• Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)? Czytaj więcej...
  • Nasz "parszywieńki" przyjaciel Trump

    Ukazała się książka kuriozalna, choć w swej kuriozalności typowa - nie podam tu jej tytułu ani nazwiska autora, zaraz zrozumiecie Państwo dlaczego. Czytaj więcej...
  • Polska na grillu

    Nikt nie da ci takich dowodów uznania, jak wrogowie - złorzeczenia, obelżywe poryki i inne wyrazy ze strony nienawiści ludzi podłych to dla uszu mężczyzny zawsze piękna muzyka. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

sobota, 06 styczeń 2018 20:57

Hienizm i przepraszactwo Wyróżniony

Napisane przez
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(11 głosów)
Hienizm i przepraszactwo Wikipedia/Twitter

Kiedy w środku dnia, na warszawskiej ulicy, jakiś bydlak napada i bije czternastolatkę, to chociaż takie zdarzenia „są częścią życia w wielkim mieście”, jak skwitował był zamachy terrorystyczne muzułmański burmistrz Londynu – nie sposób przejść obojętnie. 

(...)

Zwłaszcza w sytuacji, gdy wszystko inne ich zawodzi, i polskie „bydło, które wdarło się na salony” nijak nie daje się zagonić z powrotem do czworaków.

(...)

Według informacji, która obiegła wszystkie możliwe i niemożliwe media, napadnięta w Warszawie czternastolatka, z pochodzenia Turczynka, paść miała ofiarą nienawiści rasowej, a napastnik bijąc ją miał krzyczeć „Polska dla Polaków”.

W związku z tym liczne ważne persony, od redaktora Terlikowskiego po premiera Morawieckiego, uznały za stosowne się od incydentu odciąć i zapewnić, że na rasizm nie ma Polsce miejsca. Click to Tweet

To błąd, podobny – choć oczywiście, kaliber sprawy jest znacznie mniejszy – jak ongiś niewczesne i wciąż wychodzące nam bokiem przeprosiny prezydenta Kwaśniewskiego za Jedwabne. Po prostu, kto przeprasza, ten, bez względu na intencje, z jakich to czyni, przyznaje słuszność oskarżeniu, i już. 

(...)

A w takich na przykład Niemczech, gdzie policyjne statystyki odnotowują lekko licząc dwadzieścia razy więcej „przestępstw z nienawiści”, samych napaści na Żydów cztery dziennie, nikt za to nie czuje potrzeby przepraszać, nikt szat nie rozdziera – więc oni problemu z tym nie mają.

(...)

Pomińmy już nawet sprawę podstawową – czy napastnik rzeczywiście krzyczał „Polska dla Polaków”, a nie na przykład „oddaj komórkę” czy „wyskakuj z kasy”. 

(...)

Ile już było różnych „oplutych muzułmanek”, których nie było? Nacjonaliści pobili reżysera teatralnego, wszechpolak z okrzykiem „Niech żyje Polska” oblał kwasem Kubę Wojewódzkiego, inny krzycząc „Polska dla Polaków” wybił kamieniem szybę niejakiemu Rafalali zabijając mu kotka, i tak dalej.

(...)

Ale niech tam, przyjmijmy, że tym razem to prawda. Że istotnie jakiemuś troglodycie ubzdurało się leczyć swe frustracje fizyczną agresją wobec kolorowych, i to na dodatek wobec dziecka. Mogło się tak zdarzyć. 

(...)

Nie ma żadnych statystyk, żadnych twardych danych, które by pozwalały mówić o wzroście w Polsce ksenofobii, rasizmu czy szowinizmu.

(...)

Nie pojmuję łatwości, z jaką tknięci przepraszactwem ulegają moralnemu szantażowi hien.

(...)

A jeśli – jak zdarzyło się to właśnie w Poznaniu – jakiś nawalony mięśniak pobił ratownika medycznego, to niezwłocznie powinni potępiać jego czyn i odcinać się wszyscy, którzy krytykują bądź krytykowali służbę zdrowia, na czele z laureatami dziennikarskich laurów za reportaż o „łowcach skór”.

(...)

Przecież to oczywiste bzdury! Ale z jakiegoś powodu na prawicy przepraszactwo ma się świetnie, i ilekroć padnie hasło – „odetnij się od nacjonalizmu, od rasizmu, od nienawiści”, to zawsze znajdą się chętni do odcinania. Natomiast środowiska, które ów hienizm uprawiają, same się nie muszą odcinać od niczego. 

(...)

Przepraszać można za coś, na co się miało wpływ. Odcinać – od czegoś, z czym się ma związek. Dla opinii publicznej to oczywiste, i właśnie dlatego prawicowe przepraszactwo wyrządza konkretne szkody. Może komuś się wydaje, że stwierdzając „oczywistą oczywistość” – to, że jestem przeciwko zgodzie na przymusową relokację imigrantów z Niemiec do Polski nie oznacza, jakobym w najmniejszym stopniu sprzyjał rasizmowi – chroni siebie i swoje środowisko przed krzywdzącymi oskarżeniami. W istocie robi coś dokładnie przeciwnego. Apeluję więc, by, skoro jest się osobą publiczną, kierować się w takich sprawach rozumem, a nie sercem.

Cały artykuł "Hienizm i przepraszactwo" do przeczytania w serwisie dorzeczy.pl.

Czytany 9205 razy

Artykuły powiązane

  • Do przyjaciół Niemców Do przyjaciół Niemców

    Nie mam z Niemcami, o ile wiem, żadnych związków rodzinnych, nie łączą mnie z nimi jakieś szczególne wspomnienia czy przyjaźnie, ot, tyle, że pamiętam z czasów dawniejszych pary wolontariuszy, którzy robili tu całkiem dobrą robotę. Nie mam więc innej możliwości zadać im tego pytania, niż publicznie: Czy wy naprawdę chcecie tego, nad czym uporczywie pracujecie? Tego, by słowo "Niemiec" znowu w przeciętnym Polaku budziło wrogość, by było synonimem buty, arogancji i pogardy dla "untermenschów"?

  • Podpalacze Podpalacze

    Mój bon mot, że 11 listopada narodowcy obchodzili w Warszawie, PiS w Krakowie, prezydent w Białej Podlaskiej, a prowokatorzy i służby we Wrocławiu, oburzył kibiców Śląska Wrocław,