• Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • ACTA oszustwa

    Z taką opozycją PiS nie straci władzy nigdy.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

sobota, 29 kwiecień 2017 15:54

Kwestia smaku

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Uncategorised

Razem

Kwestia smaku

Kwestia smaku

Od świątecznego wstępu w TVN 24 Jacka Fedorowicza i Mariana Opani (z niezbyt dopuszczaną do głosu Krystyną Koftą w tle) minęło już sporo czasu, a ja ciągle nie mogę się opędzić od refleksji wywołanych nim refleksji.
Od świątecznego wstępu w TVN 24 Jacka Fedorowicza i Mariana Opani (z niezbyt dopuszczaną do głosu Krystyną Koftą w tle) minęło już sporo czasu, a ja ciągle nie mogę się opędzić od refleksji wywołanych nim refleksji.
out of 100 with 0 ratings

Od świątecznego wstępu w TVN 24 Jacka Fedorowicza i Mariana Opani (z niezbyt dopuszczaną do głosu Krystyną Koftą w tle) minęło już sporo czasu, a ja ciągle nie mogę się opędzić od refleksji wywołanych nim refleksji.

Refleksji niewesołych, bo na temat przemijania, rozkładu, upadku – pewnie bardziej stosownych na początek listopada niż maja. Ale skoro w tym roku pogoda podobna…

Nie, nie, proszę Państwa. Nie chodzi mi wcale o starość. A już zwłaszcza nie zamierzam szydzić z tego strasznego dobiegu żywota, gdy człowiek staje się bezbronny wobec świata i jeśli zawczasu nie otoczył się obroną troskliwej i czułej rodziny, może zostać obrabowany bądź wykorzystany przez każdego, byle cwany chłystek zdolny mu wmówić, że jest jego wnuczkiem, sprzedać za potworne pieniądze bardziewiaste garnki czy polisolokatę albo wprawić w przeświadczenie, że „kraj stacza się w przepaść” a Kaczyński „celowo wyprowadza nas z Europy, żeby włączyć do Rosji”.

(...)

Myślę o rozkładzie i upadku szerszej formacji, który się w wygłoszonych przez Opanię i Fedorowicza schizotekstach przejawia. O rozkładzie jej języka pojęciowego. Wybitny aktor powiada, że pozostał mu już tylko jeden autorytet – Andrzej Rzepliński.

Wydaje mi się, że człowiek rozumiejący staroświeckie słowo przyzwoitość nigdy by czegoś podobnego powiedzieć nie mógł. Andrzej Rzepliński – autorytet? Kto?!

(...)

Nie chcę się pastwić akurat szczególnie nad stanem sędziowskim. To przypadek, że znalazł się na politycznej linii frontu, więc akurat trafiają do mediów fakty kompromitujące szczególnie te grupę zawodową. Ale czyż jest jakakolwiek etyka w naukowcach, tolerujących plagiaty?

(...)

Jesteś z nami – jesteś godny szacunku. Dlaczego jesteś go godny? Inni godni szacunku za to ręczą. Oszust za cwaniaka, dziwka za alimenciarza, złodziejaszek za pasera, wszyscy sobie nawzajem wystawiają świadectwo nobliwości. Kapuś kapusiowi – to najczęściej. O, popatrzcie choćby na tego „profesora”, który nie zrobił nawet doktoratu, nie ma żadnego naukowego dorobku, wszystko w życiu zawdzięcza politycznym, partyjnym nominacjom (tak, to o panu, magistrze Stępień!) ale nie ma tej odrobiny przyzwoitości, by nie protestować przeciwko bezustannemu przypisywaniu mu tytułu,

(...)

„Inteligencjo, bądź!” – śpiewał Wojciech Młynarski. Nie posłuchała. Zeświniła, sprostytuowała i usprawiedliwiła to wszystko poczuciem zagrożenia ze strony „hołoty”, owego miłoszowskiego „człowieka prostego”, którego pomiot peerelowskiego społecznego awansu darzy z natury żywiołową nienawiścią i pogardą, przetworzoną w nienawiść do „pisowców”.

(...)

Jak to zwykł mawiać pan hrabia z „Operetki” Gombrowicza: „rzyg, rzyg, rzyg!”

Całość czytaj na DoRzeczy Kwestia smaku Ziemkiewicz

Kto chce może się zapoznać z refleksjami i Krystyny Kofty, Jacka Fedorowicza i Mariana Opani Kofta, Opania Fedorowicz na święta.

Czytany 16047 razy

Artykuły powiązane

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Koalicja Obciachu Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek.

  • Strategia tysiąca kozich bobków Strategia tysiąca kozich bobków

    Donald Tusk to wytrawny uwodziciel, istny Kalibabka polskiej polityki - ale, jak się zdaje, długie pławienie się w europejskich luksusach stępiło jego talent bajeranta. O Jarosławie Kaczyńskim można prędzej powiedzieć wszystko, niż to, że "ma obsesję na punkcie pieniędzy".

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".