poniedziałek, 02 październik 2017 10:58

Za kulisami „godności pracownika” Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Za kulisami „godności pracownika” Fot. burst.shopify.com

Prawo i Sprawiedliwość ma kolejny problem – zakaz handlu w niedzielę. Wykręcało się od spełnienia tej obietnicy, którą dało podczas wyborów związkowcom, przez prawie dwa lata – co skądinąd świadczy, że są w partii rządzącej ludzie rozumni, zdający sobie sprawę, iż ten głupi pomysł będzie PiS kosztował znacznie więcej, niż „konwalidacja” Trybunału Konstytucyjnego za pomocą legislacyjnego cepa i wszystkie razem wzięte starania „ulicy i zagranicy”.

(...)

Sprawcza rola „Solidarności” jest tu dla wszystkich oczywista, a mechanizm prosty i każdy powinien go rozumieć. Ale zawsze warto raz jeszcze objaśnić.

Związki zawodowe istnieją po to, żeby załatwiać różne sprawy dla swoich członków. Generalnie, żeby mogli mniej pracować, a więcej zarabiać.

(...)

Każdy przyzna, że lepiej mieć na dzielnicy dwie rywalizujące ze sobą mafie, niż jedną zwycięską. Ale też każdy przyzna, że nawet jeżeli, nie ma co udawać, że mafia to coś fajnego.

A w istocie zawodowi związkowcy wyduszający ze społeczeństwa różne haracze dla swoich członków od osiłków szantażujących na przykład restauratorów różnią się tylko skalą i metodami działania.

(...)

 

Cała sprawa jest dowodem, że „Solidarność” jest dziś bardzo słaba tam, gdzie związek zawodowy powinien być silny – ale za to silna tam, gdzie być silny nie powinien. To znaczy: jest słaba w negocjacjach z pracodawcą. Gdyby była silniejsza, po prostu wymusiłaby na marketach układy zbiorowe, dodatkowe pieniądze za nadgodziny czy coś takiego. 

(...)

„Solidarność” sięgnęła więc po jedyny posiadany atut: wpływy polityczne.

Historia wiąże ją z PiS, przez wiele lat jej faktycznym szefem był przecież jako wiceprzewodniczący śp. Lech Kaczyński. Nie była w stanie załatwić swoim członkom lepszych warunków pracy – za to jest w stanie załatwić im ustawowy zakaz handlu w niedzielę. 

(...)

 

Jeśli interpretowany rygorystycznie Dekalog ma być argumentem prawnym, to PiS powinien również zakazać rozwodów i wprowadzić kary za cudzołóstwo, a także na przykład za bluźnierstwo; a nawet jeśli a całego Dekalogu ma pozostać tylko przykazanie trzecie, to i wtedy należałoby na niedzielę zatrzymać całe państwo, a nie tylko niektóre sklepy.

Dlaczego przykazanie ma dotyczyć tylko sprzedawcy w markecie (którego, powtórzę, nikt nie zmuszał się akurat tam zatrudniać – widziały gały co brały) ale już nie sprzedawców w małych sklepach czy na stacjach benzynowych, kelnerów, aktorów, bileterów, ratowników na basenach, kierowców autobusów, towarzyszy sztuki drukarskiej etc. etc.? 

(...)

Czy sami „bronieni” w ten sposób przez „Solidarność” i zlobowany przez nią PiS będą z zakazu handlu zadowoleni – nie wiem.

(...)

Natomiast jestem pewien, że te tłumy, które od lat wypełniają co niedzielę niezliczone rozsiane po Polsce galerie handlowe, tłumy przyzwyczajone, że niedzielna wyprawa w miejsce, gdzie są i zakupy, i kino, i rozrywki (świetny esej o tym napisał mój promotor, prof. Roch Sulima, w swej „Antropologii codzienności”) – na pewno PiS za ten numer nie pokochają.

Jestem też pewien, że wszystkie moralne szantaże, stosowane przez obrońców „zmuszanych do pracy w niedzielę” spłyną po nich (bez żadnych aluzji do nazwisk) jak woda po kaczce, a już szczególnie nie przekona ich argument, że galerie handlowe zabrano im słusznie, bo tak jest w Niemczech. Trzeba być idiotą, żeby nie rozumieć, że 

gdyby Polacy chcieli, by było u nas jak u Niemców, to mielibyśmy teraz trzecią kadencję rządów PO Click to Tweet

 

(...)

Cały artykuł "Za kulisami godności pracownika" na stronie DoRzeczy.pl

Czytany 6453 razy

Artykuły powiązane

  • Panorama polska z piwonią na pograniczu Panorama polska z piwonią na pograniczu

    Wiadomość o tym, że Jarosław Gowin zakłada Jarosławowi Kaczyńskiemu nową, wolnościową w założeniu partię, sama w sobie może nie jest wielkim „niusem”. 

  • Europa nie da się lubić. Ale da się z nią grać Europa nie da się lubić. Ale da się z nią grać

    Stare przysłowie uczy, że kto chce psa, uderzyć, kija zawsze znajdzie. Ale nie z każdego kija, jaki się nadarzy, warto korzystać – podpowiada zdrowy rozsądek.

  • Przychodzi Kuba do Kuby Przychodzi Kuba do Kuby

    Przebieg reformy sądownictwa – czy raczej, pierwszego etapu reformy sądownictwa – dobitnie pokazał, że po wygranych wyborach PiS mocą pamięci materiału wrócił do swego dawnego, ulubionego, szyszkowo-jurgielowego kształtu.

  • Bolek i inni Bolek i inni

    "Panie premierze, więcej zdecydowania! Dość takiej zabawy! Władzę trzeba szanować, to są przedstawiciele narodu, nie można pozwolić na opluwanie i bijatykę" - tak wołał swego czasu Lech Wałęsa do premiera Tuska o spacyfikowanie siłą związkowców z "Solidarności", gdy ci zapowiadali, że usiądą politykom na drodze i zablokują im dostęp do Sejmu.

  • Władek Frasyniuk siadł Władek Frasyniuk siadł

    Gdybym miał na to czas, napisałbym o bieżących polskich wypadkach powieść. Taki polityczny thriller a la Forsyth. Jednym z głównych bohaterów byłby pisowski inkwizytor, szef jednej z głównych służb specjalnych, którą zresztą sam od postaw stworzył i którą czyni coraz bardziej wpływową. To taki klasyczny bohater "czarnego kryminału" (...)