poniedziałek, 06 listopad 2017 08:46

Człowiek wśród małp Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(13 głosów)
Fot.: pixabay.com Fot.: pixabay.com

Marian Kowalski, były działacz UPR, były rzecznik prasowy ONR i były kandydat Ruchu Narodowego na prezydenta, wyleczył mnie z przekonania, że prostym, normalnym ludziom z gminu nie zdarza się zwariować i że to przypadłość jedynie oderwanych od rzeczywistości mędrków, którym książkowe abstrakty pomyliły się z realnym życiem.

 

Człowiek, którego przytomności umysłu i zdecydowaniu zawdzięczaliśmy, że za czasów Tuska nie udało się policji doprowadzić na jednym z Marszów Niepodległości do krwawych zamieszek, dzisiaj usiłuje zbudować formację narodowo-antykatolicką. Gdyby jeszcze odwoływał się przy tym do tradycji towarzysza Mieczysława Moczara albo do neopoganizmu w duchu przedwojennej „Zadrugi”, może miałby szansę stworzyć organizacyjkę porównywalną liczebnie z różnymi grupkami feministek (tylko po że one istnieją po to, by konsumować różne zachodnie granty, a co miałaby konsumować taka organizacja?), ale Kowalski atakuje Kościół Katolicki z pozycji narodowo-protestanckich, a na to to już w ogóle nie ma w Polsce popytu.

(...)

Kowalski znalazł inną dźwignię – zaczął zwalczać teorię ewolucji Darwina, w imię, jeśli dobrze zrozumiałem, kreacjonizmu opartego na dosłownie pojmowanym zapisie Księgi Rodzaju. 

(...)

W każdym razie Marian Kowalski na podobnej zasadzie zaistniał bonmotem, że gdyby teoria ewolucji była prawdziwa, to ludzie, chlając od tylu pokoleń, mieliby po dwie wątroby. Poważnie mówiąc, sztukę destylacji alkoholu, umożliwiającą wyprodukowanie trunku o stężeniu powyżej kilkunastu procent, opanowano w świecie arabskim zaledwie kilkanaście stuleci temu, w Europie jeszcze później, a technologia umożliwiająca destylację na skalę masową pojawiła się dopiero w wieku XIX; w kategoriach ewolucyjnych wszystko to mniej niż ułamek sekundy. No, ale oczywiście „teoria drugiej wątroby” nie jest po to, by z nią na poważnie dyskutować, tylko żeby przetrzeć się przez różnorakie łamy i programy. A że cel ten osiągnęła, Kowalski rozwinął ją w akcję #NiePochodzęOdMałpy.

Moim skromnym, na twarz takiej kampanii to on akurat niespecjalnie się nadaje, ale to w końcu nie moja sprawa.

(...)

Tak się bowiem składa, że

wbrew potocznemu przekonaniu teorii ewolucji nie wymyślił wcale Darwin Click to Tweet

– głosił ją od mniej więcej wieku XVI Kościół Katolicki. Tak – była to teoria pobożna, wynikająca z potrzeby dopasowania wiedzy naukowej owych czasów do traktowanej dosłownie Biblii. Tak się bowiem składa, że Dobra Księga, w wielu punktach nieprecyzyjna czy operująca symbolami, z jakichś przyczyn podaje bardzo dokładnie wymiary Arki Noego. I kiedy ludzie zaczęli trochę poznawać świat, a zwłaszcza, kiedy zapędzili się w tej chęci na inne kontynenty i odkryli, jak wiele różnorodnych stworzeń bożych tam mieszka, zaczęto sobie uświadamiać, że w statku o takich gabarytach zmieszczenie po jednej zarodowej parze każdego gatunku byłoby absolutnie niemożliwe.

(...)

Darwin więc idei przechodzenia jednych gatunków w inne bynajmniej nie wymyślił, usystematyzował jedynie intuicję poprzednich pokoleń teorią doboru naturalnego.

Nie wymyślił też niczego przeciwko religii – sam zresztą był człowiekiem pobożnym i, słusznie skądinąd, nie widział w swoich pracach niczego sprzecznego z wiarą.

(...)

Oczywiście, trudno twórcę biologicznej teorii winić za to, co po jego śmierci zrobili z nią filozofowie, politycy i dowódcy. Ale warto wiedzieć, jak to naprawdę z tym pochodzeniem od małpy było (mówiąc nawiasem – i tu kulą w płot, wedle teorii ewolucji człowiek i małpa pochodzą od wspólnego przodka, no, ale to może już zupełny drobiazg). 

(...)

Cały artykuł "Człowiek wśród małp" na stronie DoRzeczy.pl

Czytany 11974 razy