• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

sobota, 16 grudzień 2017 14:02

Ulubiona trumna lewicy Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Eligiusz Niewiadomski Eligiusz Niewiadomski By Polish press agency - Eligiusz Niewiadomski – "Kartki z więzienia", Wielkopolska Księgarnia Nakładowa Karola Rzepeckiego. Poznań, 1923, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=291277

Egzekucja Eligiusza Niewiadomskiego, mordercy Gabriela Narutowicza, pierwszego prezydenta Polski, nie była wymierzeniem przestępcy sprawiedliwej kary. Była zbrodnią sądową.

 To nie moja opinia, ale jednego z najwybitniejszych psychiatrów owych czasów, Maurycego Ursteina (jak samo nazwisko wskazuje, trudno go zbyć lekceważącą etykietką „endek”). Tak napisał uczeń sławnych zachodnich pionierów psychiatrii i ceniony członek międzynarodowych towarzystw lekarskich w broszurze wydanej kilka miesięcy po kryzysie, który wstrząsnął niepodległą Polską: „Eligiusz Niewiadomski w oświetleniu psychiatrii”.

(...)

Teza broszury jest prosta: Eligiusz Niewiadomski był ewidentnie chory psychicznie i sąd miał tak zwany psi obowiązek skierować go na przymusowe badania, które by ponad wszelką wątpliwość stwierdziły niepoczytalność, a więc i niemożność uznania odpowiedzialności karnej podsądnego. 

(...)

Niewiadomski wydumał był sobie, że zabijając Naczelnika odrodzonego państwa (ponieważ nie zdążył i misja Naczelnika dobiegła końca, musiał się zadowolić ostatecznie Prezydentem) złoży na ołtarzu Ojczyzny siebie samego w największej z możliwych ofiar, skazując się dla tej Ojczyzny i na szubienicę, i na wieczne potępienie. I tym sposobem – Przebudzi Naród do Prawdziwego Odrodzenia. Bo to, które nastąpiło, nie jest żadnym odrodzeniem, a ta Polska, która powstała z traktatów i zgniłych kompromisów, nie jest tą wymarzoną, tylko jakąś kupiecką, przyziemną organizacją, z Ojczyzną wymarzoną przez romantycznych poetów nie mającą nic wspólnego. 

(...)

Lewica, już wtedy marząca o obaleniu demokracji, która dawała zwycięstwo znienawidzonej endecji (do wyboru na prezydenta jej kandydata, hrabiego Zamoyskiego, zabrakło jej zaledwie kilku głosów – gdy PPS dostał ich w 444-osobowym parlamencie wszystkiego czterdzieści parę) i o dyktaturze Piłsudskiego, szybko zrozumiała, jak fantastyczne perspektywy otworzyła przed nią zbrodnia szaleńca. Gdy w pierwszej chwili chciała na nią odpowiedzieć przemocą, mordując liderów obozu narodowego, Ignacy Daszyński ostudził rozpalone głowy, tłumacząc, że jeśli na mord odpowiedzą mordem, to rachunek się wyrówna, a tak odrażające piętno zbrodni Niewiadomskiego uda się przykleić prawicy na długie, długie lata. Trudno nie przyznać, z dzisiejszego punktu widzenia, że miał sukinsyn przebłysk geniuszu.

(...)

Ostatnia rzecz, na jaką mogła w tej sytuacji lewica pozwolić, było oficjalne stwierdzenie faktu, że zbrodniarz był działającym samotnie świrem, w żaden sposób nie powiązanym z prawicą, ani organizacyjnie, ani nawet wyznawanymi ideami.

W gruncie rzeczy – uwaga, poleci kolejne ziemkiewiczowe bluźnierstwo – jeśli ktoś zada sobie trud wczytania się w mistycyzujące, megalomańskie elukubracje Niewiadomskiego, najbardziej przypominają one sposób myślenia właśnie Piłsudskiego, a z endecją nic wspólnego nic, ale to nic.

(...)

W dziejach Polski rozegranie przez lewicę tragicznej śmierci pierwszego Prezydenta RP pozostanie archetypem nikczemnej skuteczności. Wyprodukowane wtedy kłamstwa o „fanatycznym endeku” i jego jeśli nie organizacyjnych, to przynajmniej ideowych mocodawcach, którzy „krzyż mieli na piersi, a browning w kieszeni”, trwają do dziś i mają się świetnie.

W dniu 95. Rocznicy śmierci Narutowicza nakarmieni zostaniemy z całą pewnością kolejną porcją tych bredni, do urzygu – głównie przez tych, oczywiście, którzy od miesięcy już powtarzają coraz głośniej, że „pokojowe formy protestu nie wystarczą”, że „muszą polecieć kamienie”, że „musi się polać krew” i mają dzieję, „że będzie to krew pisowska”.

(...)

Szkoda, że ludzie tacy jak Zawodziński i Żeromski dali sobie, gdy rzecz „wcale nie taka prosta” się działa, zamknąć usta grozą ówczesnej „poprawności politycznej” – a potem wymarli bezpotomnie, miejsce elit zajęła zaś peerelowska postinteligencja, powtarzająca jak owce z Orwellowskiego „Folwarku Zwierzęcego” proste jak cep tezy michnikowej „biblii pauperum”:

endecy zamordowali prezydenta, antysemityzm, nienawiść, meee… Click to Tweet

W ten sposób sądowy mord dokonany na obłąkanym malarzu 95 lat temu i umiejętna gra trumną nieszczęsnego Gabriela Narutowicza wykoleiła Polskę na długo – właściwie, Bóg jeden raczy wiedzieć, kiedy uda się jej skutki zniwelować i przepracować intelektualnie to, co się wtedy, u zarania Niepodległości stało.

Cały tekst "Ulubiona trumna lewicy" na stronie DoRzeczy.pl
Czytany 9814 razy

Artykuły powiązane

  • Oświadczenie Oświadczenie

    Polityczne spory pomiędzy posłami wybranymi z listy Kukiz’15 zagroziły istnieniu stowarzyszenia Endecja, w które włożyłem wiele serca, a setki działaczy z całej Polski – wiele nadziei i pracy. Proszę ich wszystkich, aby temu zagrożeniu się przeciwstawili i przemogli je.

  • Ziemkiewicz dla Wyborczej Ziemkiewicz dla Wyborczej

    Zgodnie z życzeniem uczestników twitterowej sondy, zamieszczam poniżej obszerne fragmenty wywiadu, który jakieś półtora roku temu przeprowadził ze mną pracownik „Gazety Wyborczej” do jej internetowego serwisu.

  • Ziemkiewicz o Ruchu Narodowym, Endecji, Kukizie, demokracji, systemie i PiS Ziemkiewicz o Ruchu Narodowym, Endecji, Kukizie, demokracji, systemie i PiS

    Współzakładam Stowarzyszenie Endecja z kolegami, których część jest posłami na Sejm Rzeczpospolitej, ale nie będzie ono pełnić roli partii politycznej. Ci politycy są w konkretnym ugrupowaniu Kukiz15 i tam się realizują politycznie. Natomiast to Stowarzyszenie będzie proponować pewne idee, rozwiązania, projekty ustaw, pomysły, które mam nadzieję klub Kukiz15 będzie podchwytywał i z czasem wypełni się endecką treścią. To jednak zależy od Pawła Kukiza i jego kolegów polityków, a nie ode mnie - mówi Rafał Ziemkiewicz w wywiadzie "W cztery oczy" dla portalu wRealu24.pl.

  • Światełko w narodowym zaułku Światełko w narodowym zaułku

    Czy ruch narodowy przestanie być marginesem w polskiej polityce? Największą szansę na zmianę tej sytuacji mają ci, którzy będą działać w ruchu Kukiz’15 i nawiążą do wzorców Romana Dmowskiego. 

  • Niewiadomski, czyli wszystko inaczej Niewiadomski, czyli wszystko inaczej

    Narracja o śmierci pierwszego prezydenta odrodzonej Rzeczypospolitej, Gabriela Narutowicza, wraca bez ustanku w bieżącej politycznej walce. Ostatnio wskrzeszona została przez Bronisława Komorowskiego, który – wzorem swych pochlebców – porównał ze śmiercią Narutowicza to, co go spotkało: „bezprzykładnie brutalną zorganizowaną kampanię nienawiści”.