• Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 06 marzec 2017 11:50

Syndrom Napoleona

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(10 głosów)

Uczestnicy konferencji na Uniwersytecie Śląskim, zatytułowanej „sędziowie a konstytucja” (zmyłka, zgodnie z zasadami konspiracji – faktyczny temat brzmiał „sędziowie a Kaczyński”) spektakularnie wypowiedzieli władzy wojnę.

[...]

Pan profesor Safian wyłożył, wcześniej zaprezentowaną już w artykułach prasowych, koncepcję „rozproszonej kontroli konstytucji”, polegającą na tym, żeby każdy orzekający sędzie dowolnie sobie wybierał artykuły i paragrafy, które uznaje, uchylając te, które uzna – w domyśle, autorytety powiedzą mu, żeby uznał – za „pisowskie”. Jest przecież oczywiste, że takiej rozpierduchy żaden kraj i żaden rząd nie zniesie i musiałoby się to skończyć totalną pacyfikacją sądów, z pełnym przyzwoleniem znękanej sędziowską samowolą opinii publicznej. I nie wątpię, że podżegający sędziów do, de facto, wypowiedzenia posłuszeństwa państwu, władzom i ustawom, doskonale to wiedzą. Podżegają w imię zasady, skądinąd pięknie wpisanej w Polską historię – mury muszą się walić, krew się musi lać, świat musi widzieć, że walczymy. Jak szeregowi prawnicy będą ofiarnie walczyć i ginąć, to paru liderów środowiska zbierze standing ovation już nie tylko w Katowicach, ale i na forum międzynarodowym. A kto wie, może nawet, dla okazania, jak bardzo popiera walkę polskich prawników z narodowo-katolickim reżimem, Europa obdaruje profesorów i prezesów męczenników jakimiś eurofuchami?

[...]

Ale wraz z nimi, równie zawzięcie, a bodaj czy nie bardziej, bronią też swojej bezkarności nawet w tak ewidentnych sprawach, jak sklepowa kradzież czy przestępstwa drogowe, stoją murem za bezkarnością tego rodzaju kolegów, jak ten, co orzekał na bani i wsadził zupełnie niewinnego człowieka na pół roku do więzienia, bo przypadkiem miał takie samo nazwisko, a imion rodziców, peseli i takich tam dupereli nie chciało się wysokiemu sądowi sprawdzić (taką dokładnie historię niczym ze „Szwejka”, przyniósł niedawno jeden z tabloidów). Bronią, mówiąc krótko, stanu rzeczy, który sprawia, że od wielu lat wszyscy Polacy uważają wymiar sprawiedliwości za bagno, bardak i jeden wielki przekręt – z dwoma tylko wyjątkami, tych, którzy sami go tworzą, i tych, którzy mieli w życiu szczęście nigdy się z nim jeszcze bliżej nie zetknąć.

[...]

Sam wielokrotnie krytykowałem „awanturność” Jarosława Kaczyńskiego, ale w tym wypadku jest, muszę przyznać, podobnie jak ze sprawą poparcia dla Tuska – dobrze zanalizowaną w ostatnim numerze „Do Rzeczy” przez Piotra Semkę. PiS gotów był Tuska poprzeć – to on tego nie chciał i atakował rząd własnego kraju przy każdej okazji, bo sobie wykalkulował, że bardziej mu się opłaca być naturalnym (i bezpiecznym, bo z daleka) przywódcą „opozycji totalnej”, niż takie poparcie otrzymać. PiS w sprawie reformy sądownictwa okazał skłonność do daleko idących kompromisów. Ale PiS jest obecnie w podobnej sytuacji jak „korsykański uzurpator” po swych pierwszych sukcesach. Napoleon, skoro jakoś mi się dzisiaj na niego zebrało, nigdy nie wypowiedział żadnej z wojen, które jako cesarz prowadził – po prostu wszyscy inni chcieli go zniszczyć, i próbowali wciąż od nowa.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Syndrom Napoleona

Czytany 11047 razy

Artykuły powiązane

  • Mściciele w togach Mściciele w togach

    Tomasz Lis nie zawsze był tym elegancikiem w drogich garniturach, którego znacie państwo z telewizji. 

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Koalicja Obciachu Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek.

  • Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno

    Wyroki sądowe to w ogóle w Polsce loteria. 

  • Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać

    Temat "delegalizowania ONR" wraca jak bumerang, albo jak swego czasu "stawianie Ziobry i Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu" za rzekome doprowadzenie do śmierci byłej minister Blidy.