• Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • Prawda o Jedwabnem - najwyższy czas!

    Oficjalna narracja o zbrodni w Jedwabnem, uprawdopodobniona przez stronę polską licznymi publikacjami dziennikarskimi oraz artystycznymi i oficjalnymi przeprosinami, w tym prezydenta RP i prominentnych członków Episkopatu, narracja upowszechniona przez to na całym świecie i wszędzie uważana za oczywistą, jest w istocie kłamstwem. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 20 marzec 2017 11:54

W poszukiwaniu straconego koryta

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(10 głosów)

Z czego może się cieszyć „Opozycja totalna”, skoro – najdelikatniej to ujmując – nie ma żadnych sukcesów? Oczywiście, w takiej sytuacji musi się cieszyć z sukcesów cudzych, na które nie miała żadnego wpływu (bo zresztą gdyby miała, to sukcesów tych prawdopodobnie by nie było). Fakt, że polski wniosek o skrócenie kadencji Tuska został w Brukseli zgodnie zignorowany przyprawił wrogów PiS o intensywny medialny orgazm. Znienawidzone „państwo PiS” tak upokorzone! Angela Merkel pomściła zakonnicę, przejechaną na pasach! Towarzystwo na chwilę zapomniało, że od półtora roku tkwi w głębokiej i uczciwie zapracowanej depresji, a gdy na chwilę dało się ponieść marzeniom, że znowu będzie tak jak było, to skończyło się to żałosnym „ciamajdanem”.

[...]

Nie za bardzo rozumiem, na jakiej zasadzie tutejsi „europejczycy” wmówili sobie, że przegrana Geerta Wildersa to klęska PiS i w ogóle wszelkiej prawicy, i jako taka powinna nas wszystkich, Polaków-katolików i patriotów, strasznie zirytować. Wilders, gdyby szukać mu analogii w polskiej polityce, najbardziej przypomina Palikota. Palikota, co prawda, kierującego swą agresję wobec islamu i szermującego retoryką antyunijną, tak przegiętą, że aż przeciwskuteczną – ale przecież tego rodzaju politycy są gotowi mówić absolutnie wszystko, co ludziska chcą usłyszeć, Palikot też zaczynał jako pobożniś, tyle, że nieopłacalność tego kostiumu uświadomił sobie szybciej niż Niesiołowski czy Gronkiewicz-Waltz. I też starał się zapunktować, udając wroga zbiurokratyzowanego systemu i establishmentu.

[...]

Cieszyć się więc, że wybory w Holandii „powstrzymały populistów”, może tylko ktoś, kto albo z głupoty, albo z cynizmu wszelką politykę traktuje wyłącznie w kategoriach personalnych, czy raczej – klasowych. Ważne, że „nasi” nie dali się odpędzić od koryta. A czy tkwią przy tym korycie jako socjaliści, czy jako konserwatyści – o, święta Mamono, jakież to ma znaczenie? A czym się różni europejski konserwatysta, chadek, socjaldemokrata czy liberał? Parafrazując, co był pisał Gombrowicz o panu i chłopie, twarzami się może i różnią, ale dupy wszyscy mają takie same, a chodzi tylko o owe dupy właśnie, a raczej o stołki, na których tkwią one od tak dawna, że wyłączność na nie uznały za święte prawo natury i każdemu, kto zagraża trwającemu od dziesięcioleci status quo bluzgają histerycznie od „populistów”.

[...]

Pan Rutte pozostał w gabinecie, bo złożył społeczeństwu obietnicę, że będzie antymuzłmański. Pewnie o niej natychmiast zapomni, ale mleko się rozlało – okazało się, że jednak wrogość wobec „uchodźców” nie jest złem wcielonym, i byle salony mocno nastraszyć, uchodzi także tam. Okazało się też, że zasiedziałe towarzystwo gotowe jest na wszystko, byle tylko przy korycie zostać. Nie ma sprawy, w której nie mogliby zmienić zdania – poza oczywiście swoimi przywilejami. Jutro Petru ze Schetyną gotowi pojechać na Jasną Górę, poprzyczepiać sobie ryngrafy Wyklętych i przysięgać, że tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem (jak to zresztą deklarowała PO u swego zarania – odsyłam do pełnej cytatów książki Goćka) z tą samą dezynwolturą, z jaką głoszą jednocześnie, że 500+ to populistyczne rozdawnictwo, które zrobi z Polski „Drugą Grecję”, i że oni jak się znowu dorwą, to rozdawać będą dwa, albo jeśli chcecie, to i trzy razy tyle.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: W poszukiwaniu straconego koryta

Czytany 10043 razy

Artykuły powiązane

  • Czekając na pierwszą bombkę Czekając na pierwszą bombkę

    Naprawdę chciałbym przy Bożym Narodzeniu, jak każe naiwny stereotyp, życzyć wszystkim Polakom, ale to naprawdę wszystkim, samego dobra. Tak, żeby nikt nie poczuł się tymi życzeniami urażony, nikt nie dopatrzył się w nich ironii, no i, przede wszystkim, żeby wszyscy chcieli ich spełnienia. Niestety, nie da się.

  • PiS w szczycie potęgi PiS w szczycie potęgi

    Sztuka życia, jak uczyli stoicy (a do dziś niczego mądrzejszego niż stoicyzm ludzkość nie wymyśliła) zasadza się na umiejętności oddzielenia rzeczy ważnych od rzeczy nieważnych. Na tych ważnych trzeba się skupić, nieważnymi nie zawracać sobie głowy.

  • Petru Bis Petru Bis

    „Więcej Budki, będą skutki” – ukuł kiedyś hasło mój redakcyjny kolega Łukasz Warzecha. Oczywiście miał na myśli negatywne skutki dla Platformy Obywatelskiej, której rzeczony Borys Budka jest działaczem.

  • Dyspensa Macrona Dyspensa Macrona

    W polityce najbardziej lubię ten moment, gdy po krótszej lub dłuższej grze wstępnej politycy, nawycierawszy sobie gęby szczytnymi frazesami o imponderabiliach, wartościach moralnych i słuszności, odkładają je na bok i wreszcie mówią jasno, o co konkretnie chodzi.

  • Po prostu żyć, Marcinie Mellerze Po prostu żyć, Marcinie Mellerze

    Po próbie reformy sądów, kampanii, jaką przeprowadziła przeciwko niej „totalna opozycja”, masowych protestach ulicznych i prezydenckich wetach sondaże pokazują znaczący spadek poparcia dla PO i Nowoczesnej, przy jednoczesnym wzroście notowań PiS i Kukiza.