• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 20 marzec 2017 11:54

W poszukiwaniu straconego koryta

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(10 głosów)

Z czego może się cieszyć „Opozycja totalna”, skoro – najdelikatniej to ujmując – nie ma żadnych sukcesów? Oczywiście, w takiej sytuacji musi się cieszyć z sukcesów cudzych, na które nie miała żadnego wpływu (bo zresztą gdyby miała, to sukcesów tych prawdopodobnie by nie było). Fakt, że polski wniosek o skrócenie kadencji Tuska został w Brukseli zgodnie zignorowany przyprawił wrogów PiS o intensywny medialny orgazm. Znienawidzone „państwo PiS” tak upokorzone! Angela Merkel pomściła zakonnicę, przejechaną na pasach! Towarzystwo na chwilę zapomniało, że od półtora roku tkwi w głębokiej i uczciwie zapracowanej depresji, a gdy na chwilę dało się ponieść marzeniom, że znowu będzie tak jak było, to skończyło się to żałosnym „ciamajdanem”.

[...]

Nie za bardzo rozumiem, na jakiej zasadzie tutejsi „europejczycy” wmówili sobie, że przegrana Geerta Wildersa to klęska PiS i w ogóle wszelkiej prawicy, i jako taka powinna nas wszystkich, Polaków-katolików i patriotów, strasznie zirytować. Wilders, gdyby szukać mu analogii w polskiej polityce, najbardziej przypomina Palikota. Palikota, co prawda, kierującego swą agresję wobec islamu i szermującego retoryką antyunijną, tak przegiętą, że aż przeciwskuteczną – ale przecież tego rodzaju politycy są gotowi mówić absolutnie wszystko, co ludziska chcą usłyszeć, Palikot też zaczynał jako pobożniś, tyle, że nieopłacalność tego kostiumu uświadomił sobie szybciej niż Niesiołowski czy Gronkiewicz-Waltz. I też starał się zapunktować, udając wroga zbiurokratyzowanego systemu i establishmentu.

[...]

Cieszyć się więc, że wybory w Holandii „powstrzymały populistów”, może tylko ktoś, kto albo z głupoty, albo z cynizmu wszelką politykę traktuje wyłącznie w kategoriach personalnych, czy raczej – klasowych. Ważne, że „nasi” nie dali się odpędzić od koryta. A czy tkwią przy tym korycie jako socjaliści, czy jako konserwatyści – o, święta Mamono, jakież to ma znaczenie? A czym się różni europejski konserwatysta, chadek, socjaldemokrata czy liberał? Parafrazując, co był pisał Gombrowicz o panu i chłopie, twarzami się może i różnią, ale dupy wszyscy mają takie same, a chodzi tylko o owe dupy właśnie, a raczej o stołki, na których tkwią one od tak dawna, że wyłączność na nie uznały za święte prawo natury i każdemu, kto zagraża trwającemu od dziesięcioleci status quo bluzgają histerycznie od „populistów”.

[...]

Pan Rutte pozostał w gabinecie, bo złożył społeczeństwu obietnicę, że będzie antymuzłmański. Pewnie o niej natychmiast zapomni, ale mleko się rozlało – okazało się, że jednak wrogość wobec „uchodźców” nie jest złem wcielonym, i byle salony mocno nastraszyć, uchodzi także tam. Okazało się też, że zasiedziałe towarzystwo gotowe jest na wszystko, byle tylko przy korycie zostać. Nie ma sprawy, w której nie mogliby zmienić zdania – poza oczywiście swoimi przywilejami. Jutro Petru ze Schetyną gotowi pojechać na Jasną Górę, poprzyczepiać sobie ryngrafy Wyklętych i przysięgać, że tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem (jak to zresztą deklarowała PO u swego zarania – odsyłam do pełnej cytatów książki Goćka) z tą samą dezynwolturą, z jaką głoszą jednocześnie, że 500+ to populistyczne rozdawnictwo, które zrobi z Polski „Drugą Grecję”, i że oni jak się znowu dorwą, to rozdawać będą dwa, albo jeśli chcecie, to i trzy razy tyle.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: W poszukiwaniu straconego koryta

Czytany 10207 razy

Artykuły powiązane

  • Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno

    Wyroki sądowe to w ogóle w Polsce loteria. 

  • Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać

    Temat "delegalizowania ONR" wraca jak bumerang, albo jak swego czasu "stawianie Ziobry i Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu" za rzekome doprowadzenie do śmierci byłej minister Blidy. 

  • Opozycja totalna, czyli instynkt śmierci Opozycja totalna, czyli instynkt śmierci

     

  • Czekając na pierwszą bombkę Czekając na pierwszą bombkę

    Naprawdę chciałbym przy Bożym Narodzeniu, jak każe naiwny stereotyp, życzyć wszystkim Polakom, ale to naprawdę wszystkim, samego dobra. Tak, żeby nikt nie poczuł się tymi życzeniami urażony, nikt nie dopatrzył się w nich ironii, no i, przede wszystkim, żeby wszyscy chcieli ich spełnienia. Niestety, nie da się.

  • PiS w szczycie potęgi PiS w szczycie potęgi

    Sztuka życia, jak uczyli stoicy (a do dziś niczego mądrzejszego niż stoicyzm ludzkość nie wymyśliła) zasadza się na umiejętności oddzielenia rzeczy ważnych od rzeczy nieważnych. Na tych ważnych trzeba się skupić, nieważnymi nie zawracać sobie głowy.