poniedziałek, 31 lipiec 2017 06:01

Pierdołoganizm Wyróżniony

Napisane przez RAZ/ red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(17 głosów)
Zbigniew Ziobro Zbigniew Ziobro https://www.youtube.com/watch?v=GzmBYj6yYcY

Jak szybko mija czas… Dopiero co, pamiętam jak dziś, Zbigniew Ziobro był w Prawie i Sprawiedliwości zdrajcą. Nie pierwszym, ale na pewno największym – zdrajcą, który miał wszystkich zdrajców pod sobą.

Ludzi uznanych za jego sympatyków, czy nawet tylko podejrzewanych o to, że w przyszłości mogą się stać jego sympatykami, „sczyszczano” bezlitośnie –co odczuli zwłaszcza działacze lokalni, dowiadujący się nagle, że zostali wylani „na wszelki wypadek”, bo zbyt gorliwe przyjmowali u siebie zdrajcę, i na nic tłumaczenia, że to w czasach, kiedy zdrajca jeszcze nie był zdrajcą, ale delfinem. A zapaleni pisowcy wyjaśniali knowaniami Ziobry wszystkie porażki partii. Pamiętacie na przykład takiego błaznującego mecenasa, których ośmieszył badanie katastrofy w Smoleńsku teorią, że ruscy rozpylali pod tupolewem hel, żeby zmienić siłę nośną skrzydeł? Gdy kiedyś wspomniałem o tym nieszczęsnym helu, koleżanka, zapalona zwolenniczka, zawsze po linii i na bazie, odparła zimno: „teraz już wiadomo, tego człowieka wprowadził do partii Ziobro”. 

(...)

A teraz ten sam Ziobro jest w oczach tego samego żelaznego elektoratu boskim substytutem samego Komendanta. Kluczowa dla PiS reforma, która położy ostateczny koniec peerelowi i komunizmowi, tym razem już naprawdę ostateczny – przynajmniej, dopóki nie przejdziemy do jej drugiego etapu – po prostu musi wyglądać tak, że Ziobro jednoosobowo wybierze, mianuje, weźmie pod kontrolę. On, właśnie on, stać się musi najpotężniejszym człowiekiem w Polsce. 

(...)

Tak, mówimy o tym Dudzie, do niedawna uwielbianym naszym prezydencie, który przywrócił Polsce godność i prawidłową narrację historyczną. Tym wyróżnionym znakami na niebie i ziemi, takimi jak uratowanie hostii. Okazało się, że łono, które go wydało, nie było wcale błogosławione, ale czarne jak sumienie Hanny Gronkiewicz Waltz. I to wszystko odmieniło się w jednej chwili, za sprawą jednego – no dobra, dwóch – niezłożonych przez zdrajcę podpisów. Tymi dwoma niezłożonymi podpisami komunizm został w Polsce obroniony, a szanse na kluczową reformę ustrojową definitywnie przepadły. Wróć! –definitywnie przepadły tylko do czwartku. W czwartek Komendant zapowiedział przecież, że reforma jednak dokonana zostanie.

(...)

Ale przez tych kilka dni zastanawiał mnie wybuch histerycznego fatalizmu: przepadło! Nie będzie reformy sądów, już nigdy nie będzie! Szansa została zmarnowana! Tak jakby najwierniejsi wyznawcy PiS sami byli święcie przekonani, że ich partia nie jest w stanie wydusić z siebie żadnego lepszego projektu niż ten, o którym były premier Jan Olszewski (też pewnie zdrajca, podobnie jak Zofia Romaszewska i abp. Gądecki… Swoją drogą, słodko i zaszczytnie jest być na takiej liście „zdrajców narodu”) orzekł jednoznacznie: „nie nadający się do podpisania bubel”.

Mam rozumieć – to był bubel na miarę naszych możliwości, innego nie urodzimy, więc jeśli ten zdrajca Duda na poważnie uparł się wetować niekonstytucyjne buble, to już po „dobrej zmianie”!!!

(...)

Ustawa o handlu ziemią dała tyle, że PiS nagrabił sobie na wsi (jak jeszcze dołączy do niej zakaz hodowli zwierząt futerkowych, to wyprowadzi PSL z grobu niczym Jezus Łazarza, wprost na wybory samorządowe), natomiast wyprzedaż ziemi w obce ręce jak szła, tak idzie nadal, sklecone po amatorsku prawo w niczym tu nie przeszkadza. Podatek od sklepów wielkopowierzchniowych to już żart, podobnie jak ustawy mające zapobiec wyprowadzaniu zysków spod polskiego opodatkowania przez międzynarodowe koncerny. Jeszcze lepszym żartem jest przypominanie, że PiS od 20 miesięcy rodzi w bólach i bez powodzenia kolejne pomysły na opłatę audiowizualną albo przynajmniej ściągnięcie abonamentu – skądinąd, świetny prognostyk dla obiecanej przez Komendanta na jesień operacji „dekoncentracji” mediów.

Symbolem sejmowej sprawności może służyć tylko ustawa o aptekach, której pierwszą ofiarą padł, co za schadenfreude, jeden z odpowiedzialnych za nią lobbystów.

Z drugiej strony, prezydencka ustawa dla frankowiczów też nie pozwala na zapowiedziane za dwa miesiące projekty czekać z ufnym spokojem.

Jedyna nadzieja, że może nie trzeba będzie żadnego merytorycznego projektu pokazywać, bo niezawodna małpiarnia „opozycji totalnej” ruszy w porę z kolejnym „puczem” i „viribus unitis” wszystko znów uda się sprowadzić do przećwiczonej wielokrotnie nawalanki sił patriotycznych z ulicą i zagranicą.

Co tu gadać – Legiony sprawdzają się jak trzeba walczyć w okopach albo na miesięcznicach, ale do rządzenia państwem i budowania struktur oraz procedur demokracji nadają się jak Felicjan Sławoj Składkowski z Edwardem Śmigłym Rydzem.

(...)

W tamtych czasach Cat Mackiewicz pisał – nie tylko o Sanacji, ale o jej równie beznadziejnej opozycji – iż coś takiego tkwi w polskiej ziemi albo powietrzu, że tutaj Rebespierre może być tylko Kostkiem Biernackim. Dziś pewnie by napisał, że 

tutaj majdan może być tylko ciamajdanem, a erdoganizm – pierdołoganizmem Click to Tweet

(...)

Cały tekst

 

Czytany 18255 razy

Artykuły powiązane

  • Rekonstrukcja? Rekonstrukcja?

    Nachodzi mnie czasem obawa, że z tym ciągłym porównywaniem obecnych rządów PiS do przedwojennej sanacji zaczynam wyglądać równie głupio i przemądrzale jak Adam Michnik ze swoimi demaskacjami, kto mu przypomina Robespierre’a albo Niewiadomskiego. Ale co mam zrobić, kiedy to porównanie najlepiej wyjaśnia istotę słabości?

  • Nieznośna względność bytu Nieznośna względność bytu

    Nic stałego, naprawdę nic stałego nie ma w polskim życiu politycznym.

  • Petru Bis Petru Bis

    „Więcej Budki, będą skutki” – ukuł kiedyś hasło mój redakcyjny kolega Łukasz Warzecha. Oczywiście miał na myśli negatywne skutki dla Platformy Obywatelskiej, której rzeczony Borys Budka jest działaczem.

  • Kto kogo, kto komu? Kto kogo, kto komu?

    Właściwie to cisną mi się do głowy same banały. Na przykład: wojnę łatwo zacząć, ale trudno skończyć. Albo: na wojnie pierwszą ofiarą pada prawda. Może ewentualnie coś o tym, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta i pyrrusowych zwycięstwach.

  • Wojna na górze: reaktywacja Wojna na górze: reaktywacja

    A więc mamy kolejną "wojnę na górze". Dla dziennikarza to w sumie dobrze: za długo już było nudy.