• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

sobota, 19 wrzesień 2015 21:13

Siebie samych nienawidzicie

Napisane przez Raz/Red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
O jałowości Krytyki Politycznej i jej specjalizacjach i dwójmyśleniu w służbie ideologii i "nacjonalizmie przeniesionym". "zamieńcie zrujnowaną Warszawę na Strefę Gazy, kotwice Polski Walczącej na Arafatki, steny i filipinki na kałasznikowy a pożółkłe Biuletyny Informacyjne na antyglobalistyczne strony i profile w internecie – i to, co w wydaniu rodzimym jest odrażające, obciachowe i pisowskie, podane w sosie lewicowo-antysemicko-antyimperialistycznej egzotyki okazuje się trendy, jazzi i glamour..."
Subotnik: Siebie samych nienawidzicie
Czytany 1139 razy

Artykuły powiązane

  • Raj utracony Raj utracony

    Zwycięstwa Orbana czy Kaczyńskiego można było jakoś przeboleć, ale ten Trump to już naprawdę koniec Michnikowego świata. Trzeba zrozumieć, że choć towarzystwo, które przywykliśmy nazywać „salonami”, a które samo zwykło się definiować jako „ludzie na pewnym poziomie” wygłaszało różne postulaty ideologiczne, a jeszcze chętniej definiowało się przez zaprzeczenie poglądów konserwatywnych, prawicowych i „nacjonalizmu” – to tak naprawdę nie o poglądy, przekonania i ideologię w nim chodziło.

  • Burza w korporacyjnej szklance Burza w korporacyjnej szklance

    Kiedy jak kiedy, ale w ten weekend pomysłów i tematów na felieton naprawdę nie brak. I bodaj ostatnia rzecz, jakiej potrzebuję, to otwieranie w pamięci małego kuferka opatrzonego etykietą „shit happened” i wywlekanie zeń historii pewnego nieostrożnego „ćwierknięcia” sprzed ponad roku i nagonki, do zmajstrowania której posłużyło ono chłopcom i dziewczynkom od Lisa i Michnika.

Więcej w tej kategorii: « No jakoś nie Autolokowanie »