• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 06 marzec 2017 11:50

Syndrom Napoleona

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(10 głosów)

Uczestnicy konferencji na Uniwersytecie Śląskim, zatytułowanej „sędziowie a konstytucja” (zmyłka, zgodnie z zasadami konspiracji – faktyczny temat brzmiał „sędziowie a Kaczyński”) spektakularnie wypowiedzieli władzy wojnę.

[...]

Pan profesor Safian wyłożył, wcześniej zaprezentowaną już w artykułach prasowych, koncepcję „rozproszonej kontroli konstytucji”, polegającą na tym, żeby każdy orzekający sędzie dowolnie sobie wybierał artykuły i paragrafy, które uznaje, uchylając te, które uzna – w domyśle, autorytety powiedzą mu, żeby uznał – za „pisowskie”. Jest przecież oczywiste, że takiej rozpierduchy żaden kraj i żaden rząd nie zniesie i musiałoby się to skończyć totalną pacyfikacją sądów, z pełnym przyzwoleniem znękanej sędziowską samowolą opinii publicznej. I nie wątpię, że podżegający sędziów do, de facto, wypowiedzenia posłuszeństwa państwu, władzom i ustawom, doskonale to wiedzą. Podżegają w imię zasady, skądinąd pięknie wpisanej w Polską historię – mury muszą się walić, krew się musi lać, świat musi widzieć, że walczymy. Jak szeregowi prawnicy będą ofiarnie walczyć i ginąć, to paru liderów środowiska zbierze standing ovation już nie tylko w Katowicach, ale i na forum międzynarodowym. A kto wie, może nawet, dla okazania, jak bardzo popiera walkę polskich prawników z narodowo-katolickim reżimem, Europa obdaruje profesorów i prezesów męczenników jakimiś eurofuchami?

[...]

Ale wraz z nimi, równie zawzięcie, a bodaj czy nie bardziej, bronią też swojej bezkarności nawet w tak ewidentnych sprawach, jak sklepowa kradzież czy przestępstwa drogowe, stoją murem za bezkarnością tego rodzaju kolegów, jak ten, co orzekał na bani i wsadził zupełnie niewinnego człowieka na pół roku do więzienia, bo przypadkiem miał takie samo nazwisko, a imion rodziców, peseli i takich tam dupereli nie chciało się wysokiemu sądowi sprawdzić (taką dokładnie historię niczym ze „Szwejka”, przyniósł niedawno jeden z tabloidów). Bronią, mówiąc krótko, stanu rzeczy, który sprawia, że od wielu lat wszyscy Polacy uważają wymiar sprawiedliwości za bagno, bardak i jeden wielki przekręt – z dwoma tylko wyjątkami, tych, którzy sami go tworzą, i tych, którzy mieli w życiu szczęście nigdy się z nim jeszcze bliżej nie zetknąć.

[...]

Sam wielokrotnie krytykowałem „awanturność” Jarosława Kaczyńskiego, ale w tym wypadku jest, muszę przyznać, podobnie jak ze sprawą poparcia dla Tuska – dobrze zanalizowaną w ostatnim numerze „Do Rzeczy” przez Piotra Semkę. PiS gotów był Tuska poprzeć – to on tego nie chciał i atakował rząd własnego kraju przy każdej okazji, bo sobie wykalkulował, że bardziej mu się opłaca być naturalnym (i bezpiecznym, bo z daleka) przywódcą „opozycji totalnej”, niż takie poparcie otrzymać. PiS w sprawie reformy sądownictwa okazał skłonność do daleko idących kompromisów. Ale PiS jest obecnie w podobnej sytuacji jak „korsykański uzurpator” po swych pierwszych sukcesach. Napoleon, skoro jakoś mi się dzisiaj na niego zebrało, nigdy nie wypowiedział żadnej z wojen, które jako cesarz prowadził – po prostu wszyscy inni chcieli go zniszczyć, i próbowali wciąż od nowa.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Syndrom Napoleona

Czytany 10772 razy

Artykuły powiązane

  • Czekając na pierwszą bombkę Czekając na pierwszą bombkę

    Naprawdę chciałbym przy Bożym Narodzeniu, jak każe naiwny stereotyp, życzyć wszystkim Polakom, ale to naprawdę wszystkim, samego dobra. Tak, żeby nikt nie poczuł się tymi życzeniami urażony, nikt nie dopatrzył się w nich ironii, no i, przede wszystkim, żeby wszyscy chcieli ich spełnienia. Niestety, nie da się.

  • PiS w szczycie potęgi PiS w szczycie potęgi

    Sztuka życia, jak uczyli stoicy (a do dziś niczego mądrzejszego niż stoicyzm ludzkość nie wymyśliła) zasadza się na umiejętności oddzielenia rzeczy ważnych od rzeczy nieważnych. Na tych ważnych trzeba się skupić, nieważnymi nie zawracać sobie głowy.

  • Petru Bis Petru Bis

    „Więcej Budki, będą skutki” – ukuł kiedyś hasło mój redakcyjny kolega Łukasz Warzecha. Oczywiście miał na myśli negatywne skutki dla Platformy Obywatelskiej, której rzeczony Borys Budka jest działaczem.

  • Po prostu żyć, Marcinie Mellerze Po prostu żyć, Marcinie Mellerze

    Po próbie reformy sądów, kampanii, jaką przeprowadziła przeciwko niej „totalna opozycja”, masowych protestach ulicznych i prezydenckich wetach sondaże pokazują znaczący spadek poparcia dla PO i Nowoczesnej, przy jednoczesnym wzroście notowań PiS i Kukiza.

  • Sieroty po centrum Sieroty po centrum

    Pamiętam z dzieciństwa bajkę o kurczątku, które urwało się z kurnika pozwiedzać trochę świat. Najpierw spotkało indyka. Indor, jak to indor, rozindyczył się, rozgulgotał, nastroszył, więc kurczątko się go przestraszyło i uciekło.