• "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina. Czytaj więcej...
  • Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek. Czytaj więcej...
  • Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 03 czerwiec 2016 12:17

Ziemkiewicz: Dla PiS-u jestem w szufladzie "faszysta, narodowiec"

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Wyznaję zasadę, że jak Żydzi nazywają mnie antysemitą, a antysemici Żydem, to wszystko jest porządku. Teraz jestem PiS-owcem dla wszystkich, tylko nie dla samego PiS-u. Bo dla PiS-u jestem w szufladzie: faszysta, narodowiec. Zajmuję się polityką, jestem zaangażowany politycznie, ale politykiem nie jestem - mówi Rafał Ziemkiewicz w rozmowie z Magdaleną Rigamonti z Dziennik.pl.

[...]

O przepraszam, taki szmatławiec jaki zrobił Lis z "Newsweeka"... Zresztą, zaczął już Maziarski – pojawienie się tam byłoby poniżej mojej godności. W TOK FM też raczej trudno byłoby mi dziś wynegocjować taką swobodę, jaką miałem tam w czasach, kiedy prowadziłem poranki. To właśnie była ta gra, o której mówiłem: jak ich swoją obecnością uwiarygadniałem, bo dzięki mnie mieli pluralizm, i oni też, skoro już mnie tam wpuścili, nie mogli mnie traktować tym ulubionym michnikowym "dyskursem wykluczania": jemu się przecież nie podaje ręki, nie czyta go, nie polemizuje, bo to prawicowy oszołom i faszysta, i wszystko, co mówi, jest z zasady nieważne.

[...]

W niektórych środowiskach Ścibor Rylski nie jest bohaterskim powstańcem, tylko ubeckim kapusiem TW "Zdzisławski" – w tych samych, w których Witold Kieżun nie jest TW "Tamizą", tylko bohaterskim powstańcem. A w innych odwrotnie. Choć każdy z nich był i jednym, i drugim. Rozumiem, że ta nieznośna względność bytu panią drażni, ale, zapewniam, mnie też i nie chcę do niej ręki przykładać. Myślę, że to, co robiliśmy w tym programie, naśmiewając się z kameleonizmu "Misia" Kamińskiego, Romana Giertycha czy Radka Sikorskiego, to jednak coś zupełnie innego, niż szukanie w życiorysach argumentów do wykluczania. Sam, nawiasem mówiąc, padłem niedawno ofiarą takiej akcji i to akurat ze strony lewicy, która tak się brzydzi "grzebaniem w życiorysach" - próbowano mnie unieważnić argumentem, że jak w PRL-u byłem tchórzem i nie walczyłem na barykadach, to nie wolno mi dziś zabierać głosu.

[...]

Propagandę polityczną i szarpanie emocjami widziałem w "Wiadomościach" raczej za czasów Piotra Kraśki. Wtedy wiadomości były codziennie tylko trzy: kolejny wielki wspaniały podziwiany przez świat sukces władzy, kolejna straszna oburzająca cały świat kompromitacja opozycji i na koniec o tym, jak pomogliśmy choremu dziecku albo ofiarom pożaru. Widzę je tez w "Faktach" TVN. I w wielu innych mediach. Usprawiedliwiane argumentem - im wolno, bo to media prywatne. Guzik tam prywatne - owszem, nabijają prywatne kabzy, ale przecież mogą to robić dzięki państwowej koncesji, więc są tak samo wmontowane w system państwa i tak samo zawłaszczane, tylko w dłuższych interwałach czasowych i mniej zauważalnie dla prostego odbiorcy. W mediach dzieje się coraz gorzej, nie tylko w Polsce - bo i z demokracją, z którą wolność mediów jest nierozerwalnie związana, też jest coraz gorzej.

Czytaj cały wywiad na stronie Dziennik.pl

Czytany 1818 razy

Artykuły powiązane

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Nowy rok, stary magiel Nowy rok, stary magiel

    Coraz trudniej, wyznam z Nowym Rokiem, zmusić mi się do komentowania polskiego życia politycznego (z zachodnim zresztą nie jest lepiej, ale to mnie aż tak nie wkurza). 

  • Demokracji mówimy: pa pa! Demokracji mówimy: pa pa!

    Trudno mi pojąć, po kiego diabła rząd skompromitował się w sprawie podwyżek cen prądu i zamiast powiedzieć, jak jest, odtańcował groteskowego kadryla z przytupami.