• Przewrót pajacowy

    "Za granicą opowiadam, jaki w Polsce jest ruch oporu, unikalny na skalę światową" - chwali się Onetowi aktywistka organizacji "Strajk kobiet" Marta Lempart. Czytaj więcej...
  • Opozycja totalna, czyli instynkt śmierci

  • Faszyzm urojony

    "Opozycja totalna" zachowuje się jak… Nawiasem mówiąc, zauważyłem, że coraz częściej twierdzi ona, iż nazywanie jej w taki sposób to "propaganda PiS". Trzeba najwyraźniej przypomnieć, że "totalną" nie nazwał tej opozycji żaden program telewizyjny ani gazeta, tylko jej własny lider, Grzegorz Schetyna. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

niedziela, 13 listopad 2016 11:17

Wołanie o kaftan - subotnik

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Niezły kabaret. Andrzej Rzepliński opowiada niemieckiemu radiu, i w ogóle każdemu, kto tylko chce go słuchać, że jest prześladowany, nękany, spodziewa się zamachu na swoje życie. Mateusz Kijowski – że za nim chodzą, podsłuchują i inwigilują. Pytany (jak ktoś śmiał?!) czy ma na to dowody, Kijowski odpowiedział, że dowodów nie ma, ale ma pewność.

Krystyna Janda zwierzyła się – oczywiście także gazecie zagranicznej – że choć pół życia spędziła w socjalizmie, nigdy nie bała się tak jak teraz. Właściwie, można to rozumieć na wiele sposobów. Może chodziło aktorce o to, że w socjalizmie była gwiazdą, a teraz nikt jej nie chce zatrudniać?

Nie wiem, ale niemieccy czytelnicy na pewno będą wiedzieć: w Polsce panuje faszyzm, przemoc, liberalna opozycja jest prześladowana, boi się o swoje życie. Nie żeby z budowania takiego przekonania mogło coś wynikać konkretnego – za dużo mają Niemcy i cała reszta Zachodu na głowie, żeby szczerze się przejmować męczeństwem Jandy, Kijowskiego czy Rzeplińskiego – ale zawsze miło naszym zachodnim sąsiadom podbudować swoje poczucie wyższości nad polskimi dzikusami i w dodatku faszystami.

(...)

Mówiąc nawiasem, warto zauważyć, że „argument z emocji” stał się ostatnio omalże podstawą dyskursu lewicowo-liberalnego dyskursu. Trudno o lepszy dowód nie tylko intelektualnej nicości i barku rzeczowych racji, ale też, że mentalność tych środowisk kształtowana jest przez megalomanię i opiera na tym, co psychiatria nazywa „urojeniem wyższościowym”. W przekonaniu nie tylko „autorytetów”, ale nawet prostych, z przeproszeniem, „dziewuch” informowanie świata o swoim stanie psychicznym jest ipso facto informacją o obiektywnej rzeczywistości, którą subiektywne odczucia autoryteta czy dziewuchy obiektywnie odzwierciedlają (dobre zdanie, co? Bhawo ja!).

(...)

A może świat powinien im raczej poradzić kropelki walerianowe? Nerwosol, zimną kąpiel, co najmniej długi spacer i głębokie oddychanie? A co normalnego człowieka, u ciężkiej cholery, obchodzi, że jakieś tam panie miotają się z wściekłości, której żadnych konkretnych przyczyn nie potrafią wskazać, niczym przysłowiowa wesz na grzebieniu, utwierdzając szowinistyczne stereotypy o strasznym wpływie na kobiety napięcia przedmiesiączkowego? A co go obchodzi, że starsza pani cierpi na jakieś stany lękowe, z niejasnych przyczyn łącząc je z Jarosławem Kaczyńskim? Albo że ten czy ów świr żyje w urojeniach, że go Kaczyński go podsłuchuje, względnie nasyła na niego zamachowców i promienie kosmiczne, wskutek których ulegają anihilacji kolejne podstawy prawne?

(...)

Nie wiem, jak długo zajmie antypisowskim świrom doprowadzenie się do stanu toczenia piany, walenia głową o ściany – ale zaczynam się obawiać, że jeśli w porę nie zajmą się nimi psychiatrzy wyposażeni w odpowiednie leki, ktoś w końcu gotowy zrobić sobie krzywdę, w najgłębszym przekonaniu, że w ten sposób wstrząśnie światem i poderwie go do walki ze złowrogim pisowskim Cthulu – Jarosławem.

Całośc czytan na Dorzeczy.pl

Czytany 14294 razy

Artykuły powiązane

  • To się dzieje To się dzieje

    Państwo mają prawo mi nie wierzyć. Sam czasem myślę: nie, to się nie dzieje. To niemożliwe. Zawsze żyliśmy w „najweselszym baraku w obozie socjalistycznym”, zawsze sprawy publiczne miały tendencję do stania na głowie – ale aż tak?

  • Akcja arogancja Akcja arogancja

    Nad sejmowymi pracami coraz wyraźniej unosi się duch Stefana Niesiołowskiego, z jego butnym „wygrajcie wybory, to sobie przegłosujecie co będziecie chcieli”. Te słowa padły w czasach, gdy wybory wygrywała sitwa pana Niesiołowskiego i wydawało się jej – ba, było tego pewna – że tak pozostanie już zawsze. Wyborcy pokarali ją za tę butę bardzo surowo.

  • Buty za 18 miliardów Buty za 18 miliardów

    Polska już od dłuższego czasu nie ma w liberalnych zachodnich mediach „dobrej prasy”, ale ta propaganda, którą rozkręcono po Święcie Niepodległości, nie znajduje precedensu. Przypomina do złudzenia to co pisała o nas sowiecka „Prawda” i gazety „obozu” po Sierpniu 1980, gdy powstała u nas „Solidarność” groziła rozprzestrzenieniem wirusa wolności do wszystkich „demoludów”.

  • "Kultura Niepodległa": marny tekst i błędy obsadowe "Kultura Niepodległa": marny tekst i błędy obsadowe

    ​Z kilkutygodniowym, wakacyjnym opóźnieniem zapoznałem się z manifestem ruchu "Kultura Niepodległa". Pierwsze, co mi się rzuca w oczy, to że reżyser, ktokolwiek nim jest, mówiąc językiem teatralnym - źle obsadził.

  • W co gra Tusk? W co gra Tusk?

    Trudno o tym wyrokować bez dostępu do badań, ale nie wydaje mi się, żeby Donald Tusk wygrał na zamianie swego przesłuchania w cyrk.