• "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina. Czytaj więcej...
  • Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek. Czytaj więcej...
  • Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 29 maj 2017 08:28

Nawroty bezprzykładnej duszności Wyróżniony

Napisane przez RAF / RED
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Nawroty bezprzykładnej duszności Fot.: gratisography.com
Najnowsza edycja Słownika Języka Polskiego będzie zawdzięczać propagandzie antypisu zupełnie nowe znaczenie słowa „bezprzykładny”. 

(...)

„Bezprzykładny” było dotąd słowem oznaczającym niezwykłą intensywność czy nasilenie danego zjawiska. Można było mówić na przykład o bezprzykładnym męstwie żołnierza polskiego pod Monte Cassino, albo bezprzykładnym okrucieństwie eksterminujących Warszawę dirliwangerowców. 

(...)

Tymczasem w czerskomowie „bezprzykładne” znaczy – coś, czego nie sposób podać żadnego przykładu. Mówiąc po dawnemu – coś zmyślonego, albo po nieco mniej dawnemu – „fejk”.

Nie przypadkiem czerskomowa najczęściej stosuje to słowo do tzw. zbrodni PiS. Na przykład, bezprzykładne były „naciski” rządu PiS, jeden z głównych wątków kampanii propagandowej, która doprowadziła do obalenia poprzednich rządów tej partii w roku 2007.

 

(...)

I, z przeproszeniem, d… kwas, ani jednego takiego przykładu się znaleźć nie udało. Na tym właśnie polega bezprzykładność zła wyrządzanego przez PiS.

Analogicznie, dziś mamy do czynienia z bezprzykładnym łamaniem konstytucji przez rząd i prezydenta (kilkakrotnie w telewizyjnych dyskusjach widziałem, jak zadawano głoszącym tę tezę pytanie o jakiś przykład i jak pytani albo milkli, albo odpowiadali przekazem dnia „łamana jest cała konstytucja”), albo z bezprzykładnym odbieraniem Polakom wolności.

W ostatnich dniach wspomniane słówko czerskomowy pada najczęściej w zbitce: „bezprzykładna cenzura w TVP”, w kontekście niedoszłego festiwalu w Opolu. Niedoszłego, bo, jak to można przeczytać w podsumowujących sprawę antypisowskich gazetach „zaczęło się od czarnej listy, która miała istnieć (!) w TVP”. Miała istnieć wedle niepotwierdzonych relacji nie wiadomo kogo, ale fakt, że żadnego przykładu funkcjonowania tej czarnej listy i opartej na niej cenzury nie da się znaleźć, czyni ją tylko bezprzykładną.

(...)

Przepraszam, jest jeden przykład – Katarzyna Szczot vel Kayah, która „miała znaleźć się na liście”. (...) Przykładów, kto na mitycznej liście jest nie podała, bo jako się rzekło jest to lista bezprzykładna, ale i nikt o nie nie pytał, bo skoro na znak solidarności ze sobą nawzajem zaczęło odmawiać występu coraz więcej gwiazdek szukanie powodów sprzeciwu nie było już potrzebne – bojkot uzasadniał się sam sobą. I bezprzykładnym złem PiS.

(...)

Nie umiem sobie wyobrazić gorszego obciachu, niż wszystkie wspomniane „kabaretowe” imprezy, które rozpleniły się za rządów Tuska jako siermiężna, rodzima wersja berluskonizmu.

Berluskonizm, może nie każdy się tym interesował, to takie zjawisko medialne, że opanowawszy wiodące media, zwłaszcza elektroniczne, przytłaczające zasięgiem i siłą przekazu prasę, zalał je wieloletni premier Włoch bynajmniej nie propagandą polityczną – tę ograniczył do elit – ale najtańszą, najbardziej masową rozrywą. Tyle że we włoskiej „wideokracji” były to głównie teleturnieje i baleciki z nieustającą obecnością na wizji naprawdę ładnych i ładnie porozbieranych panienek. A u nas postawiono na „kabarety”, odstawiające „jaja” mniej więcej tego rodzaju, jak za moich szkolnych lat skecze na ognisku na koloniach letnich – jeden się potknął i wyp.. na d…, drugi przebrał za babę, a trzeci założył śmieszną czapeczkę i strojąc miny opowiedział parę wiców na tematy moczopłciowe.

(...)

Obecne przejście TVP ku disco polo, z którego tak modne jest w lemingradzie szydzenie jako z „wiochy” jawi się przy tym jako prawdziwie dobra zmiana i znaczące podniesienie intelektualnego poziomu przekazu.

(...)

Niestety, współczesna cywilizacja medialnego szumu daleko odeszła od czasów, gdy powstała sławna bajka o pasterzu, który drogo zapłacił za wszczynanie fejkowych alarmów. Szum medialny, nieustannie pobudzający emocje, oddziałowuje dziś na widza z taką intensywnością, że zwyczajnie nie jest on w stanie spamiętać, czym go wprawiono w histerię wczoraj, nie mówiąc już o uprzednim tygodniu – pamięta tylko tyle, że był w związku z czymś w histerii. 

(...)

Na przykład: kompromitacja pisowskiej premier na międzynarodowym szczycie – założyła żółtą garsonkę! Kompromitacja pisowskiego prezydenta – uniósł kciuki!

Nie ma najmniejszego znaczenia, że w żółtej garsonce chodziła i Merkel, i May, i inne kobiety na najwyższych stanowiskach, a zdjęcie z uniesionym kciukiem ma właściwie każdy ze światowych przywódców, może poza Kim Dzong Ilem – kto ma tak zryty beret, że nie obcuje z żadnymi mediami innymi niż „swoje”, tefałenowsko-szpringerowskie, i tak się o tym nie dowie, a jeśli nawet, nie przyjmie do wiadomości, bo kolejność rozumowania mózgu zrytego jest odwrotna niż normalnego: nie dlatego Szydło jest zła, że garsonka, czy Duda że kciuk, ale odwrotnie, to kciuk i garsonka stają się nagle złe, bo Duda i Szydło. 

(...)

Na takiej zasadzie do dziś zdarza mi się spotykać nieszczęsne ofiary tego zmasowanego agitpropu, z wściekłością wyrzucające z siebie, że jedyną winą PO było nierozliczenie nadużyć i nacisków PiS. Jakich? Bezprzykładnych! Przecież wszyscy pamiętają, jaka była wtedy duszna atmosfera! A teraz wraca, i znowu jest duszno!

(...)

Każdy lekarz potwierdzi, że taki jest właśnie pierwszy i nader charakterystyczny objaw histerii: nagłe ataki duszności, nie dające się powiązać z żadną konkretną, realną przyczyną. To się nawet dość łatwo leczy, tylko, niestety, jest jeden problem – histeryk musi najpierw zrozumieć, że ma nagwazdrane pod deklem i się temu leczeniu poddać.

Cały tekst

Czytany 13341 razy

Artykuły powiązane

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Nowy rok, stary magiel Nowy rok, stary magiel

    Coraz trudniej, wyznam z Nowym Rokiem, zmusić mi się do komentowania polskiego życia politycznego (z zachodnim zresztą nie jest lepiej, ale to mnie aż tak nie wkurza). 

  • Demokracji mówimy: pa pa! Demokracji mówimy: pa pa!

    Trudno mi pojąć, po kiego diabła rząd skompromitował się w sprawie podwyżek cen prądu i zamiast powiedzieć, jak jest, odtańcował groteskowego kadryla z przytupami.