• Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

sobota, 23 grudzień 2017 15:16

Czekając na pierwszą bombkę Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(7 głosów)
Fot. negativespace.co Fot. negativespace.co

Naprawdę chciałbym przy Bożym Narodzeniu, jak każe naiwny stereotyp, życzyć wszystkim Polakom, ale to naprawdę wszystkim, samego dobra. Tak, żeby nikt nie poczuł się tymi życzeniami urażony, nikt nie dopatrzył się w nich ironii, no i, przede wszystkim, żeby wszyscy chcieli ich spełnienia. Niestety, nie da się.

Trudność polega na tym, że część Polaków nie życzy sobie „wszystkiego najlepszego”, ani nawet tylko „dobrego”, tylko wręcz przeciwnie – czeka na apokalipsę. 

(...)

Dla nich te święta zwyczajnie nie mogą być wesołe ani udane. Będą z pogłębiającą złością, rozgoryczeniem i frustracją właśnie patrzeć, jak nic złego się nie dzieje ani nawet nie zapowiada. Największy sojusznik odpalił w tę znienawidzoną, pisowską Polskę unijne atomowe „ultima ratio” – i nic! Nie wyszły na ulice ryczące tłumy, naród nie zadrżał przerażony wizją wygnania z raju i odpędzenia od unijnego cyca, nie załamała się giełda, nawet cholerny złoty nie osłabił się bodaj o punkcik procentowy Click to Tweet – gorzej, jeszcze się wyraźniej po timmermansowej salwie umocnił!

Czysta rozpacz: Piotr Szczęsny się spalił, Wałęsa, Norman Davis, Balcerowicz, wszystkie gwiazdy ze Skolimowa użyły już najmocniejszych słów – i NIC?! Gorzej niż nic, IM jeszcze ciągle ROŚNIE!

(...)

Niestety, ta mentalność i „bóle duszne” z niej wynikłe skłaniają do przyznania sobie statusu wyjątkowego, zwolnienia się z reguł przyzwoitości – a z czasem, z wszelkich reguł. I to widać, na razie w słowach. Ciągłe powtarzanie, że „muszą polecieć kamienie” czy koktajle mołotowa, że „musi się polać krew”, że w końcu się poleje, oby tylko była to krew pisowska, że „pokojowych protestów PiS się nie boi”, nie jest, jak usiłują to upozorować sami powtarzający, żadną przestrogą czy obawą, tylko pieszczonym w myślach marzeniem; analogicznie jak przytaczane wyżej zapowiedzi przyszłej zemsty, czystek i innych kar dla „pisowców”.

Nikt chyba nie posunął się we frustracji i szaleństwie bardziej niż prof. Marcin Król, który w TVN-24 (można to łatwo znaleźć na ich stronie) zupełnie już otwarcie sformułował narrację, że przeciwko „tyranii większości” mniejszość, posiadająca słuszność, ma prawo i wręcz musi użyć przemocy.

Bo inaczej nie wygra. Żadne tam głosowania, żadna demokracja – oni też używają siły, takie po prostu przyszły czasy.

(...)

Demokratycznie i według zasad państwa prawa z PiS się nie da wygrać, a przecież trzeba, bo „to, co oni wyrabiają”, więc…

Choinka choinką, ale gdyby ktoś zechciał wreszcie użyć bombki, to profesor Król i cały areopag podobnych mu frustratów zrozumie to i da swoje świeckie błogosławieństwo,tak samo, jak wyniosło na świeckie ołtarze antypisowskiego samobójcę.

(...)

I są ludzie, którzy na tę tragedią czekają, i którym na myśl, że sprawy w Polsce wydają się iść jak najlepiej, staje w poprzek w gardle świąteczny śledź (jeśli w ogóle święta obchodzą, bo jest po tamtej stronie moda na deklarowanie, że to całe obżarstwo, choinka i męczenie karpi to ohyda, nuda i ciemnota).

(...)

Cały artykuł "Czekając na pierwszą bomkę" na stronie DoRzeczy.pl

 

Czytany 10338 razy

Artykuły powiązane