• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 15 kwiecień 2016 10:26

Głosowanie na cztery ręce - Chłodnym Okiem

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Z całym szacunkiem do Kornela Morawieckiego, ale nie mogę patrzeć jak tak zasłużony, dorosły człowiek zachowuje się jak naiwne dziecko i pyta "co ja właściwie takiego zrobiłem? Nie ma moralnego problemu w głosowaniu pod nieobecność". Otóż problem jest, ponieważ to czyn prawnie zakazany regulaminem Sejmu, a co więcej, uznany za przestępstwo. W tym momencie tylko czcigodny wiek usprawiedliwia Kornela Morawieckiego, ale obawiam się, że to on najwięcej stracił podczas tej akcji.

[...]

Wyobraźmy sobie, że to PiS wymyślił taką sytuację, że wyciąga karty i udaje, że go nie ma. Jak by w tym momencie wszytkie tłumy propagandowe Platformy i wszystkie tuzy, którzy w tym momencie krzyczą o przestępstwie, niemal o zbrodni w Sejmie, która dokonała się podczas głosowania na "cztery ręce". Zwracam uwagę, że dotąd jak takie wypadki się zdarzały, to mówiono o głosowaniu na dwie ręce, bo w momencie głosowania trzeba nacisnąć dwa przyciski na raz. Pani posłance, która głosowała za Morawieckiego, wyrosły po prostu dwie ręce nie wiadomo skąd. Ale ponieważ raz tak palnął Grzegorz Schetyna, który jak widać rywalizuje z Ryszardem Petrunie tylko o to kto jest bardziej przeciwko PiS, ale także kto sadza lepsze rubikonie.

[...]

Przez Adama Michnika polityka została przesterowana na tory sporu moralnego, czy coś jest piękne czy haniebne. Zdaniem PiSu samo wyciąganie kart jest haniebne, ale jakby to PiS wyciągał karty, to Gazeta Wyborcza pisała, że to jest haniebne. Mądre czy nie, jest to metoda bardzo popularna zwłaszcza w amerykańskim parlamencie, to część demokracji, nie ma co z tego robić jakiegoś moralnego problemu. Kornel Morawiecki delikatnie mówiąc zachował się jak człowiek niepoważny i nieprzyjmujący do wiadomości, że obowiązują go jakieś przepisy. Ale robienie z tego zbrodni i krzyk, że w przestępczy sposób PiS wybrał sędziego trybunału to przesada.

Chłodnym Okiem - 15.04.2016

 

Czytany 6039 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.