• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 02 styczeń 2017 10:50

Czas pelikanów

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(8 głosów)

Nie pamiętam, kto pierwszy nazwał wyborców PO „lemingami”; niektórzy przypisują tę skromną zasługę mnie, inni śp. Seawolfowi, ale może pierwszy był jeszcze ktoś inny. Szło o liczną grupę wyborców aspirujących do wielkomiejskiego dobrobytu i prestiżu, przeważnie kończących studia lub różne kursy i zaczynających pracę w korporacjach, których oczekiwania zupełnie przegapił w kampanii wyborczej 2007 PiS, a z którymi doskonale skomunikowała się wtedy PO.

[...]

Natura próżni nie znosi, także natura polityki – skoro zbrakło lemingów, na których opierała się władza poprzednia, musiała wzrosnąć w siłę jakaś inna grupa społeczna, tworząc zaplecze dla władzy nowej. Zwykło się nazywać ją „żelaznym elektoratem”, ale to nieco mylące, bo stabilność sondażowych notowań  na poziomie ok. 35 proc. zawdzięcza partia rządząca przede wszystkim poparciu wyborców kierujących się odruchem antyestablishmentowym – odruchem po części mającym motywacje materialne, bo PiS jako jedyna partia III RP wystąpił w interesie biedniejszych przeciwko bogatym i prowincji przeciwko metropoliom, po części godnościowe (patrz wyżej), a po części będącym odreagowaniem pogardy, jaką elity III RP przez ćwierć wieku traktowały untermenschów neofickiego balcerowiczyzmu - „starszych, gorzej wykształconych i z mniejszych ośrodków”.

[...]

Na twitterze pojawiło się niedawno poręczne określenie, nawiązujące do peowskich lemingów – „pelikany”. Dlaczego pelikany? Bo łykają wszystko. Oczywiście, wszystko to, co rzuca im prezes albo ośrodki przez niego autoryzowane. Tupolew rozpadł się na wysokości stu metrów? Tak jest, to udowodnione. I uderzył w ziemię kołami, a nie grzbietem, co jest ostatecznym dowodem wybuchu na pokładzie? Tak jest, to również udowodnione. Awantura w Sejmie nie była skutkiem obopólnego zacietrzewienia i, najdelikatniej mówiąc, nieudolności marszałka Kuchcińskiego, tylko zaplanowaną akcją opozycji mającą zabokować ustawę dezubekizacyjną? Tak jest – do niedzieli. Bo w poniedziałek Komendant oznajmia, że to był pucz i chodziło o zablokowanie budżetu państwa, żeby powstała podstawa prawna do rozwiązania Sejmu – więc od poniedziałku tak jest, Komendancie, to był pucz!

[...]

Chodzi mi tylko o jedno – nie „milcząca większość”, nie Polacy zdroworozsądkowi, ale właśnie pelikany są i będą najważniejszą grupą Polaków, póki trwa obecny układ. Nie dlatego, że naprawdę są najważniejsi, ale dlatego, że są najważniejsi dla Komendanta. „Normalsów”, gdy przyjdzie do wyborów, każe Komendant przyprowadzić do urn wezwanej w tym celu agencji pijarowskiej – ale cała jego uwaga jest skupiona na wiernych wyznawcach. Po pierwsze, za cały polityczny program wystarczy im rzucić – że znów zacytuję Piłsudskiego – „bić k… i złodziei!!!”. Po drugie – zajadłość pelikanów w zderzeniu z zacietrzewieniem kodomitów, homolewicy i wszelkiego rodzaju udeckiej sklerozy gwarantuje niegasnącą, nie stygnącą ani na moment polityczną wojnę. A wojna, jako się rzekło, jest dla Kaczyńskiego żywiołem.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Czas pelikanów

Czytany 20756 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.