• Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna. Czytaj więcej...
  • Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

niedziela, 07 sierpień 2016 12:58

Europa ma pełne ręce roboty

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Tak dalej być nie może, stwierdziła europejska komisarz ds. sprawiedliwości Vera Jourowa – i podjęła zdecydowane działania.

Komisja w końcu wie, że Europejczycy mają dosyć, że sprawa ich boli, że źle znosili dotychczasową bierność w kwestii, która należy do najbardziej palących. Kwestii równości „osób LGTBI” (już nie LGTBQ? Znowu coś przegapiłem)

Cóż, my, zaszczepieni już komunizmem w wydaniu sowieckim oczywiście doskonale to rozumiemy. A nie zaszczepionym mogę tylko polecić „Moskwę-Pietuszki” Jerofiejewa, gdzie doskonale objaśniono, jak Związek Radziecki rozwiązywał palące problemy w pełni i do końca, ale nie całkowicie – a mówiąc dokładniej, całkowicie i do końca, ale nie w pełni. A żeby już być bardzo precyzyjnym: całkowicie i w pełni, ale nie do końca.

W każdym razie, Komisja Europejska nie próżnuje. Rozpocznie intensywną kampanię. Pani komisarz Jourowa zainauguruje ją, występując w paradzie równości w Amsterdamie. Ciekawe, czy pożyczy stylówę od pani Senyszyn. Ja bym doradzał. Potem pani komisarz spotka się ze specjalnym wysłannikiem rządu USA do spraw LGBTI i razem zastanawiać się będą nad zwalczaniem dyskryminacji osób LGBTI w kontekście amerykańskich doświadczeń z klubu „Orlando”.

Spotkań i wspólnego zastanawiania się, wymieniania doświadczeń i planowania strategii oraz przyjmowania wytycznych na pewno będzie zresztą dużo. W lokalach odpowiedniej klasy, z należytym bufetem – w końcu problemów LGTBI nie można omawiać w dworcowym szalecie.

Subotnik Ziemkiewicza na dorzeczy.pl

Czytany 6544 razy

Artykuły powiązane

  • Tęczowe hieny Tęczowe hieny

    Czternastoletni uczeń popełnił samobójstwo. Straszna sprawa. Każdy, kto ma dzieci, rodzinę, albo przynajmniej odrobinę empatii i przyzwoitości, uszanowałby ból jego najbliższych.

  • Europa nie da się lubić. Ale da się z nią grać Europa nie da się lubić. Ale da się z nią grać

    Stare przysłowie uczy, że kto chce psa, uderzyć, kija zawsze znajdzie. Ale nie z każdego kija, jaki się nadarzy, warto korzystać – podpowiada zdrowy rozsądek.

  • Cesarstwo Brukselskie straszy Cesarstwo Brukselskie straszy

    To, co dzieje się w Unii Europejskiej wokół tzw. mechanizmu relokacji, przypomina mi tzw. Ludowe Wojsko Polskie z czasów, gdy odsługiwałem tam „zaszczytny obowiązek obrony ludowej ojczyzny” – czyli tuż przed jego upadkiem.

  • Eurociamajdan Eurociamajdan

    Polakom wydaje się, że polityka polega li tylko na głośnym deklarowaniu, czego się chce, i równie głośnym protestowaniu przeciwko temu, czego się nie chce. Otóż polityka nie na tym polega – przestrzegał przed laty Roman Dmowski. I w innym miejscu dodawał, że w polityce nie istnieją pojęcia słuszności i braku słuszności, ale wyłącznie siły i braku siły.

  • Rok niespełnionej rewolucji Rok niespełnionej rewolucji

    Jak nie idzie, to nie idzie – powiedział polityk SLD w czasie, gdy seria kolejnych klęsk spychała tę partię na równię pochyłą. A przecież wydarzenia, które złamały jej potęgę, wydają się drobnymi potknięciami w porównaniu z tym, co wyrabia obóz, nazwijmy to, okrągłostołowy.