• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 24 lipiec 2017 06:01

Przychodzi Kuba do Kuby Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(7 głosów)
Przychodzi Kuba do Kuby Fot. https://www.youtube.com/watch?v=dhiGBstLGtU

Przebieg reformy sądownictwa – czy raczej, pierwszego etapu reformy sądownictwa – dobitnie pokazał, że po wygranych wyborach PiS mocą pamięci materiału wrócił do swego dawnego, ulubionego, szyszkowo-jurgielowego kształtu.

Z ulgą odepchnął od siebie, czy zgoła wypluł, ludzi, dzięki którym Andrzej Duda wygrał kampanię prezydencką i którzy pomogli PiS odebrać PO-PSL centrowy elektorat.

I teraz sprawnemu „astroturfingowi” (nowe słowo do wyguglania i przyswojenia) rodzącej się nowej opozycji ma do przeciwstawienia tylko czerwone paski w TVP Info, topornością przekazu kojarzące się mojemu pokoleniu nieodparcie ze sloganami wywieszanymi w czasach naszego dzieciństwa na zakładach pracy. 

(...)

Adam Michnik przegrał przed kilkunastu laty swa walkę o „rząd dusz” między innymi dlatego, że programowo odpuścił sobie media elektroniczne (...) Gdy się zorientował, że to nie tak – było już za późno, okazało się, że żaden z niego „oligarcha ducha” i jeśli chce mieć swoją telewizję, musi postkomunie dać w łapę jak wszyscy; z wściekłości aż kopnął wtedy w stolik i wiemy wszyscy, jak się to skończyło.

Jarosław Kaczyński popełnia dziś ten sam błąd, co jego rówieśnik i przez wiele lat przyjaciel z opozycji – tylko że on z kolei zatrzymał się na telewizji i latach dziewięćdziesiątych, kiedy to nastrojami społecznymi kierowało się przede wszystkim za pomocą telewizji, i to państwowej. Internet to w przekonaniu PiS tylko rezonator. 

(...)

Tymczasem przeciwko PiS skrzykują się na fali protestu szefowie i właściciele agencji marketingowych oraz menadżerowie wpływowych domów medialnych, dobrze znający się na robieniu „spinu” nie tylko w mediach tradycyjnych, ale zwłaszcza poprzez społecznościówki, z których czerpie swą wiedzę o rzeczywistości przytłaczająca i coraz większa część nowego pokolenia. 

(...)

Moim zdaniem to wydarzenia dużo bardziej warte uwagi, niż spieranie się, ile tysięcy „spacerowiczów” udało się „opozycji totalnej” ściągnąć pod Pałac Prezydencki do zapalania świec i słuchania nudzących wciąż tak samo Schetyny, Petru i Kosiniaka-Kamysza.

To nie oni, ale ludzie w rodzaju panów Benkego, Bierzyńskiego czy Tomoho Umedy są naprawdę poważnym przeciwnikiem i jeśli rzeczywiście swe zapowiedzi spełnią, a PiS czegoś ze swoją komunikacyjną pierdołowatością nie zrobi, to za dwa lata będzie mógł znowu oddawać się temu, do czego zawsze nadawał się najlepiej – demaskowaniu, że spisek, i lamentowaniu, że wybili, panie, za wolność wybili.

(...)

Na razie inicjatywa „Kuba and Kuba”, bo podobno tak ma się „społeczna”, antypisowska inicjatywa marketingowców nazywać, samym swym pojawieniem niweczy ulubioną narrację władzy, skupioną na wskazywaniu, że „te protesty nie są spontaniczne”, że zostały przez kogoś przygotowane, ktoś wydał na nie dużo pieniędzy i miał gotowe know-how, słowem – „wojna hybrydowa przeciwko Polsce”, prowadzona za pieniądze Sorosa i pod kierownictwem wrogich ośrodków dywersyjnych.

(...)

Marketingowiec występujący publicznie z deklaracją: opozycja pieprzy robotę tak, że już nie wyrabiam, wyręczę ją – to jak sufler, który nie mogąc wytrzymać nieudacznego aktora wychodzi ze swej budki i sam zaczyna grać.

Takie posunięcie świadczy o całkowitej desperacji sympatyków antypisu, a więc pośrednio o panującym w nim bezhołowiu i braku pomysłów na skuteczne działanie.

(...)

Tłum zebrany w czwartkowy wieczór, nie ukrywam, zrobił na mnie wrażenie – taka mobilizacja wrogom PiS jak dotąd się nie udała. Ale wrażenie osłabło i minęło szybko, kiedy na scenę weszli liderzy „totalnej opozycji” i zaczęli przemawiać. Z każdą minuta nabierałem przekonania, że zdołają sobie z tym przypływem poparcia poradzić. Antypisowcy pokrzyczą sobie „będziesz siedział”, wyżyją się w chamstwie i agresji wobec dziewczyn z TVP, porajcują się, porajcują, i w końcu rozejdą, i nic nie wskazuje, by dotychczasowy trend miał się odwrócić.

(...)

W tej chwili poparcie dla PiS jest dwa razy większe niż dla PO, a dla PO dwa razy większe niż dla Nowoczesnej – przy braku zauważalnych wzrostów na lewicy.

Jestem gotów założyć się o butelkę żytniego Knobb Creeka, że dzięki całej tej małpiarni w Sejmie i pod nim oraz łaszeniu się o zachodnie połajanki i sankcje na jesieni PO i Nowoczesna będą razem wzięte miały połowę tego co PiS, a wyniki lewicy nadal nie będą dawały gwarancji przekroczenia w wyborach progu.

(...)

A przecież zauważalną nowością małpiarni pod Sejmem było to – proszę zobaczyć w internecie – że swą agresję kierowała ona równie chętnie przeciwko posłom PO i Nowoczesnej, ku zresztą ich niepomiernemu zdziwieniu.

Kuba z Kubą, jeśli faktycznie się zejdą, to raczej zajmą się montowaniem i promowaniem zupełnie nowej politycznej reprezentacji dla „kreoli” (tu jedyna nadzieja dla PiS – że Schetyna i Petru, świadomi tego faktu, w porę ich zneutralizują). I to może być trwałym skutkiem, by nie rzec, „zdobyczą” protestów przeciwko reformie sądownictwa, zresztą jedyną.

(...)

Wbrew pisowskiemu mitowi,

...plemię konkurencyjne, mimo wszystkich kompromitacji „opozycji totalnej”, wcale nie wymiera

Click to Tweet

tak jak i wieloletnia słabość prawicy wcale nie oznaczała jej fetowanego już na salonach końca. Owszem, kurczy się – ale tak samo, jak zgniatana sprężyna, gotowa za czas jakiś odbić pisowi prosto w zęby, jeśli nadal będzie się obchodzić z rządami tak nieumiejętnie jak dotąd.

Cały tekst
Czytany 2583 razy

Artykuły powiązane

  • Czekając na pierwszą bombkę Czekając na pierwszą bombkę

    Naprawdę chciałbym przy Bożym Narodzeniu, jak każe naiwny stereotyp, życzyć wszystkim Polakom, ale to naprawdę wszystkim, samego dobra. Tak, żeby nikt nie poczuł się tymi życzeniami urażony, nikt nie dopatrzył się w nich ironii, no i, przede wszystkim, żeby wszyscy chcieli ich spełnienia. Niestety, nie da się.

  • PiS, czyli patriotyzm i socjalizm PiS, czyli patriotyzm i socjalizm

    Marian Hemar w sławnym wierszu o tym, kto rządzi światem, odkrył, że jest to "wielka zmowa idiotów". Długo nad tym myślałem i muszę uściślić - sam fakt, że idiotów, to jeszcze nic.

  • Wariant Wołodyjowskiego Wariant Wołodyjowskiego

    „Nadzwyczajna kasta”, jak nieopatrznie określiła prawniczy establishment jego przedstawicielka, postanowiła odpalić potężną salwę w wojnie toczonej z władzą, a ministrem sprawiedliwości szczególnie. Odpaliła bombę pod własnym siedzeniem.

  • PiS w szczycie potęgi PiS w szczycie potęgi

    Sztuka życia, jak uczyli stoicy (a do dziś niczego mądrzejszego niż stoicyzm ludzkość nie wymyśliła) zasadza się na umiejętności oddzielenia rzeczy ważnych od rzeczy nieważnych. Na tych ważnych trzeba się skupić, nieważnymi nie zawracać sobie głowy.

  • Za kulisami „godności pracownika” Za kulisami „godności pracownika”

    Prawo i Sprawiedliwość ma kolejny problem – zakaz handlu w niedzielę. Wykręcało się od spełnienia tej obietnicy, którą dało podczas wyborów związkowcom, przez prawie dwa lata – co skądinąd świadczy, że są w partii rządzącej ludzie rozumni, zdający sobie sprawę, iż ten głupi pomysł będzie PiS kosztował znacznie więcej, niż „konwalidacja” Trybunału Konstytucyjnego za pomocą legislacyjnego cepa i wszystkie razem wzięte starania „ulicy i zagranicy”.