• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 18 lipiec 2016 15:47

Polacy głupszego sortu

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

„KOD stracił urok świeżości”, powiedział profesor Kik i jest to najdelikatniejsze z określeń, którymi można podsumować bieżący stan tego projektu. Sam Mateusz Kijowski lata po zaprzyjaźnionych mediach i opowiada o tym, że pisowcy za nim chodzą, podsłuchują, i że Kaczyński zamierza go aresztować – i że wie o tym z pewnych źródeł, których nie może ujawnić, ale może powiedzieć, że od służb.

[...]

Kijowskiego wsadzić do pudła może co najwyżej była żona. Fakt, wielu alimenciarzy siedzi za mniejsze zaległości, niż ma lider KOD-u. Może zresztą dowiedział się, że „była” straciła cierpliwość i wystosowała stosowny wniosek, i właśnie tą kampanią opowieści o pisowskich prześladowaniach chce się bronić? Jak ten Gaweł z Białegostoku, antyfaszysta-oszust, który właśnie dostał cztery lata bez zawiasów za wyłudzenia i robi wrzask, że to niby zemsta za jego antyfaszystowską działalność? (okradanie Fundacji Batorego działalnością antyfaszystowską – to nawet smakowite). Teoretycznie możliwe, ale Kijowskiego o taki spryt nie podejrzewam.

[...]

Tymczasem obiecywane na wiosnę miliony zwolenników demokracji, czy nawet te dziesiątki tysięcy, które się udawało zwołać wcześniej, topnieją do żałosnej garstki. Na kontrmanifestację przeciwko ostatniemu marszowi smoleńskiemu, na którą wzywał i którą publicznie obiecywał poprowadzić Władysław Frasyniuk, stawiło się dokładnie dziewięciu kodomitów. Fakt, że z ogromnymi płachtami, które rozwiesili na wyznaczonym dla nich przez policję odgrodzonym miejscu, na tyle wielkim, że pomiędzy transparentami trudno było ich samych wypatrzeć. Frasyniuk w każdym razie się nie zjawił.

[...]

Równie niewielu zwolenników odpowiedziało na apel „Wyborczej”, by w rocznicę śmierci Bronisława Geremka spotkać się przy jego grobie. Kolejna „nowa świecka tradycja” okazała się równie mało chwytliwa, jak „toast wolności”. No, a już kompletną klapą okazał się pomysł urządzenia wielkiego protestu w Warszawie podczas szczytu NATO, pod pozorem nadania imienia „skwerowi” Martina Luthera Kinga (biorę w cudzysłów, bo takim skwerem może być każdy trawnik lub zatoczka parkingowa). Komuś, kto to wymyślił, wydawało się zapewne, że uda się tym sprytnym połączeniem ceremonii kingowskiej z antypisowskim wiecem ściągnąć Obamę, albo przynajmniej jego przedstawiciela, bodaj prezydenckiego pucybuta, który by odczytał jakiś list, czy ogólnikowo pozdrowił – w każdym razie, nieszczęsny pastor King miał zszyć jakoś „walkę o demokrację” prowadzoną przez KOD i jego codzienny biuletyn z Wielkim Bratem zza Oceanu.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Polacy głupszego sortu

Czytany 7468 razy

Artykuły powiązane

  • Opozycja totalna, czyli instynkt śmierci Opozycja totalna, czyli instynkt śmierci

     

  • Tożsamość z banki Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)?

  • Elita totalna Elita totalna

    W świątecznym nastroju zbiera się ludziom na nadmierną szczerość – co w sercu, to na widelcu.

  • Poświąteczny skurcz elit Poświąteczny skurcz elit

    Krzysztof Łoziński, lider KOD, zechciał wreszcie wyartykułować jasno to, co od dawna powtarza się w deklaracjach, apelach i jeremiadach obrońców Konstytucji i Wolności, ale dotąd zawsze "implicite", nie wprost.

  • To się dzieje To się dzieje

    Państwo mają prawo mi nie wierzyć. Sam czasem myślę: nie, to się nie dzieje. To niemożliwe. Zawsze żyliśmy w „najweselszym baraku w obozie socjalistycznym”, zawsze sprawy publiczne miały tendencję do stania na głowie – ale aż tak?