• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 03 lipiec 2017 09:20

Scheiss-sturm und drang periode Wyróżniony

Napisane przez RAZ / RED
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Trybunał Konsytucyjny Trybunał Konsytucyjny By Jurij - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1427225

Jeśli dobrze liczę, to niedawna nominacja Andrzeja Zielonackiego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego wyznaczyła ten moment, w którym PiS uzyskałby większość w Trybunale w sposób, że tak to ujmę, naturalny.

To znaczy: gdyby u zarania swych rządów zamiast uznać uchwałę poprzedniego Sejmu powołującą pięciu sędziów, w tym dwóch „na zapas”, za nieważną nie w całości, a tylko w części dotyczącej tych dwóch, względnie gdyby prezydent wybił się wtedy na samodzielność i zamiast przyjmować ślubowania po nocy zaczekał na orzeczenie TK, które jak dziś wiemy szło w tym właśnie kierunku – to Trybunał właśnie teraz zostałby ostatecznie przejęty.

(...)

Proszę, popatrzmy z dzisiejszego punktu widzenia na tych kilkanaście minionych miesięcy i zapytajmy siebie samych: więc po co to było? Co PiS waląc owym cepem „konwalidacji” uzyskał?

Moim zdaniem tylko jedno – podciął na starcie prezydentury skrzydła Andrzejowi Dudzie, któremu to nocne ślubowanie i w ogóle ukazana wobec partii rządzącej uległość zamknęła drogę do poszerzania swego elektoratu. 

(...)

Awantura z udziałem Komisji Weneckiej i Europejskiej, nagonka liberalnej prasy światowej na nasz kraj, pielgrzymki neotargowiczan do zachodnich stolic po sankcje, a co dużo gorsze – kompletne złachanie w oczach społeczeństwa jednego z ostatnich instytucjonalnych autorytetów i pokazanie wszem i wobec, że prawo to tylko widzimisię aktualnie dominujących polityków, wszystko to było ceną zapłaconą przez Polskę wyłącznie za leninowskie „kto kogo”.

Kontynuując nasz myślowy eksperyment – gdyby się stało tak, jak powinno, to znaczy PiS wybrałby ponownie dwóch sędziów, do którym miał prawo parlament tej kadencji, pozostawiając trzech z poprzedniej, to jak wpłynęłoby to na zachowanie „totalnej opozycji”?

Jestem więcej niż pewien, że wcale. 

(...)

Mało kto pamięta, że w dniu, kiedy Sejm wyskoczył nieoczekiwanie z uchwałą „konwalidującą” Trybunał, posłowie PO i Nowoczesnej przyszli z flagami unijnymi i na zdjęciach widać te flagi, ustawione przy każdym z siedzących; dopiero potem biegiem przynoszono im do wymachiwania egzemplarze konstytucji. Draka była już przyszykowana, tylko miała to być draka o to, że z holu KPRM zniknęły – już nawet nie pamiętam, naprawdę, czy był to jeszcze jeden z masowo produkowanych przez antypisowskie media fejków – unijne chorągwie.

To, że „opozycja totalna” będzie krzyczeć, tupać, bluzgać, pluć i tak dalej, jak to przez cały czas od przegranych wyborów czyni, było przesądzone od pierwszych dni nowej władzy.

(...)

Jak to – nie będziemy rządzić? MY nie będziemy rządzić?! Nie nasz prezydent, nie nasz premier, wszelkie władze – bez naszych ludzi, naszej akceptacji, poza naszą kontrolą?

„Nie – i chuj!”, jak głosił najcelniejszy z transparentów niesionych przez KOD-owskich manifestantów.

Oczywiście, gdyby nie takie a nie inne załatwienie sprawy z TK opozycja byłaby dużo słabsza, choćby dlatego, że nie udałoby się jej wpuścić w nagonkę na Polskę organów unijnych (a może znalazłyby się inne preteksty do debat w europarlamencie i straszenia „ochroną praworządności”?). Z jakiegoś jednak powodu „komendant” tego nie chciał. Nie umiem znaleźć wyjaśnienia innego, niż po prostu to, że „komendant” nie chce wygrywać zręcznymi operacjami, choć są przykłady, że umiałby, nie chce politycznego wroga wymanewrować, tylko zawsze marzy o tym, by przejechać po nim jak husarska szarża i jeszcze leżącemu napluć w baniak.

Czy jedno przemówienie w Przysusze jest wystarczającym powodem by uwierzyć, że nagle od swego zwyczaju odstąpi i zacznie niepisowskich Polaków pozyskiwać, a nie ich pouczać, często-gęsto podnosząc głos? Wydaje mi się to równie wiarygodne, jak złożona po raz kolejny (fakt, że na wyższym szczeblu) obietnica przywrócenia artystom prawa do odliczania kosztów uzyskania, na poziomie wywalczonym dla nich kiedyś przez Stefana Żeromskiego.

(...)

Zmianę strategii PiS na „pieniądze i spokój” przynajmniej można sobie wyobrazić. Zmiany po stronie „opozycji totalnej” – w żaden sposób. Tu już zapiekłość i histeria, w połączeniu ze strachem liderów i działaczy o własne umoczone w patologiach i aferach tyłki zaszły zbyt daleko. Przedwczoraj była przepychanka w Radomiu, rozdęta przez tefałeny do rozmiarów czegoś w rodzaju „nocy kryształowej”, tylko na trochę większą niż u Hitlera skalę, wczoraj wyssane z palca oplucie muzułmanki, dziś męczeński brak zaproszenia na spotkanie z Trumpem (tu akurat doskonale ambasadę USA rozumiem – po co sprowadzać na spotkanie z prezydentem ludzi, gotowych nagle zacząć blokować mównicę, machać kartonami, latać z komórką, śpiewać i korzystając z wywołanego zamieszania szperać innym gościom w torbach i kieszeniach). Pojutrze będzie skandaliczne, haniebne i hitlerowskie podnoszenie przez policję uwalonego na Krakowskim Przedmieściu Wałęsy. Jutro nie wiem jeszcze co, ale na pewno coś równie ważkiego.

Gównoburza, bo nie sposób tego inaczej ująć, stała się naszą polską codziennością. Click to Tweet

I będzie tak, dopóki PO i jej przebudówki, które stały się po przegranych wyborach polityczną substancją gnilną, zatruwającą toksynami całą debatę publiczną i Polskę jako taką, nie zostaną przez organizm demokracji ostatecznie wyimmunizowane i usunięte. 

 

Cały tekst

 

 

Czytany 1401 razy

Artykuły powiązane

  • Nie płaczę po Gersdorf Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków.

  • Cywilizacja onanistów Cywilizacja onanistów

    Ilekroć lewica wyprawia się na poszukiwanie swojej tożsamości, tylekroć okazuje się, że ta tożsamość sprowadza się tylko do jednego: na złość Kościołowi. Kościół uważa aborcję za zło, więc lewica uważa ją za dobrą.

  • Wielkie rzeźbienie w... Wielkie rzeźbienie w...

    Miły czytelnik niech sobie wyobrazi, tak gwoli kształcącej umysł rozrywki, jakie to by były jaja po wszystkich tefałenach, niusłikach, onetach i pudelkach, gdyby tak spalił się plastikowy sraczyk na budowie gdzieś w okolicach warszawskiego Żoliborza, i ktokolwiek, kogo można nazwać „pisowcem”, choćby anonimowy internetowy troll, powiązał ów „pożar” z celowym podpaleniem, a domniemane celowe podpalenie z bezpieczeństwem Prezesa PiS?

  • Chore dzieci zawsze wzruszą Chore dzieci zawsze wzruszą

    "Panie Ziemkiewicz, dlaczego pan milczy na temat protestu niepełnosprawnych"? Ano dlatego, że chce mi się już rzygać od tej hipokryzji.

  • Tożsamość z banki Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)?