• Eurobrednie poobiednie

    Zbyt wiele niezależnych od siebie źródeł powtórzyło tę bzdurę, żebym nie zareagował. Ale po kolei: zaczęło się od mojego "ćwierku" na popularnym komunikatorze, gdzie zwięźle i dosadnie zwróciłem uwagę, że jeśli argumentem za okazywaniem posłuszeństwa Komisji Europejskiej mają być unijne fundusze, to te fundusze i tak się już kończą. Czytaj więcej...
  • Macierewicz musi odejść

    Aż trudno uwierzyć, ale serial „rekonstrukcja rządu” nieoczekiwanie został zakończony. I to w sposób naprawdę zaskakujący – z nowego rządu usunięty został Antoni Macierewicz, polityk z jednej strony uwielbiany w „żelaznym elektoracie” PiS, z drugiej sprawiający Jarosławowi Kaczyńskiemu nieustanny kłopot. Czytaj więcej...
  • Szlakiem Palikota

    Wydaje się Państwu, że o aborcji napisano i powiedziano już wszystko. Otóż moim zdaniem nie – a jeśli nawet, to najważniejsze się nie przebiło i trzeba powtórzyć.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

sobota, 23 grudzień 2017 15:16

Czekając na pierwszą bombkę Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(7 głosów)
Fot. negativespace.co Fot. negativespace.co

Naprawdę chciałbym przy Bożym Narodzeniu, jak każe naiwny stereotyp, życzyć wszystkim Polakom, ale to naprawdę wszystkim, samego dobra. Tak, żeby nikt nie poczuł się tymi życzeniami urażony, nikt nie dopatrzył się w nich ironii, no i, przede wszystkim, żeby wszyscy chcieli ich spełnienia. Niestety, nie da się.

Trudność polega na tym, że część Polaków nie życzy sobie „wszystkiego najlepszego”, ani nawet tylko „dobrego”, tylko wręcz przeciwnie – czeka na apokalipsę. 

(...)

Dla nich te święta zwyczajnie nie mogą być wesołe ani udane. Będą z pogłębiającą złością, rozgoryczeniem i frustracją właśnie patrzeć, jak nic złego się nie dzieje ani nawet nie zapowiada. Największy sojusznik odpalił w tę znienawidzoną, pisowską Polskę unijne atomowe „ultima ratio” – i nic! Nie wyszły na ulice ryczące tłumy, naród nie zadrżał przerażony wizją wygnania z raju i odpędzenia od unijnego cyca, nie załamała się giełda, nawet cholerny złoty nie osłabił się bodaj o punkcik procentowy Click to Tweet – gorzej, jeszcze się wyraźniej po timmermansowej salwie umocnił!

Czysta rozpacz: Piotr Szczęsny się spalił, Wałęsa, Norman Davis, Balcerowicz, wszystkie gwiazdy ze Skolimowa użyły już najmocniejszych słów – i NIC?! Gorzej niż nic, IM jeszcze ciągle ROŚNIE!

(...)

Niestety, ta mentalność i „bóle duszne” z niej wynikłe skłaniają do przyznania sobie statusu wyjątkowego, zwolnienia się z reguł przyzwoitości – a z czasem, z wszelkich reguł. I to widać, na razie w słowach. Ciągłe powtarzanie, że „muszą polecieć kamienie” czy koktajle mołotowa, że „musi się polać krew”, że w końcu się poleje, oby tylko była to krew pisowska, że „pokojowych protestów PiS się nie boi”, nie jest, jak usiłują to upozorować sami powtarzający, żadną przestrogą czy obawą, tylko pieszczonym w myślach marzeniem; analogicznie jak przytaczane wyżej zapowiedzi przyszłej zemsty, czystek i innych kar dla „pisowców”.

Nikt chyba nie posunął się we frustracji i szaleństwie bardziej niż prof. Marcin Król, który w TVN-24 (można to łatwo znaleźć na ich stronie) zupełnie już otwarcie sformułował narrację, że przeciwko „tyranii większości” mniejszość, posiadająca słuszność, ma prawo i wręcz musi użyć przemocy.

Bo inaczej nie wygra. Żadne tam głosowania, żadna demokracja – oni też używają siły, takie po prostu przyszły czasy.

(...)

Demokratycznie i według zasad państwa prawa z PiS się nie da wygrać, a przecież trzeba, bo „to, co oni wyrabiają”, więc…

Choinka choinką, ale gdyby ktoś zechciał wreszcie użyć bombki, to profesor Król i cały areopag podobnych mu frustratów zrozumie to i da swoje świeckie błogosławieństwo,tak samo, jak wyniosło na świeckie ołtarze antypisowskiego samobójcę.

(...)

I są ludzie, którzy na tę tragedią czekają, i którym na myśl, że sprawy w Polsce wydają się iść jak najlepiej, staje w poprzek w gardle świąteczny śledź (jeśli w ogóle święta obchodzą, bo jest po tamtej stronie moda na deklarowanie, że to całe obżarstwo, choinka i męczenie karpi to ohyda, nuda i ciemnota).

(...)

Cały artykuł "Czekając na pierwszą bomkę" na stronie DoRzeczy.pl

 

Czytany 9115 razy

Artykuły powiązane

  • PiS w szczycie potęgi PiS w szczycie potęgi

    Sztuka życia, jak uczyli stoicy (a do dziś niczego mądrzejszego niż stoicyzm ludzkość nie wymyśliła) zasadza się na umiejętności oddzielenia rzeczy ważnych od rzeczy nieważnych. Na tych ważnych trzeba się skupić, nieważnymi nie zawracać sobie głowy.

  • Petru Bis Petru Bis

    „Więcej Budki, będą skutki” – ukuł kiedyś hasło mój redakcyjny kolega Łukasz Warzecha. Oczywiście miał na myśli negatywne skutki dla Platformy Obywatelskiej, której rzeczony Borys Budka jest działaczem.

  • Po prostu żyć, Marcinie Mellerze Po prostu żyć, Marcinie Mellerze

    Po próbie reformy sądów, kampanii, jaką przeprowadziła przeciwko niej „totalna opozycja”, masowych protestach ulicznych i prezydenckich wetach sondaże pokazują znaczący spadek poparcia dla PO i Nowoczesnej, przy jednoczesnym wzroście notowań PiS i Kukiza.

  • Bujanie Polską Bujanie Polską

    Nigdy za dużo przypominania, że spór o Trybunał Konstytucyjny mógł być łatwo wygaszony w kilka tygodni po sławnej sejmowej "konwalidacji" - z korzyścią i dla samego Trybunału, i dla Polski.

  • Przychodzi Kuba do Kuby Przychodzi Kuba do Kuby

    Przebieg reformy sądownictwa – czy raczej, pierwszego etapu reformy sądownictwa – dobitnie pokazał, że po wygranych wyborach PiS mocą pamięci materiału wrócił do swego dawnego, ulubionego, szyszkowo-jurgielowego kształtu.