sobota, 21 październik 2017 22:04

Narodowcy na ścieżce UPR Wyróżniony

Napisane przez RAZ/red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)
Narodowcy na ścieżce UPR Fot. Wikipedia

Mam dla „Marszu Niepodległości” wielki sentyment. Swego czasu – co poniektórzy może jeszcze pamiętają – zainwestowałem w tę imprezę swoje nazwisko, promowałem go i wielokrotnie występowałem w jego obronie.

Co prawda, było to dawno, w czasach, gdy ważyło się prawo narodowców i w ogóle dziedzictwa Romana Dmowskiego do istnienia w przestrzeni publicznej, i gdy siły usiłujące im to prawo odebrać były wciąż jeszcze bardzo potężne.

(...)

Marsz przetrwał policyjne prowokacje i napaści, wściekliznę lewicowo-liberalnych salonów, „blokady” i zorganizowane „wygwizdywania”, gromadząc i hartując tłumy młodych i ideowych ludzi. Jeśli chodzi wiec o mój osobisty bilans, to mogę dziś powiedzieć – nie zostałem na tej inwestycji milionerem, ale też na niej nie straciłem.

W sferze publicznej jednak jak na razie do niczego konkretnego ona nie doprowadziła. Marsz się co roku odbywa i co roku jest tłumny, ale poza tym środowisko narodowe pozostaje wciąż marginesem debaty publicznej.

(...)

 

Jeśli ruch narodowy może jeszcze odegrać istotną rolę, to na podobnej zasadzie, jak stary UPR. Click to Tweet

(...)

Bo politycznie – cóż, sami państwo widzą, że tworząc stowarzyszenie mające przywrócić Dmowskiego współczesnej politycznej praktyce w ogóle nie próbowaliśmy ze współzałożycielami używać identyfikacji „narodowcy”, sięgając po wcześniejszą, historyczną nazwę endecja. Między innymi dlatego, że jako polityczny brand „narodowiec” to dziś określenie złachane, kojarzące się tylko z zadymiarstwem i awanturą.

(...)

Przyjęcie jako oficjalnej dewizy tegorocznego Marszu tytułu kościelnej pieśni „My chcemy Boga” odebrałem jako dowód, że z tego marginesu próbują narodowcy zejść powtarzając dawny „manewr Giertycha”, czyli przyklejając się do Kościoła jako najpobożniejsi z pobożnych. Nic z tego nie będzie.

(...)

Inna sprawa, że raczej się nie staną. Za duża konkurencja. Sił i organizacji, które można by nazwać „arcykatolickimi” i krzewiącymi pobożność jest dużo, chętnie korzysta z tej identyfikacji, z dużo silniejszą autoryzacją, rządzący PiS, są różne akcje różańcowe, są mocno zorganizowane środowiska prolajferów. 

(...)

Rzecz charakterystyczna – kiedy na społecznościówkach nazwałem tegoroczne hasło marszu „fatalnym pomysłem”, z najsilniejszym sprzeciwem, że to „świetne hasło” spotkałem się ze strony tych akurat kolegów, którzy nigdy Marszu nie popierali, nigdy na nim nie byli, przeciwnie, pytali życzliwie, co mi odbiło, żeby sobie psuć nazwisko wiązaniem się z radykalnym marginesem. Coś mi mówi, że na tegorocznym Marszu też ich nie spotkam, a jeśli nie okaże się on frekwencyjnym sukcesem, to nie oni się będą tym martwić.

Cały tekst "Narodowcy na ścieżce UPR" do przeczytania na dorzeczy.pl

Czytany 6483 razy

Artykuły powiązane

  • Buty za 18 miliardów Buty za 18 miliardów

    Polska już od dłuższego czasu nie ma w liberalnych zachodnich mediach „dobrej prasy”, ale ta propaganda, którą rozkręcono po Święcie Niepodległości, nie znajduje precedensu. Przypomina do złudzenia to co pisała o nas sowiecka „Prawda” i gazety „obozu” po Sierpniu 1980, gdy powstała u nas „Solidarność” groziła rozprzestrzenieniem wirusa wolności do wszystkich „demoludów”.

  • Ten straszny ONR Ten straszny ONR

    Sławna transmisja TVN 24 z jednego z Marszów Niepodległości chyba jest jeszcze dostępna w internecie; ja jej tam szukać nie muszę, bo pamiętam. „Wykrzykują tu faszystowskie hasła!” – oznajmia widzom tej stacji, przejętym do granic śmieszności tonem, „lajfująca” z manifestacji reporterka. Na co prezenter ze studia dopytuje: „Jakie to hasła?” „Przede wszystkim: Bóg, Honor i Ojczyzna”! Tadaaam!