• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 14 sierpień 2017 09:46

Miesięcznice czas skończyć Wyróżniony

Napisane przez RAZ/ red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)
By Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=47936905 By Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=47936905

Jarosław Kaczyński zapowiedział zaprzestanie comiesięcznych marszów na Krakowskim Przedmieściu, potocznie zwanych „miesięcznicami smoleńskimi”. To krok w dobrą stronę, ale ponieważ prezes PiS zakreślił dość odległy horyzont czasowy, jego zapowiedź nie przyniesie rządzącym żadnych konkretnych korzyści.

A mogłaby – gdyby Kaczyński po prostu zapowiedział zakończenie przemarszów już, teraz. Msza w katedrze – tak, ale po niej rozchodzimy się do domów, rezygnując z przemówień i modłów pod Pałacem. Z szacunku dla mieszkańców Warszawy, w trosce o porządek publiczny, dla zapobieżenia niepotrzebnym kosztom ponoszonym przez państwo i także z szacunku dla ofiar, przeciwko którym Kasprzak, Frasyniuk i inne Mazguły mają możliwość urządzać z poparciem „opozycji totalnej” i jej mediów comiesięczne seanse nienawiści.

Proszę mi powiedzieć, co by na takiej decyzji mógł PiS stracić, w czym by to ujęło czci i pamięci ofiar? Oczywiście, ze strony żelaznych wyznawców PiS rozległ by się jęk zawodu, media społecznościowe wypełniły się wpisami pełnymi oburzenia, okrzykami, że nie wolno ustępować, nie wolno takim s...synom dawać powodu do satysfakcji. Ale nie sądzę, żeby wielu się znalazło takich, co z tego powodu ogłoszą, że zawiedli się na Kaczyńskim i wycofują swoje poparcie dla niego.

(...)

Rzecz w tym, że rozumowanie w tej sprawie w kategoriach „nie ustępować, nie dawać im satysfakcji z wygranej” to poziom piaskownicy. Polityk, a przecież prezes PiS jest na „miesięcznicach” nie tylko bratem śp. Lecha, ale politykiem, i to najważniejszym w Polsce, powinien rozważyć, jak na tę piaskownicę patrzy większość Polaków.

Otóż gwarantuję – większość to z miesiąca na miesiąc coraz bardziej wkurza.

(...)

Bo przeciętny Polak nie chce sędziować, kto zaczął, kto ma prawo, a kto nie ma, wysłuchiwać racji, oceniać i rozsądzać.

 

Przeciętny Polak chce, żeby te cholerne barierki i policjanci zniknęli z turystycznego centrum miasta, Click to Tweet

 

 

żeby przestano marnować pieniądze i w ogóle zawracać im de. I ten, kto pierwszy ich oczekiwanie spełni – zapunktuje, i to wysoko. 

(...)

Tym bardziej, że sens „miesięcznic” jest dla ogółu Polaków niejasny.

Myślę, że nie jest on jasny także dla ich uczestników. Upieranie się, że to spotkanie modlitewne jest unikiem, bo wiadomo, że jego „modlitewność” jest tylko nawiązaniem do silnie obecnej w polskiej tradycji formuły manifestacji patriotyczno-religijnych, wywodzącej się z początków Powstania Styczniowego – a stanowiące główny punkt przemarszu przemówienie Prezesa z kazaniem w sensie religijnym nic wspólnego nie ma. Dopóki rządziły PO i PSL sens takiej formuły polityczno-religijnego wiecu antyrządowego był zrozumiały: żądamy prawdy, którą tamci ukrywają. Ale odkąd rządzi PiS, to żądanie prawdy staje się karkołomne, bo albo oznacza, że teraz „nasi” prawdę ukrywają, albo, że nie ujawnienie jej dotąd nie było wynikiem czyjejś złej woli, tylko po prostu ciężko do tej prawdy dojść.

(...)

Delikatnie mówiąc – wcale nie buduje to wszystko dobrej atmosfery wokół pamięci Smoleńska i jakiś przełom w tej rutynie naprawdę byłby przez wszystkich, poza skrajnie zacietrzewionymi żołnierzami politycznego frontu, przyjęty z ulgą.

Oczywiście, spisując te wszystkie swoje „dobre rady cioci Pirulci” (jak tego typu twórczość nazywał mój śp. teść) mam świadomość, że są one nikomu do niczego niepotrzebne, a najmniej prezesowi Kaczyńskiemu, który w tej sprawie, wbrew wrzaskom nienawistników, w najmniejszym stopniu nie kieruje się politycznymi rachubami. A tak właśnie byłoby lepiej.

Cały tekst

Czytany 12172 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.