poniedziałek, 13 listopad 2017 08:22

Święty Mikołaj Niepodległości Wyróżniony

Napisane przez RAZ / RED
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(8 głosów)

Chyba niewiele dziś wyjdzie z subotnika, bo w Święto Niepodległości nie można pisać o niczym innym niż Święto Niepodległości – a z kolei o samym Święcie Niepodległości, takim, jakim się ono z roku na rok coraz bardziej staje, też pisać się nie da. Nie wypada psuć świątecznego nastroju sarkazmem i ironią, o otwartej polemice nie mówiąc. Poddać się owemu świątecznemu nastrojowi – jeszcze głupiej. Uczciwie uprzedzam, lepiej Państwo odłóżcie lekturę tego felietonu do jutra.

Czytam, słucham, oglądam świąteczne elukubracje i im bardziej, tym bardziej nie mogę się poddać entuzjazmowi. Czego my właściwie rocznicę obchodzimy? Tego, że nam się trafił przed laty historyczny geniusz, który wszystko wiedział, wszystko przewidział, wszystkim genialnie pokierował, i wszyscy go z wdzięczności powinniśmy do dziś, mówiąc jego własnym językiem, w dupę całować. Stworzył Legiony, z którymi pokonał trzech zaborców, wyrąbał wraz z nimi granice i rozgromił bolszewicką nawałę. 

(...)

Niestety, Polacy okazali się nie tylko gnuśni i tchórzliwi, ale jeszcze na dodatek podli.

Wybrali sobie Sejm od prawa do lewa złożony ze zdrajców, złodziei, kanalii i zasrańców, pierwszego prezydenta zamordowali, żarli się, rozkradali i gubili Ojczyznę, tak że nasz geniusz wszechczasów musiał z przykrością porzucić prywatność, wmaszerować do stolicy na czele wiernych sobie oddziałów i uczyniwszy z nich „przewodnią siłę narodu” wziąć wszystkich za mordę, powsadzać do więzień, a na kogo się nijak nie dało znaleźć paragrafu, to do specjalnie w tym celu stworzonego obozu koncentracyjnego; komu trzeba, kazał swym zbirom skręcić po cichu kark, komu trzeba, porachować kości, prasę, książki i wszystko w ogóle ocenzurować, a całe państwo, wszystkie posady, od premiera po naczelnika poczty, oczyścić z endeków, ludowców i innych „zaplutych karłów” i dać w zarząd swoim wojskowym, bo w końcu wiadomo, że kto za Ojczyznę przelał krew, ten zna się na wszystkim i będzie menadżerem, bankowcem i administratorem najlepszym z możliwych, bo naszym. 

(...)

Niepodległość to Piłsudski. „Chodź, pokażę ci Nadczłowieka”, jak pisał Nietzsche. Nie musimy iść daleko, bo dziś jest on wszędzie, na każdym plakacie, na każdym płocie, na znaczkach, kubkach, okładkach. Jak dynia na Holloween. Jak święty Mikołaj na Boże Narodzenie.

Ludzie! Polacy! Pierdzielnijcie się w czoło! Co robicie ze swoją własną historią, ze swoją pamięcią?!, Click to Tweet To samo, co zrobiliście z odzyskaną wtedy wolnością, odzyskaną na raptem 21 lat (a tak naprawdę, to tylko na kilka) i co robicie z kolejną historyczna szansą dziś.

Piłsudski nie dał Polakom wolności. Piłsudski ją potem Polakom ukradł i zmarnował. Ta niepodległość była zdobyczą całych pokoleń, a wykorzystanie w roku 1918 szansy historycznej, której nikt nie przewidział, było arcydziełem polskiej organizacji, fantastycznej współpracy wrogich sobie na co dzień polityków. 

(...)

Piosenki legionowe fajnie się śpiewa, równie fajna jest legenda wesołych obdartusów rzucających się „na stos” dla Polski, ale ustawianie ich w centrum obchodów to historyczna bzdura. To bezmyślnie powielana propaganda z czasów, gdy już „wesołe wojsko” stało się bandą bezwzględnie terroryzujących kraj zbirów, powtykało zadki we wszystkie możliwe fotele i przemocą oraz tą właśnie propagandą podporządkowało sobie cały kraj, uznając go za własną krwią zdobyty folwark.

Za życia Piłsudski nigdy nie zdobył sobie poparcia większości Polaków – nie dbał o to zresztą

(„jest mi wszystko jedno, czy dostanę od was trzy głosy, czy trzysta”). Bożkiem uznawanym powszechnie uczyniło go dopiero moje pokolenie.

(...)

To chore.(...) Bo jeśli mamy znowu Polski nie zmarnować i nie pójść dokładnie ta samą, sanacyjną ścieżką, co przed wojną, to tresowanie Polaków w piłsudczykowskiej pogardzie dla siebie samych i wmawianie im, że nie nadają się do demokracji, nie potrafią stworzyć normalnego państwa ani politycznych elit i powinni tylko marzyć, żeby trafił się jakiś nowy naczelnik i wziął ich za pysk jak tamten sprzed wojny, to najgłupsza z możliwych polityk historycznych.

PS. Najśmieszniejsze jest, że inspiracją do tego tekstu nie były wcale media państwowe ani prawicowe, tylko „Gazeta Wybrcza”. 

(...)

Cały artykuł "Święty Mikołaj Niepodległości"  na stronie DoRzeczy.pl

Czytany 6494 razy

Artykuły powiązane

  • Rekonstrukcja? Rekonstrukcja?

    Nachodzi mnie czasem obawa, że z tym ciągłym porównywaniem obecnych rządów PiS do przedwojennej sanacji zaczynam wyglądać równie głupio i przemądrzale jak Adam Michnik ze swoimi demaskacjami, kto mu przypomina Robespierre’a albo Niewiadomskiego. Ale co mam zrobić, kiedy to porównanie najlepiej wyjaśnia istotę słabości?

  • Ziemkiewicz dla Wyborczej Ziemkiewicz dla Wyborczej

    Zgodnie z życzeniem uczestników twitterowej sondy, zamieszczam poniżej obszerne fragmenty wywiadu, który jakieś półtora roku temu przeprowadził ze mną pracownik „Gazety Wyborczej” do jej internetowego serwisu.

  • Nieznośna łatwość mędrkowania Nieznośna łatwość mędrkowania

    Cóż, póki debata publiczna jest starciem dyszących do siebie nienawiścią Hutu i Tutsi metoda „na sok z buraka” – wymyśl kompromitujący kogoś fejk, albo jeszcze lepiej samo gołosłowne pomówienie, zrób z nim mema, daj „swoim” do upowszechniania – działa.

  • Staromyślaki nie rozumio Staromyślaki nie rozumio

    Zacznę dziś od pewnej szpitalnej opowieści – uprzedzam, zawierającej słowo dosadne. Kiedyś z tego powodu powstrzymałbym się przed jej przytoczeniem, ale dziś, wobec ogólnego przyzwolenia na używanie takich słów, ograniczam się do ostrzeżenia.

  • Gdy Piłsudski skoczył przez płot - subotnik Gdy Piłsudski skoczył przez płot - subotnik

    Z roku na rok coraz bardziej irytujące jest przerabianie Święta Niepodległości na święto Piłsudskiego. Pomnikowy Marszałek stał się dla 11 listopada tym, czym dla Bożego Narodzenia reklamowy Santa Claus albo dla Halloween wydrążona w upiorną gębę dynia. Jakoś nikt przy tym nie zauważa, jak bardzo jesteśmy niekonsekwentni.

Więcej w tej kategorii: « Człowiek wśród małp Usta Cieśli »