• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 01 lipiec 2016 14:49

Polowanie na czarownice - Chłodnym Okiem

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Katarzynę Zimmermann, o pięknym słowiańskim nazwisku, stracono jako czarownicę w XVIII wieku, co było jednym z ostatnich procesów czarownic na obecnych ziemiach polskich. Pan Robert Biedroń i Gazeta Wyborcza, która się tym zachwyca, nie zauważyli, że w XVIII wieku Słupsk leżał na terytorium pruskim co znaczy, że nie było tam również kościoła katolickiego. Zastanawiam się czy ten "nasz" kraj i "nasza" czarownica wynikają z pewnej petrufikacji wiedzy historycznej czy też może są świadomi, że chodzi o państwo pruskie. Dzisiaj przecież Prusy to nasz wielki brat w zjednoczonej Europie i dlatego trzeba się za niego uderzyć w pierś.

[...]

Afera z "prywatyzowaniem" na rzecz kolegi Hanny Gronkiewicz-Waltz, czyli wypłacenia odszkodowania pewnemu mecenasowi za działkę pod Pałacem Kultury, kiedy to było wiadomo, że państwo wypłaciło już wcześniej odszkodowanie, jest aferą ewidentną, przepraszam za kolokwializm, jak w mordę strzelił. Nie da się tutaj niczemu zaprzeczyć, to są sprawy oczywiste. Pani Gronkiewicz-Waltz nie pozostaje nic innego jak opowiadanie, że "będą szukać na nas paragrafów, dla PiS jestem kimś kogo trzeba zniszczyć".

[...]

Tzw. reprywatyzacja oczywiście nie polegała na żadnym oddawaniu skradzionego majątku właścicielom tylko przepompowywaniu ich do mecenasów, znajomych, cwaniaków. Pewien mecensach "odzyskał" kiedyś działkę na mocy upoważnienia od właściciela żyjącego w Urugwaju i nawet sąd się zainteresował, że owy właściciel ma 120 lat. Oczywiście wiadomo, że świetnie się trzymał co potwierdziało uwierzytelnione pełnomocnitwo z kancelarii prawnej z tamtego kraju.

Chłodnym Okiem - 1.07.2016

Czytany 1167 razy

Artykuły powiązane

  • Tęczowe hieny Tęczowe hieny

    Czternastoletni uczeń popełnił samobójstwo. Straszna sprawa. Każdy, kto ma dzieci, rodzinę, albo przynajmniej odrobinę empatii i przyzwoitości, uszanowałby ból jego najbliższych.

  • Odwołane wakacje Odwołane wakacje

    Chyba już tylko ludzie naprawdę starzy pamiętają, że istniało kiedyś coś, co nazywano „sezonem ogórkowym”.

  • Giętkość gluta Giętkość gluta

    Jeśli prawdą jest, że mój wróg świadczy o mnie, to mijający tydzień był dla mnie fatalny.

  • Niefakty Niefakty

    Ciekawe, czy docierają do Państwa wieści o „masowej wycince drzew”, czy nawet „wyrębie lasów”, co to niby trwa w kraju na polecenie oszalałego pisowskiego reżimu. Jeśli tak, to mamy kolejny przykład tego, jak można świat mediów kompletnie odkleić od świata rzeczywistego.

  • Oszuści z klubu "Wiewiórka" Oszuści z klubu "Wiewiórka"

    Przyznaję uczciwie, że wobec tzw. zielonych nie jestem zapewne obiektywny. Wiele mnie od tego towarzystwa, do obrzydliwości promowanego w postępowych mediach, odrzuca. Choćby już samo przywłaszczanie sobie nazwy "ekolog". Ekolog, jak sama nazwa wskazuje, to naukowiec, ktoś, kto skończył ekologię - dział biologii - obronił pracę dyplomową i może się wylegitymować wiedzą, a nie tylko dobrymi chęciami. Nazywanie "ekologami" maniaków, którzy przykuwają się do drzew albo odprawiają różne uliczne rytuały religijne "klimatyzmu" to coś takiego, jakby anarchistów robiących zadymy podczas szczytów G-20 nazywać "ekonomistami".