• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

sobota, 29 kwiecień 2017 15:54

Kwestia smaku

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Uncategorised

Razem

Kwestia smaku

Kwestia smaku

Od świątecznego wstępu w TVN 24 Jacka Fedorowicza i Mariana Opani (z niezbyt dopuszczaną do głosu Krystyną Koftą w tle) minęło już sporo czasu, a ja ciągle nie mogę się opędzić od refleksji wywołanych nim refleksji.
Od świątecznego wstępu w TVN 24 Jacka Fedorowicza i Mariana Opani (z niezbyt dopuszczaną do głosu Krystyną Koftą w tle) minęło już sporo czasu, a ja ciągle nie mogę się opędzić od refleksji wywołanych nim refleksji.
out of 100 with 0 ratings

Od świątecznego wstępu w TVN 24 Jacka Fedorowicza i Mariana Opani (z niezbyt dopuszczaną do głosu Krystyną Koftą w tle) minęło już sporo czasu, a ja ciągle nie mogę się opędzić od refleksji wywołanych nim refleksji.

Refleksji niewesołych, bo na temat przemijania, rozkładu, upadku – pewnie bardziej stosownych na początek listopada niż maja. Ale skoro w tym roku pogoda podobna…

Nie, nie, proszę Państwa. Nie chodzi mi wcale o starość. A już zwłaszcza nie zamierzam szydzić z tego strasznego dobiegu żywota, gdy człowiek staje się bezbronny wobec świata i jeśli zawczasu nie otoczył się obroną troskliwej i czułej rodziny, może zostać obrabowany bądź wykorzystany przez każdego, byle cwany chłystek zdolny mu wmówić, że jest jego wnuczkiem, sprzedać za potworne pieniądze bardziewiaste garnki czy polisolokatę albo wprawić w przeświadczenie, że „kraj stacza się w przepaść” a Kaczyński „celowo wyprowadza nas z Europy, żeby włączyć do Rosji”.

(...)

Myślę o rozkładzie i upadku szerszej formacji, który się w wygłoszonych przez Opanię i Fedorowicza schizotekstach przejawia. O rozkładzie jej języka pojęciowego. Wybitny aktor powiada, że pozostał mu już tylko jeden autorytet – Andrzej Rzepliński.

Wydaje mi się, że człowiek rozumiejący staroświeckie słowo przyzwoitość nigdy by czegoś podobnego powiedzieć nie mógł. Andrzej Rzepliński – autorytet? Kto?!

(...)

Nie chcę się pastwić akurat szczególnie nad stanem sędziowskim. To przypadek, że znalazł się na politycznej linii frontu, więc akurat trafiają do mediów fakty kompromitujące szczególnie te grupę zawodową. Ale czyż jest jakakolwiek etyka w naukowcach, tolerujących plagiaty?

(...)

Jesteś z nami – jesteś godny szacunku. Dlaczego jesteś go godny? Inni godni szacunku za to ręczą. Oszust za cwaniaka, dziwka za alimenciarza, złodziejaszek za pasera, wszyscy sobie nawzajem wystawiają świadectwo nobliwości. Kapuś kapusiowi – to najczęściej. O, popatrzcie choćby na tego „profesora”, który nie zrobił nawet doktoratu, nie ma żadnego naukowego dorobku, wszystko w życiu zawdzięcza politycznym, partyjnym nominacjom (tak, to o panu, magistrze Stępień!) ale nie ma tej odrobiny przyzwoitości, by nie protestować przeciwko bezustannemu przypisywaniu mu tytułu,

(...)

„Inteligencjo, bądź!” – śpiewał Wojciech Młynarski. Nie posłuchała. Zeświniła, sprostytuowała i usprawiedliwiła to wszystko poczuciem zagrożenia ze strony „hołoty”, owego miłoszowskiego „człowieka prostego”, którego pomiot peerelowskiego społecznego awansu darzy z natury żywiołową nienawiścią i pogardą, przetworzoną w nienawiść do „pisowców”.

(...)

Jak to zwykł mawiać pan hrabia z „Operetki” Gombrowicza: „rzyg, rzyg, rzyg!”

Całość czytaj na DoRzeczy Kwestia smaku Ziemkiewicz

Kto chce może się zapoznać z refleksjami i Krystyny Kofty, Jacka Fedorowicza i Mariana Opani Kofta, Opania Fedorowicz na święta.

Czytany 15737 razy

Artykuły powiązane

  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik) Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu.

  • Bijcie brawo, obywatele Bijcie brawo, obywatele

    Wymiana premiera, muszę powtórzyć nieco innymi słowami to samo, co pisałem już w ostatnich tygodniach, pokazuje degrengoladę życia publicznego i republikanizmu w naszym kraju.

  • Witajcie na zapadni Witajcie na zapadni

    Od kilku tygodni – albo od kilku miesięcy, zależy jak liczyć – PiS grilluje swój własny rząd uporczywie powtarzanymi pogłoskami o „rekonstrukcji”. 

  • Koniec początku, a może początek końca Koniec początku, a może początek końca

    Serial "rekonstrukcja rządu Beaty Szydło" znajdzie swoje poczesne miejsce w historii politycznego pijaru, w tomie poświęconym szaleństwu, absurdowi i nieudacznictwu. Ma nawet szanse przyćmić kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego i jego, jeszcze niedawno wydawało się, niedościgniony sukces, jakim było przegranie wyborów z kandydatem rok wcześniej nikomu nie znanym, gdy miało się poparcie 60 proc. ankietowanych oraz wszystkich wpływowych mediów i tzw. autorytetów, a do tego pieniądze, administracje państwową i największe grupy interesu.

  • To się dzieje To się dzieje

    Państwo mają prawo mi nie wierzyć. Sam czasem myślę: nie, to się nie dzieje. To niemożliwe. Zawsze żyliśmy w „najweselszym baraku w obozie socjalistycznym”, zawsze sprawy publiczne miały tendencję do stania na głowie – ale aż tak?