• Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna. Czytaj więcej...
  • Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 18 wrzesień 2017 09:12

Żona Cezara przyłapana

Udało mi się w tłiterowych 140 znakach upchnąć stwierdzenie, które ściągnęło na mnie złość zarówno wrogów PiS, jak i jego zwolenników – aczkolwiek każdą z tych grup oburzyło co innego. Lubię takie sytuacje, bo utwierdzają mnie one w przekonaniu, że postępuję jak w moim zawodzie trzeba.

wtorek, 11 październik 2016 12:46

Kto za tym stoi, komu to służy

Nawet najbardziej zajadły leming, gdyby kierował się rozumem, przyznać musi, że rządy PiS są dla Polski w tej chwili co najmniej najmniejszym złem. Jeśli nie z innych powodów, to choćby dlatego, że PiS znajduje się pod tak mocnym ostrzałem mediów, że nawet gdyby chciał pozwalać sobie na takie przewały jak PO z PSL-em, zwyczajnie nie może.

poniedziałek, 21 marzec 2016 10:15

Telewizja jednej i drugiej partii

Nie znam osobiście Mariusza Pilisa, szefa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, i nie mam powodu go lubić. Nawet przeciwnie, mam powód nie lubić. Napisał on kiedyś książkę „Upadek Rzeczypospolitej” o putinowskim przejęciu przez rząd PO-PSL najbardziej opiniotwórczego dziennika i przekazaniu go praktycznie za bezcen swojemu kolesiowi, gdzie nieco miejsca poświecił potępieniu mojego rzekomego powrotu do gazety po tej gangsterskiej operacji. Było to zwykłe pomówienie, ale pan Pilis nigdy nie pofatygował się sprostować bzdur, jakie o mnie nawypisywał, nie mówiąc już o przeprosinach.