiS" naprawdę staje się coraz bardziej oczywiste.

  • Do przyjaciół Niemców Do przyjaciół Niemców

    Nie mam z Niemcami, o ile wiem, żadnych związków rodzinnych, nie łączą mnie z nimi jakieś szczególne wspomnienia czy przyjaźnie, ot, tyle, że pamiętam z czasów dawniejszych pary wolontariuszy, którzy robili tu całkiem dobrą robotę. Nie mam więc innej możliwości zadać im tego pytania, niż publicznie: Czy wy naprawdę chcecie tego, nad czym uporczywie pracujecie? Tego, by słowo "Niemiec" znowu w przeciętnym Polaku budziło wrogość, by było synonimem buty, arogancji i pogardy dla "untermenschów"?

  • Czas przecieków Czas przecieków

    W Unii Europejskiej trwa akurat sezon wyborczy. Nikt się tym nie pasjonuje, poza bezpośrednio zainteresowanymi i kibicującymi im mediami, czemu się zresztą trudno dziwić. Wiadomo przecież, że „wspólnotowe” instytucje, choć niewiarygodnie drogie i rozbudowane, to fasady, a decyzje polityczne podejmują przywódcy unijnych państw, na czele z kanclerz Niemiec.