• Przewrót pajacowy

    "Za granicą opowiadam, jaki w Polsce jest ruch oporu, unikalny na skalę światową" - chwali się Onetowi aktywistka organizacji "Strajk kobiet" Marta Lempart. Czytaj więcej...
  • Opozycja totalna, czyli instynkt śmierci

  • Faszyzm urojony

    "Opozycja totalna" zachowuje się jak… Nawiasem mówiąc, zauważyłem, że coraz częściej twierdzi ona, iż nazywanie jej w taki sposób to "propaganda PiS". Trzeba najwyraźniej przypomnieć, że "totalną" nie nazwał tej opozycji żaden program telewizyjny ani gazeta, tylko jej własny lider, Grzegorz Schetyna. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 13 marzec 2017 09:18

Piotrusia Pańcia strajkuje

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(8 głosów)

Trudno powiedzieć, ile osób odpowiedziało na wezwanie mediów do wzięcia udziału w „strajku kobiet” ósmego marca. W Warszawie w manifestacji na placu Konstytucji wzięło udział, według policji, 3 tysiące uczestników, według warszawskiego ratusza 17 tysięcy. Nawet jeśli bezkrytycznie przyjąć tę drugą liczbę – zdecydowanie mniej, niż udawało się do „pokazywania czerwonej kartki rządowi” namówić tym samym mediom w zeszłym roku. Nawet jeśli przyjąć tę pierwszą – zdecydowanie za dużo, jak na protest pod hasłami tak głupimi i odrażającymi.

[...]

W drugiej połowie jakąś część stanowiły panie, na które zapewne inspiratorzy i organizatorzy najbardziej liczyli, na co dzień się nie angażujące politycznie, które z różnych przyczyn „kupiły” medialny przekaz o tym, że kobiety są w Polsce dyskryminowane i należy przeciwko temu protestować. Nawet, jeśli nie czują się dyskryminowane one same, to wierzą, że gdzieś tam taka dyskryminacja jest, i należy okazać „kobiecą solidarność”, przychodząc razem z koleżankami z biura czy kancelarii. Zastanawia mnie, jak się te kobiety czuły wśród chamskich, wulgarnych i agresywnych okrzyków oraz transparentów, balansujących w większości na granicy pomiędzy skrajnym prostactwem a urzekającą absurdem głupotą? Obelżywych, jak sądzę, w największym stopniu dla samych kobiet – bo sprowadzanie kobiecości, jak to z lubością czynią feministki, do dupy, czyli też macicy, waginy i miesiączki, wydaje się dość obrzydliwe, podobnie jak uparte mówienie o takim cudzie jak macierzyństwo językiem hodowców krów i trzody chlewnej jako o „reprodukcji”.

[...]

Wystarczy zapoznać się z którymś z licznych w internecie filmów wypełnionych rozmowami z uczestniczkami „manif” (polecam choćby kilkunastominutowy reportaż Marcina Roli na wrealu24.pl) żeby zrozumieć, na czym polega to, co hr Tonio Sobański nazwał, opisując rodzenie się hitleryzmu, „histeryzowaniem wyznawców”, a profesor Allan Bloom na podobnym materiale z pożeranych przez marksizm zachodnich uczelni „umysłem zamkniętym”. Zestaw kilkunastu formułek, kompletnie nijak się mających do rzeczywistości – z wypowiedzi feministek można by sądzić, że w Polsce obowiązuje nakaz zachodzenia w ciążę egzekwowany policyjnie, gwałt i przemoc wobec kobiet nie są bynajmniej karane przez prawo, a wręcz rządowo popierane, przynależność do Kościoła katolickiego i praktyki religijne obowiązkowe pod surową karą, a ponadto kobiety zmusza się do darmowej, niewolniczej pracy – a wszystko to podlane potworną agresją. Gdy cały feministyczny bełkot wyżąć z wodosłowia, zostanie tylko jedno: Nienawidzimy! „Mamy wkurw!” Jesteśmy wściekłe! Chciałybyśmy wszystko rozpieprzyć, bo tak!

[...]

Wcale się nie dziwie, że zderzenie z tą cała walącą się na dziewczynę propagandą, zwłaszcza jeśli nie ma ona tego, co o. Rydzyk nazywa „silną formacją” oraz mocnego oparcia w rodzinie i w mężczyźnie, może ją przerazić. I te właśnie przerażone dorosłością dziewczyny, przed którymi nagle, jak ujęła to znajoma pisarka Mirka Sędzikowska, „przyszłość stanęła potworem”, są naturalną bazą rekrutacyjną dla feminazizmu. Cóż za pokusa – odrzucić to wszystko, ale to wszystko, od, przede wszystkim, obowiązku macierzyństwa, aż po nawet elementarne zabiegi higieniczne (to jeden z moich ulubionych transparentów z 8 marca – „Pierdolę, nie golę!” i rysunek kobiecej sylwetki z kępami kłaków pod pachami i w tzw. okolicach bikini), przyjąć nową wiarę, dającą spokój i bezpieczeństwo, i wypowiedzieć wojnę światu, tym łatwiejszą, że, podobnie jak na drodze wybranej ongi przez pokolenie Horsta Wessela, wszystko jest już wyznaczone przez ideolo, są przewodniczki, jasno określone zadania, i wystarczy tylko włączyć się, tupać i drzeć mordę razem z innymi, wyrzucając z siebie ten swój lęk przed dojrzałością.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Piotrusia Pańcia strajkuje

Czytany 11565 razy

Artykuły powiązane

  • Przewrót pajacowy Przewrót pajacowy

    "Za granicą opowiadam, jaki w Polsce jest ruch oporu, unikalny na skalę światową" - chwali się Onetowi aktywistka organizacji "Strajk kobiet" Marta Lempart.

  • Wojna, panie tego Wojna, panie tego

    Korwin opowiadał kiedyś bajeczkę o najeździe ludożerców na szczęśliwą wyspę. Hordy ludożerców runęły, by zmusić mieszkańców rajskiej krainy do ludożerstwa, ci bronili się dzielnie, ale, niestety, męstwo nie wystarczało – problem w tym, że obrońcy musieli dostarczać swoim oddziałom prowiant i grzebać zmarłych, a ludożercy pożerali trupy, więc nie musieli ani jednego, ani drugiego. Aż w krytycznej sytuacji obrońcy powiedzieli sobie – trudno, jakkolwiek to obrzydliwe, jest skuteczne, więc też musimy zacząć się żywić ludzkim mięsem. Dzięki temu wyrównali szansę, spuścili najeźdźcom bęcki i ostatecznie ich wygnali.

  • Polityka niższości, wyższości i prędkości Polityka niższości, wyższości i prędkości

    O Unii Europejskiej słyszymy w mediach głównie kompletne bzdury, które nijak się mają do rzeczywistości i obliczone są na szarpanie emocjami (bo też, właściwie, dlaczego akurat ten temat miał być wyjątkiem?). Jedną z takich „modnych bzdur” jest rzekoma groza, że oto powstanie „unia dwóch prędkości”, i w tej „unii dwóch prędkości” my znajdziemy się w „prędkości” wolniejszej.

  • Zarządzanie wariactwem Zarządzanie wariactwem

    "Poradnik" tygodnika "Newsweek" dla niepogodzonych z wynikiem ostatnich wyborów obśmieli już chyba wszyscy, ale na wszelki wypadek przypomnę: tygodnik panów Ringera, Springera i Lisa pochylił się ze śmiertelną powagą nad ludźmi, którzy w "Polsce PiS" cierpią, wciąż nie mogąc się pogodzić z wynikami wyborów. Jedna pani nie może spać w nocy, bo myśli o tym "bezmiarze podłości" Kaczyńskiego, inna ma poty, skoki ciśnienia i drżą jej ręce, jeszcze inna "nigdy nie czuła nienawiści, a teraz czuje ją codziennie, jak włącza Tok FM" i słucha w nim o nowych zbrodniach PiS. Ktoś tam znowu, jak ogląda TVP, a zwłaszcza Wildsteina, to ma mdłości i nim trzęsie, ale z jakiegoś powodu ogląda. Ktoś inny miał remontować dom, a teraz nie może, bo PiS. Co przypadek, to lepszy.

  • Propaganda, panie tego… Propaganda, panie tego…

    Coraz rzadziej zaglądam do tygodnika „Polityka”, ponieważ pismo to ulega postępującej newsweekizacji. Coraz ostrzej, ale za to coraz głupiej – widocznie taki jest czytelniczy „trynd” po umownej „tamtej stronie”, że kluczem do sprzedażowego sukcesu jest zaspakajanie emocjonalnych potrzeb ludzi, którzy nie mogą spać po nocach, bo dusi ich ten bezmiar podłości, okazywanej przez PiS i Kaczyńskiego.