• Koniec początku, a może początek końca

    Serial "rekonstrukcja rządu Beaty Szydło" znajdzie swoje poczesne miejsce w historii politycznego pijaru, w tomie poświęconym szaleństwu, absurdowi i nieudacznictwu. Ma nawet szanse przyćmić kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego i jego, jeszcze niedawno wydawało się, niedościgniony sukces, jakim było przegranie wyborów z kandydatem rok wcześniej nikomu nie znanym, gdy miało się poparcie 60 proc. ankietowanych oraz wszystkich wpływowych mediów i tzw. autorytetów, a do tego pieniądze, administracje państwową i największe grupy interesu. Czytaj więcej...
  • Witajcie na zapadni

    Od kilku tygodni – albo od kilku miesięcy, zależy jak liczyć – PiS grilluje swój własny rząd uporczywie powtarzanymi pogłoskami o „rekonstrukcji”.  Czytaj więcej...
  • Niepewność istnienia

    Ze wzmożoną siłą wrócił do mnie ostatnio problem z klasycznego już rysunku Andrzeja Mleczki: czy to wszystko na poważnie, czy dla jaj? Niestety, nigdzie nie jest to napisane, nikt tego nie objaśnia – radź sobie biedny człowieku sam. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 27 listopad 2017 09:14

Korporacja Dobra Polska Wyróżniony

Napisane przez RAZ / RED
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Korporacja Dobra Polska By Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=49890619

Jeśli pójść za radą magików od samodoskonalenia umysłu i zwizualizować sobie własny mózg jako pracownię, to u każdego faceta gdzieś w jej kącie znajduje się taki wór, do którego przez całe życie dorzuca on kolejne umarłe marzenia, niezrealizowane plany, niespełnione nadzieje i tak dalej.

 (...)

O, Ziemkiewicz odkochał się w Kukizie – tyle z kolei rozumieją teraz. Ani się nie zakochałem, ani się nie odkochałem, w ogóle, nawet gdybym chciał, nie umiem myśleć o politykach w taki sposób. Po prostu, doświadczenie publicysty obserwującego politykę od ćwierć wieku sprawiło, że w tym, co wszyscy uważali za słabość ruchu politycznego, formującego się wokół Kukiza, ja zobaczyłem szansę na normalność.

(...)

Tu albo się słucha wodza, albo się słyszy od wodza „jak ci się coś nie podoba, to wyp…laj, załóż własną partię, to będziesz sobie w niej rządził”.

(...)

No dobra, nie ma co do tego wracać. Paweł Kukiz z różnych przyczyn zrezygnował z roli, w jakiej go widziałem, i w jakiej on sam siebie widział jeszcze rok temu. Obawiam się –nie ma w tym żadnej złośliwości ani ironii – że grozi mu choroba, którą sobie niegdyś nazwałem „prezesozą”. 

(...)

A powtórzone kilkakrotnie w różnych wywiadach porównanie swojej obecnej sytuacji do dawnych losów Jarosława Kaczyńskiego, który z pierwszego klubu parlamentarnego Porozumienia Centrum też stracił połowę posłów, ale ci, którzy go wtedy nie zdradzili, są dziś za wierność sowicie wynagradzani – wręcz każe mi się o Pawła martwić.

Jak na moje oko bowiem, Kukiz w niczym Kaczyńskiego nie przypomina.  Click to Tweet

Komendant to, pod pewnymi względami, istny cyborg.

Potrafi pracować dwadzieścia godzin na dobę, wszystko osobiście sprawdzać i kontrolować, nikomu nie ufać i latami układać sobie, niczym Marszałek swoje legendarne pasjanse, struktury terenowe, pamiętając kto jest kim, a także, co w działalności partyjnej ważniejsze, czym.

Bez tych cech – obserwowałem w ostatnim ćwierćwieczu niejednego takiego przewodniczącego – łatwo uzależnić się od gościa, który nosi za przywódca teczkę i z czasem, jako jedyny orientujący się w jej zawartości, staje się bardziej niezbędny wodzowi, niż wódz jemu. 

(...)

Wykastrowanie projektu własnych posłów, regulującego dostęp do broni, czy teraz ostry atak na PiS za to, że nie chce zakazać od razu handlu we wszystkie niedziele, tylko na razie w niektóre, to kroki oddalające Kukiza od elektoratu prawicowego, zwłaszcza wolnościowego. 

Brakuje jeszcze tylko, żeby opowiedział się za zakazem hodowli zwierząt futerkowych (a bodajże powiedział już gdzieś, że obiecał to córkom). 

(...)

Cały problem w tym, że wciąż nie umiemy zbudować siły politycznej w zachodnim, cywilizowanym rozumieniu tego słowa. Czyli nie watahy biegającej za wodzem, nie oddziału partyzanckiego czy nawet regularnego wojska – ale korporacji. Korporacji mającej swoje ustalone procedury, organa, w tym, owszem, swojego prezesa i zarząd, ale w określony sposób powoływanych i ograniczonych określonymi procedurami. Prezesa i zarząd, którym nie trzeba ufać, ale można ich rozliczać i sprawdzać. 

(...)

Mam wciąż przed oczami taką korporację „Dobra Polska”, którą jeszcze zbudujemy, żeby wyprodukowała dla wszystkich klientów-Polaków odpowiednie ustawy i administrację: dobrobyt, bezpieczeństwo, wolność i międzynarodowe znaczenie, na które zasługujemy.

I jestem głęboko przekonany, że ta nadzieja nigdy w worze nie wyląduje.

(...)

Cały artykuł "Korporacja Dobra Polska" na stronie DoRzeczy.pl

Czytany 1494 razy

Artykuły powiązane

  • Witajcie na zapadni Witajcie na zapadni

    Od kilku tygodni – albo od kilku miesięcy, zależy jak liczyć – PiS grilluje swój własny rząd uporczywie powtarzanymi pogłoskami o „rekonstrukcji”. 

  • Koniec początku, a może początek końca Koniec początku, a może początek końca

    Serial "rekonstrukcja rządu Beaty Szydło" znajdzie swoje poczesne miejsce w historii politycznego pijaru, w tomie poświęconym szaleństwu, absurdowi i nieudacznictwu. Ma nawet szanse przyćmić kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego i jego, jeszcze niedawno wydawało się, niedościgniony sukces, jakim było przegranie wyborów z kandydatem rok wcześniej nikomu nie znanym, gdy miało się poparcie 60 proc. ankietowanych oraz wszystkich wpływowych mediów i tzw. autorytetów, a do tego pieniądze, administracje państwową i największe grupy interesu.

  • To się dzieje To się dzieje

    Państwo mają prawo mi nie wierzyć. Sam czasem myślę: nie, to się nie dzieje. To niemożliwe. Zawsze żyliśmy w „najweselszym baraku w obozie socjalistycznym”, zawsze sprawy publiczne miały tendencję do stania na głowie – ale aż tak?

  • Akcja arogancja Akcja arogancja

    Nad sejmowymi pracami coraz wyraźniej unosi się duch Stefana Niesiołowskiego, z jego butnym „wygrajcie wybory, to sobie przegłosujecie co będziecie chcieli”. Te słowa padły w czasach, gdy wybory wygrywała sitwa pana Niesiołowskiego i wydawało się jej – ba, było tego pewna – że tak pozostanie już zawsze. Wyborcy pokarali ją za tę butę bardzo surowo.

  • PiS, czyli patriotyzm i socjalizm PiS, czyli patriotyzm i socjalizm

    Marian Hemar w sławnym wierszu o tym, kto rządzi światem, odkrył, że jest to "wielka zmowa idiotów". Długo nad tym myślałem i muszę uściślić - sam fakt, że idiotów, to jeszcze nic.

Więcej w tej kategorii: « Usta Cieśli Akcja arogancja »