• Eurobrednie poobiednie

    Zbyt wiele niezależnych od siebie źródeł powtórzyło tę bzdurę, żebym nie zareagował. Ale po kolei: zaczęło się od mojego "ćwierku" na popularnym komunikatorze, gdzie zwięźle i dosadnie zwróciłem uwagę, że jeśli argumentem za okazywaniem posłuszeństwa Komisji Europejskiej mają być unijne fundusze, to te fundusze i tak się już kończą. Czytaj więcej...
  • Macierewicz musi odejść

    Aż trudno uwierzyć, ale serial „rekonstrukcja rządu” nieoczekiwanie został zakończony. I to w sposób naprawdę zaskakujący – z nowego rządu usunięty został Antoni Macierewicz, polityk z jednej strony uwielbiany w „żelaznym elektoracie” PiS, z drugiej sprawiający Jarosławowi Kaczyńskiemu nieustanny kłopot. Czytaj więcej...
  • Szlakiem Palikota

    Wydaje się Państwu, że o aborcji napisano i powiedziano już wszystko. Otóż moim zdaniem nie – a jeśli nawet, to najważniejsze się nie przebiło i trzeba powtórzyć.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

sobota, 10 czerwiec 2017 18:46

Sieroty po ciepłej wodzie

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Roman Dmowski Roman Dmowski fot arch.

Roman Dmowski wśród swych bezcennych nauk zawarł i tę, żeby zawsze starać się przypisywać przeciwnikowi godziwe, a co najmniej racjonalne motywy postępowania, i żeby starać się na każdą sytuację spojrzeć jego oczami próbując zrozumieć, dlaczego postępuje tak, a nie inaczej i ku czemu dąży.

 ... złapaliśmy go z dymiącą spluwą w ręku, a on sam nawet się nie wypiera winy – a mimo to traktujemy go jak niewinnego, dopóki nie odbędzie się cały wypracowany przez naszą cywilizację rytuał wymiaru sprawiedliwości, dopóki mu nie udowodnimy na sali sądowej, w starciu argumentów oskarżyciela i obrońcy, z uwzględnieniem okoliczności obciążających i łagodzących oraz zasadą rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego. 

Myśli ktoś, że to tylko tak dla spektaklu, dla zabawy? Gdyby tak było, procedura zapoczątkowana przez świętą inkwizycję, pierwszy sąd czasów nowożytnych, który stawiał sobie zadanie nie tylko praktyczne „załatwić sprawę”, ale przede wszystkim dojść do prawdy, nie upowszechniłaby się tak szeroko i nie przetrwała tylu wieków. Przetrwałą, bo się per saldo społeczności opłaca.
(...)

Fenomen niezatapialnego Kaczyńskiego nie dał jednemu z drugim bufonowi nic a nic do myślenia Click to Tweet

Główną przyczyną przegranej upadłych elit jest właśnie to, że poczuły się one absolutnie zwolnione z powinności odczytania i zrozumienia działań przeciwników. Fenomen niezatapialnego Kaczyńskiego nie dał jednemu z drugim bufonowi nic a nic do myślenia, nie zainteresowało nikogo, skąd i dlaczego ten stały przepływ poparcia od mniemanego glamuru ku obciachowi. Wystarczyło im wmawiać sobie, że są lepsi i każdy to widzi, a Kaczyński i w ogóle każdy ich wróg – kompleksy, nienawiść, liliputin i tak dalej.

(...)

Ale przyznam się, że o ile wytykanie umownej przeciwnej stronie zaniechania dwóch na wstępie tu wymienionych zasad idzie mi łatwo – nie do końca potrafię, choć się staram, samemu zastosować je wobec stronników „opozycji totalnej”. Czego właściwie chcą ci ludzie, otwierający się wciąż na histerię „zagrożenia dla demokracji”, czy bardziej enigmatycznie – „tego, co oni robią”? Nie mówię o liderach, ale o wyborczym „mięsie armatnim”, o tych którzy mniej lub bardziej niechętnie deklarują, że pomimo wszystkich kompromitacji PO czy Nowoczesnej, gdyby doszło do wyborów, znowu oddali by na nie swoje głosy?

(...)

Wydaje się, że zakleszczone w swych obsesjach, histerii i strachu o tracone wpływy dawne elity są już o krok od utraty nad nimi „rządu dusz”, ale te nowe, bardziej postulowane niż realnie uformowane elity „patriotyczne”, które próbuje zbudować PiS, nie są zdolne tego rządu dusz przejąć.

 

Całość subotnika na DoRzeczy.pl

Czytany 9850 razy

Artykuły powiązane

  • Bijcie brawo, obywatele Bijcie brawo, obywatele

    Wymiana premiera, muszę powtórzyć nieco innymi słowami to samo, co pisałem już w ostatnich tygodniach, pokazuje degrengoladę życia publicznego i republikanizmu w naszym kraju.

  • Witajcie na zapadni Witajcie na zapadni

    Od kilku tygodni – albo od kilku miesięcy, zależy jak liczyć – PiS grilluje swój własny rząd uporczywie powtarzanymi pogłoskami o „rekonstrukcji”. 

  • Koniec początku, a może początek końca Koniec początku, a może początek końca

    Serial "rekonstrukcja rządu Beaty Szydło" znajdzie swoje poczesne miejsce w historii politycznego pijaru, w tomie poświęconym szaleństwu, absurdowi i nieudacznictwu. Ma nawet szanse przyćmić kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego i jego, jeszcze niedawno wydawało się, niedościgniony sukces, jakim było przegranie wyborów z kandydatem rok wcześniej nikomu nie znanym, gdy miało się poparcie 60 proc. ankietowanych oraz wszystkich wpływowych mediów i tzw. autorytetów, a do tego pieniądze, administracje państwową i największe grupy interesu.

  • To się dzieje To się dzieje

    Państwo mają prawo mi nie wierzyć. Sam czasem myślę: nie, to się nie dzieje. To niemożliwe. Zawsze żyliśmy w „najweselszym baraku w obozie socjalistycznym”, zawsze sprawy publiczne miały tendencję do stania na głowie – ale aż tak?

  • Korporacja Dobra Polska Korporacja Dobra Polska

    Jeśli pójść za radą magików od samodoskonalenia umysłu i zwizualizować sobie własny mózg jako pracownię, to u każdego faceta gdzieś w jej kącie znajduje się taki wór, do którego przez całe życie dorzuca on kolejne umarłe marzenia, niezrealizowane plany, niespełnione nadzieje i tak dalej.