• Murem za Klepacką, czyli przeciwko Nowemu Zamordyzmowi

    Wściekły atak organizacji LGBT i grzejących się przy nich celebrytów na polską mistrzynię olimpijska, Zofię Klepacką, powinien być dla wszystkich normalnych Polaków sygnałem alarmowym. Czytaj więcej...
  • Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

sobota, 10 czerwiec 2017 18:46

Sieroty po ciepłej wodzie

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Roman Dmowski Roman Dmowski fot arch.

Roman Dmowski wśród swych bezcennych nauk zawarł i tę, żeby zawsze starać się przypisywać przeciwnikowi godziwe, a co najmniej racjonalne motywy postępowania, i żeby starać się na każdą sytuację spojrzeć jego oczami próbując zrozumieć, dlaczego postępuje tak, a nie inaczej i ku czemu dąży.

 ... złapaliśmy go z dymiącą spluwą w ręku, a on sam nawet się nie wypiera winy – a mimo to traktujemy go jak niewinnego, dopóki nie odbędzie się cały wypracowany przez naszą cywilizację rytuał wymiaru sprawiedliwości, dopóki mu nie udowodnimy na sali sądowej, w starciu argumentów oskarżyciela i obrońcy, z uwzględnieniem okoliczności obciążających i łagodzących oraz zasadą rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego. 

Myśli ktoś, że to tylko tak dla spektaklu, dla zabawy? Gdyby tak było, procedura zapoczątkowana przez świętą inkwizycję, pierwszy sąd czasów nowożytnych, który stawiał sobie zadanie nie tylko praktyczne „załatwić sprawę”, ale przede wszystkim dojść do prawdy, nie upowszechniłaby się tak szeroko i nie przetrwała tylu wieków. Przetrwałą, bo się per saldo społeczności opłaca.
(...)

Fenomen niezatapialnego Kaczyńskiego nie dał jednemu z drugim bufonowi nic a nic do myślenia Click to Tweet

Główną przyczyną przegranej upadłych elit jest właśnie to, że poczuły się one absolutnie zwolnione z powinności odczytania i zrozumienia działań przeciwników. Fenomen niezatapialnego Kaczyńskiego nie dał jednemu z drugim bufonowi nic a nic do myślenia, nie zainteresowało nikogo, skąd i dlaczego ten stały przepływ poparcia od mniemanego glamuru ku obciachowi. Wystarczyło im wmawiać sobie, że są lepsi i każdy to widzi, a Kaczyński i w ogóle każdy ich wróg – kompleksy, nienawiść, liliputin i tak dalej.

(...)

Ale przyznam się, że o ile wytykanie umownej przeciwnej stronie zaniechania dwóch na wstępie tu wymienionych zasad idzie mi łatwo – nie do końca potrafię, choć się staram, samemu zastosować je wobec stronników „opozycji totalnej”. Czego właściwie chcą ci ludzie, otwierający się wciąż na histerię „zagrożenia dla demokracji”, czy bardziej enigmatycznie – „tego, co oni robią”? Nie mówię o liderach, ale o wyborczym „mięsie armatnim”, o tych którzy mniej lub bardziej niechętnie deklarują, że pomimo wszystkich kompromitacji PO czy Nowoczesnej, gdyby doszło do wyborów, znowu oddali by na nie swoje głosy?

(...)

Wydaje się, że zakleszczone w swych obsesjach, histerii i strachu o tracone wpływy dawne elity są już o krok od utraty nad nimi „rządu dusz”, ale te nowe, bardziej postulowane niż realnie uformowane elity „patriotyczne”, które próbuje zbudować PiS, nie są zdolne tego rządu dusz przejąć.

 

Całość subotnika na DoRzeczy.pl

Czytany 10373 razy

Artykuły powiązane

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Koalicja Obciachu Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek.

  • Strategia tysiąca kozich bobków Strategia tysiąca kozich bobków

    Donald Tusk to wytrawny uwodziciel, istny Kalibabka polskiej polityki - ale, jak się zdaje, długie pławienie się w europejskich luksusach stępiło jego talent bajeranta. O Jarosławie Kaczyńskim można prędzej powiedzieć wszystko, niż to, że "ma obsesję na punkcie pieniędzy".

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".