• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

sobota, 29 kwiecień 2017 15:54

Kwestia smaku

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Uncategorised

Razem

Kwestia smaku

Kwestia smaku

Od świątecznego wstępu w TVN 24 Jacka Fedorowicza i Mariana Opani (z niezbyt dopuszczaną do głosu Krystyną Koftą w tle) minęło już sporo czasu, a ja ciągle nie mogę się opędzić od refleksji wywołanych nim refleksji.
Od świątecznego wstępu w TVN 24 Jacka Fedorowicza i Mariana Opani (z niezbyt dopuszczaną do głosu Krystyną Koftą w tle) minęło już sporo czasu, a ja ciągle nie mogę się opędzić od refleksji wywołanych nim refleksji.
out of 100 with 0 ratings

Od świątecznego wstępu w TVN 24 Jacka Fedorowicza i Mariana Opani (z niezbyt dopuszczaną do głosu Krystyną Koftą w tle) minęło już sporo czasu, a ja ciągle nie mogę się opędzić od refleksji wywołanych nim refleksji.

Refleksji niewesołych, bo na temat przemijania, rozkładu, upadku – pewnie bardziej stosownych na początek listopada niż maja. Ale skoro w tym roku pogoda podobna…

Nie, nie, proszę Państwa. Nie chodzi mi wcale o starość. A już zwłaszcza nie zamierzam szydzić z tego strasznego dobiegu żywota, gdy człowiek staje się bezbronny wobec świata i jeśli zawczasu nie otoczył się obroną troskliwej i czułej rodziny, może zostać obrabowany bądź wykorzystany przez każdego, byle cwany chłystek zdolny mu wmówić, że jest jego wnuczkiem, sprzedać za potworne pieniądze bardziewiaste garnki czy polisolokatę albo wprawić w przeświadczenie, że „kraj stacza się w przepaść” a Kaczyński „celowo wyprowadza nas z Europy, żeby włączyć do Rosji”.

(...)

Myślę o rozkładzie i upadku szerszej formacji, który się w wygłoszonych przez Opanię i Fedorowicza schizotekstach przejawia. O rozkładzie jej języka pojęciowego. Wybitny aktor powiada, że pozostał mu już tylko jeden autorytet – Andrzej Rzepliński.

Wydaje mi się, że człowiek rozumiejący staroświeckie słowo przyzwoitość nigdy by czegoś podobnego powiedzieć nie mógł. Andrzej Rzepliński – autorytet? Kto?!

(...)

Nie chcę się pastwić akurat szczególnie nad stanem sędziowskim. To przypadek, że znalazł się na politycznej linii frontu, więc akurat trafiają do mediów fakty kompromitujące szczególnie te grupę zawodową. Ale czyż jest jakakolwiek etyka w naukowcach, tolerujących plagiaty?

(...)

Jesteś z nami – jesteś godny szacunku. Dlaczego jesteś go godny? Inni godni szacunku za to ręczą. Oszust za cwaniaka, dziwka za alimenciarza, złodziejaszek za pasera, wszyscy sobie nawzajem wystawiają świadectwo nobliwości. Kapuś kapusiowi – to najczęściej. O, popatrzcie choćby na tego „profesora”, który nie zrobił nawet doktoratu, nie ma żadnego naukowego dorobku, wszystko w życiu zawdzięcza politycznym, partyjnym nominacjom (tak, to o panu, magistrze Stępień!) ale nie ma tej odrobiny przyzwoitości, by nie protestować przeciwko bezustannemu przypisywaniu mu tytułu,

(...)

„Inteligencjo, bądź!” – śpiewał Wojciech Młynarski. Nie posłuchała. Zeświniła, sprostytuowała i usprawiedliwiła to wszystko poczuciem zagrożenia ze strony „hołoty”, owego miłoszowskiego „człowieka prostego”, którego pomiot peerelowskiego społecznego awansu darzy z natury żywiołową nienawiścią i pogardą, przetworzoną w nienawiść do „pisowców”.

(...)

Jak to zwykł mawiać pan hrabia z „Operetki” Gombrowicza: „rzyg, rzyg, rzyg!”

Całość czytaj na DoRzeczy Kwestia smaku Ziemkiewicz

Kto chce może się zapoznać z refleksjami i Krystyny Kofty, Jacka Fedorowicza i Mariana Opani Kofta, Opania Fedorowicz na święta.

Czytany 15885 razy

Artykuły powiązane

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Klucz do Schetyny Klucz do Schetyny

    To, że częściej piszę tu o opozycji niż o władzy, ma bardzo prostą przyczynę: z punktu widzenia publicysty, felietonisty, opozycja jest ciekawsza.

  • Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać

    Temat "delegalizowania ONR" wraca jak bumerang, albo jak swego czasu "stawianie Ziobry i Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu" za rzekome doprowadzenie do śmierci byłej minister Blidy. 

  • Chore dzieci zawsze wzruszą Chore dzieci zawsze wzruszą

    "Panie Ziemkiewicz, dlaczego pan milczy na temat protestu niepełnosprawnych"? Ano dlatego, że chce mi się już rzygać od tej hipokryzji.

  • Polityczne dziadowanie Polityczne dziadowanie

    Powiedzieć, że polska polityka całkiem już zeszła na psy, to nic nie powiedzieć i tylko obrazić poczciwe czworonogi. Nazwać to, co się w niej dzieje cyrkiem, to obrazić ciężko pracujących cyrkowców.