• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 18 wrzesień 2017 09:48

Zdychanie srebrnego ekranu Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Fot.  freestocks.org Fot. freestocks.org

„Jako żołnierzowi, który w jeździe całe życie służył, mówić mi tego nie wypada, ale owoż dzisiaj wszędzie piechota a armaty grunt” – powiadał Pan Wołodyjowski

(młodszym wyjaśniam, że to postać z Trylogii Henryka Sienkiewicza, którą inspirował się Andrzej Sapkowski, pisząc „Wiedźmina”; najmłodszym – że ten bohater popularnej gry pierwotnie był bohaterem opowiadań i powieści). Czuję się podobnie, gdy jako dziennikarz, który wielką część swej aktywności poświęcił telewizji i wciąż w niej występuje, muszę przyznać – telewizja się kończy.

(...)

Oczywiście, nic się nie dzieje z dnia na dzień, proces trwa od dawna i trwać będzie jeszcze długo, rozpływający się ajsberg „Titanica” już może nie zatopi, ale mniejsze statki wciąż muszą nań uważać. Ale są nieomylne sygnały przesilenia. Podam dwa, oba będące sukcesami TVP – jubileuszowy koncert Jana Pietrzaka (nie ten w Opolu, ten wcześniejszy) i powrót teleturnieju „Koło Fortuny”.

Koncert Pietrzaka, ku nieopisanemu zawodowi salonu, okazał się hitem sobotniego wieczoru. TVP wygrała dzięki niemu w liczbach bezwzględnych z konkurencją, czym się, oczywiście, zasłużenie pochwaliła. Tylko że do owego zwycięstwa wystarczyło zaledwie około 1,5 miliona widzów. Dla mnie to była wiadomość szokująca – półtora miliona? W sobotę wieczorem?

Za moich czasów, że się tak po zgredowsku wyrażę, lider sobotniego pasma miał 5 czy nawet 7 milionów, a wynik poniżej 3 na jednej z głównych anten był uważany za klapę!

(...)

Podobnie liderem swego pasma i hitem okazał się wznowiony po bodaj dwudziestu latach teleturniej „Koło Fortuny”. I nie jest to jedyny przykład udanego powrotu na antenę starego „brandu”. Mamy też przecież różne „milionerów” czy „tańce z gwiazdami”, ciągnięte od kilkunastu lat, zajeżdżone do cna, a wciąż oglądane. Co z tego wszystkiego wynika? Nie trzeba Sherlocka Holmesa: jeśli opłaca się sięganie po nazwiska i tytuły, które w grupie wiekowej 40+ kojarzą się z młodością, a programy znane i przewidywalne do urzygu mają większą oglądalność niż te zdolne czymś zaskoczyć, to znaczy, że widownia telewizji nie tylko bardzo zmalała, ale bardzo się zestarzała.

 

(...) 

Przed telewizorami pozostały tylko „żelazne elektoraty”, które oczekują po telewizji zaspokojenia ich potrzeb emocjonalnych, czyli – scusate – napierdalania wrogów równo z trawą, demaskowania ich, poniżania, robienia sobie z nich jaj i przekonywania przekonanych oraz utwierdzania utwierdzonych w poczuciu jedynej słuszności

(...)

Czy zauważyliście Państwo – pytam tych bliższych mi wiekiem – że w reklamach coraz więcej gwiazd, które zupełnie z niczym się nie kojarzą i nikogo nie przypominają, w ogóle człowiek ich w życiu nie widział? Click to Tweet Ponieważ słabo śledzę celebrycki półświatek, nie od razu się domyśliłem, że to po prostu gwiazdy internetu, różnego rodzaju blogerzy i blogerki. Spytałem córkę – potwierdziła, z niejakim zdziwieniem, że można ich nie znać. Ale córka telewizji nie ogląda bodaj od czasu, jak wyrosła z „Mini-mini”.

(...)

Ludziom ukształtowanym w kulturze telewizyjnej wydaje się, że internet to taka sama telewizja jak telewizja, tylko na ekranie notbuka lubo smarciaka – przenoszą więc telewizyjne ględzenie do sieci i robią kolejne spektakularne klapy. Jak Tomasz Lis, którego internetowe rozmowy o tym, jak straszny jest PiS, ogląda na strimie, według licznika, około czterdziestu, czasem nawet czterdziestu pięciu osób.

Ekran notbuka czy smarciaka ma inną głębię, oglądanie z internetu inny tajming niż oglądanie z telewizora, innymi walorami trzeba zaatakować podświadomość juzera, żeby go ściągnąć i przytrzymać.

(...)

Produkcja internetowa wydaje się wolna od wszystkich zmór, trapiących ociężałe medialno-rozrywkowe koncerny: choroby kupowania „formatów” i „praw” (doskonałej skądinąd formy dojenia nieruchawych gigantów przez ich własny menadżment, bo zwykle transakcje odbywają się przez łańcuchy pośredniczących spółek-krzaków), nieruchawości zarządzania, biurokratyczej sklerozy „podwieszeń”, „dupochronów” i „podkładek”. Ale w telewizji jest to wszystko nieuniknione, bo przecież nikt nie może sobie założyć telewizji ot, tak, to rynek (jeśli w ogóle „rynek”) ściśle zamknięty, zarządzany przez oligopol wielkich graczy, ściśle koncesjonowany i kontrolowany politycznie, na który nikt nowy nie wejdzie.

Można więc w całej tej sytuacji dostrzec zwycięstwo wolnego rynku, który wciąż jeszcze panuje w internecie, nad regulowanym. Dzielnych pirackich fregat nad galeonami zamordystycznej monarchii. A to zawsze cieszy!

Cały tekst "Zdychanie srebrnego ekranu" do przeczytania tutaj

Czytany 12248 razy

Artykuły powiązane

  • Aborcja i naziole Aborcja i naziole

    W najnowszym sondażu najgorliwiej chyba nienawidzącego PiS medium, jakim jest TVN, PiS został „wyceniony” na 42 proc., a zsumowane poparcie PO i Nowoczesnej wyniosło dokładnie połowę tego, 21 proc.

  • Polityczna opera mydlana Polityczna opera mydlana

    Dla ludzi normalnych rozrywka jest tylko rozrywką. Ci w stanie ciągłego „wzmożenia” nawet zwykłe umpa umpa muszą przyszeregować do którejś ze stron podziału na politycznych Hutu i Tutsi.

  • Nie załkam po TVN-ie Nie załkam po TVN-ie

    Kara nałożona przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji na TVN za stronnicze relacjonowanie przez TVN-24 zeszłorocznego "ciamajdanu" wzbudziła falę krytyki – co ciekawe, najintensywniejszej po "pisowskiej" stronie debaty publicznej.

  • Gwiazd opolskich wina Gwiazd opolskich wina

    Stopień zainteresowania tej części mediów, która trzyma stronę „totalnej opozycji”, Festiwalem Piosenki Polskiej w Opolu jest naprawdę zdumiewający. Zaznaczam – nie idzie mi o prasę kolorową i działy „rozrywka”, ale o media ściśle polityczne.

  • Po prostu żyć, Marcinie Mellerze Po prostu żyć, Marcinie Mellerze

    Po próbie reformy sądów, kampanii, jaką przeprowadziła przeciwko niej „totalna opozycja”, masowych protestach ulicznych i prezydenckich wetach sondaże pokazują znaczący spadek poparcia dla PO i Nowoczesnej, przy jednoczesnym wzroście notowań PiS i Kukiza.