• Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna. Czytaj więcej...
  • Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 12 luty 2018 12:15

Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik) Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(46 głosów)
Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik) fot. Wikipedia.org

Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu.

(...)

Oczywiście, ludzie nie lubią świadomości, że są przedmiotem rozmaitych socjotechnicznych operacji opartych na dzieleniu ich na wspomniane grupy, dlatego na propagandę, że ktoś (polityczny przeciwnik tego, który tę propagandę uprawia) ich „dzieli” reagują niechęcią wobec „dzielącego” – i o to chodzi. 

(...)

Ale dość teoretyzowania, chodzi mi tylko o możliwie dobitne poinformowanie państwa, że polska scena polityczna właśnie gruntownie się zmieniła. 

(...)

Pierwszym podziałem był podział na „Polskę solidarną i Polskę liberalną”. Na tym podziale PiS wygrał w roku 2005, ale przegrał w 2007, ponieważ PO zdołała zreinterpretować go jako podział na „Polskę biedną i Polskę bogatą” i wpisać w inny podział, własny, na „Polskę zaściankową i Polskę europejską”.

(...)

W 2015 PiS zdołał wyznaczyć front inaczej – podzielił wyborców na „Polskę zwykłych Polaków i Polskę elit”.

Ponieważ elity III RP postrzegane były i są jako nieudolne, zdemoralizowane i pełne pogardy dla zwykłych ludzi, ten podział dał PiS większość.

Ale PiS potrzebuje większej większości – konstytucyjnej.

(...)

Do samodzielnego zdobycia takiej większości potrzebuje PiS kolejnego podziału. Click to Tweet

Już nie na „Polskę solidarną i Polskę liberalną”, nie na „Polskę zwykłych Polaków i (zepsutych) elit”, ale – po prostu – na Polskę i nie-Polskę.

I właśnie się to udało.

(...)

Opozycji, która teraz labidzi i biadoli, że Jarosław Kaczyński „celowo wywołał wojnę o pamięć” z Izraelem, aby uruchomić w Polakach pokłady anstysemityzmu, ksenofobii, nienawiści etc. i w ten sposób sięgnąć po władzę absolutną.

Miesza się w tym tyle przejawów głupoty i podłości antypisu, że trudno je wyliczyć wszystkie. Tylko podstawowe:

Po pierwsze – pogardliwe wyobrażenie o Polakach, jako o ciemnej, prymitywnej masie, do serc której kluczem jest nienawiść, antysemityzm i zawiść.

(...)

Po drugie – całkowita niezdolność rozpoznania politycznej sytuacji, skłonność do bujania wśród mitów. 

(...)

Po trzecie wreszcie – kliniczna niezdolność dostrzeżenia własnej głupoty.

(...)

Tu chcę tylko stwierdzić jedno: zrobiwszy wszystko, by w podziale debaty publicznej na Polskę i nie-Polskę mocno wejść w rolę nie-Polski, i nagle uświadomiwszy sobie, że spycha ich to na jeszcze bardziej marginalny margines, potomstwo Michnika uderzyło teraz w płacz i lament, że wszystko to zrobił Kaczyński.

(...)

Pora na koniec wyjaśnić podtytuł. Niniejszy „Subotnik” jest ostatnim. Trochę mi się znudziła formuła, trochę zmęczyło poświęcanie każdego sobotniego przedpołudnia na pracę, trochę przyszła chęć większego zaangażowania w papierową, drukowaną wersję tygodnika. Żeby internauci nie byli stratni, zamiast tekstów pojawią się moje wideokomentarze. Krótsze, za to zapewne częstsze. Więc nie mówię nikomu „żegnam”, tylko „do zobaczenia”.

Aha, jeszcze jedno – Warszawiaków zapraszam w poniedziałek, na 17.00 do piwiarni „Warka” (Wilcza 35/41, piętro I.) gdzie będziemy promować książkę „Sanacja czy Demokracja".

Cały artykuł "Jaro wszechmocny" do przeczytania w serwisie dorzeczy.pl.

Czytany 5911 razy

Artykuły powiązane

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

Więcej w tej kategorii: « Stanowczo nie przepraszam!