• Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 14 sierpień 2017 09:46

Miesięcznice czas skończyć Wyróżniony

Napisane przez RAZ/ red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)
By Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=47936905 By Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=47936905

Jarosław Kaczyński zapowiedział zaprzestanie comiesięcznych marszów na Krakowskim Przedmieściu, potocznie zwanych „miesięcznicami smoleńskimi”. To krok w dobrą stronę, ale ponieważ prezes PiS zakreślił dość odległy horyzont czasowy, jego zapowiedź nie przyniesie rządzącym żadnych konkretnych korzyści.

A mogłaby – gdyby Kaczyński po prostu zapowiedział zakończenie przemarszów już, teraz. Msza w katedrze – tak, ale po niej rozchodzimy się do domów, rezygnując z przemówień i modłów pod Pałacem. Z szacunku dla mieszkańców Warszawy, w trosce o porządek publiczny, dla zapobieżenia niepotrzebnym kosztom ponoszonym przez państwo i także z szacunku dla ofiar, przeciwko którym Kasprzak, Frasyniuk i inne Mazguły mają możliwość urządzać z poparciem „opozycji totalnej” i jej mediów comiesięczne seanse nienawiści.

Proszę mi powiedzieć, co by na takiej decyzji mógł PiS stracić, w czym by to ujęło czci i pamięci ofiar? Oczywiście, ze strony żelaznych wyznawców PiS rozległ by się jęk zawodu, media społecznościowe wypełniły się wpisami pełnymi oburzenia, okrzykami, że nie wolno ustępować, nie wolno takim s...synom dawać powodu do satysfakcji. Ale nie sądzę, żeby wielu się znalazło takich, co z tego powodu ogłoszą, że zawiedli się na Kaczyńskim i wycofują swoje poparcie dla niego.

(...)

Rzecz w tym, że rozumowanie w tej sprawie w kategoriach „nie ustępować, nie dawać im satysfakcji z wygranej” to poziom piaskownicy. Polityk, a przecież prezes PiS jest na „miesięcznicach” nie tylko bratem śp. Lecha, ale politykiem, i to najważniejszym w Polsce, powinien rozważyć, jak na tę piaskownicę patrzy większość Polaków.

Otóż gwarantuję – większość to z miesiąca na miesiąc coraz bardziej wkurza.

(...)

Bo przeciętny Polak nie chce sędziować, kto zaczął, kto ma prawo, a kto nie ma, wysłuchiwać racji, oceniać i rozsądzać.

 

Przeciętny Polak chce, żeby te cholerne barierki i policjanci zniknęli z turystycznego centrum miasta, Click to Tweet

 

 

żeby przestano marnować pieniądze i w ogóle zawracać im de. I ten, kto pierwszy ich oczekiwanie spełni – zapunktuje, i to wysoko. 

(...)

Tym bardziej, że sens „miesięcznic” jest dla ogółu Polaków niejasny.

Myślę, że nie jest on jasny także dla ich uczestników. Upieranie się, że to spotkanie modlitewne jest unikiem, bo wiadomo, że jego „modlitewność” jest tylko nawiązaniem do silnie obecnej w polskiej tradycji formuły manifestacji patriotyczno-religijnych, wywodzącej się z początków Powstania Styczniowego – a stanowiące główny punkt przemarszu przemówienie Prezesa z kazaniem w sensie religijnym nic wspólnego nie ma. Dopóki rządziły PO i PSL sens takiej formuły polityczno-religijnego wiecu antyrządowego był zrozumiały: żądamy prawdy, którą tamci ukrywają. Ale odkąd rządzi PiS, to żądanie prawdy staje się karkołomne, bo albo oznacza, że teraz „nasi” prawdę ukrywają, albo, że nie ujawnienie jej dotąd nie było wynikiem czyjejś złej woli, tylko po prostu ciężko do tej prawdy dojść.

(...)

Delikatnie mówiąc – wcale nie buduje to wszystko dobrej atmosfery wokół pamięci Smoleńska i jakiś przełom w tej rutynie naprawdę byłby przez wszystkich, poza skrajnie zacietrzewionymi żołnierzami politycznego frontu, przyjęty z ulgą.

Oczywiście, spisując te wszystkie swoje „dobre rady cioci Pirulci” (jak tego typu twórczość nazywał mój śp. teść) mam świadomość, że są one nikomu do niczego niepotrzebne, a najmniej prezesowi Kaczyńskiemu, który w tej sprawie, wbrew wrzaskom nienawistników, w najmniejszym stopniu nie kieruje się politycznymi rachubami. A tak właśnie byłoby lepiej.

Cały tekst

Czytany 12326 razy

Artykuły powiązane

  • ACTA oszustwa ACTA oszustwa

    Z taką opozycją PiS nie straci władzy nigdy. 

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Koalicja Obciachu Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek.

  • Strategia tysiąca kozich bobków Strategia tysiąca kozich bobków

    Donald Tusk to wytrawny uwodziciel, istny Kalibabka polskiej polityki - ale, jak się zdaje, długie pławienie się w europejskich luksusach stępiło jego talent bajeranta. O Jarosławie Kaczyńskim można prędzej powiedzieć wszystko, niż to, że "ma obsesję na punkcie pieniędzy".

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.