• "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina. Czytaj więcej...
  • Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek. Czytaj więcej...
  • Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

czwartek, 12 maj 2016 12:05

Chamas się bije

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

KOD powinien być jak Hamas, oznajmił w agorowym radiowęźle Jacek Żakowski, i co prawda uściślił, że chodzi mu o budowanie szkół i przedszkoli, a nie mordowanie Żydów – ale też zaraz padło coś w stylu, że nie da się obronić demokracji spokojnie spacerując ulicą i niczego nie podpalając. Rojenia o podpalaniu, rozlewie krwi etc. w ogóle są ostatnio w tzw. elitach artykułowane dość często, na szczęście głównie przez osoby kojarzące się raczej z operetką niż walkami ulicznymi – Marcinkiewicza, Frasyniuka i paru równie poważnych.

[...]

Sam fakt zawiązania WReD-u nie może oczywiście nie cieszyć kogoś, kto – tak jak ja – pamięta z młodych lat przesławny Konwent Świętej Katarzyny i proces jednoczenia prawicy, który, przypomnę, rozpoczął się od nawiązania rozmów o współpracy przez dwie koalicje po pięć partii centroprawicowych, z których w processie jednoczenia zrobiło się tych chyba ze 27 (i nie wszystko da się wyjaśnić działalnością płk. Lesiaka) aż przyszedł leśniczy i wszystkich wyrzucił z lasu. Leśniczym był wtedy Marian Krzaklewski jako szef NSZZ „Solidarność”, czyli dysponent kasy i struktury, których prawicowi, z przeproszeniem, gołodupcy, nie mieli i nie mieli skąd wziąć. Niektórym, mam wrażenie, marzy się, że analogicznie rolę leśniczego antypisowskiego odegra Mateusz Kijowski.

[...]

Tych atutów postanowił Schetyna użyć, by z manifestacji zapowiedzianej na dziś zrobić manifestację PO i reszty. Ogłoszenie WReD-u i postawienie PO pod ścianą: musicie dołączyć na równych prawach z innymi pod przewodem KOD jest oczywistą odpowiedzią na to. Skoro ktoś musi przewodzić, to rzecz oczywista, że mniejsze partie wolą uciekać się pod egidę politycznie niedoświadczonego i stojącego na czele czegoś, co się dopiero kształtuje, Mateusza Kijowskiego, niż Schetyny.

[...]

Tak samo się „jednoczyła” prawica, tak samo się po kilkakroć „jednoczyła” lewica, i „jednoczenie” antypisu jest tylko kolejnym ukonkretnieniem ogólnej prawidłowości. Prawidłowość jest taka, że na zjednoczeniu partii i partyjek postrzeganych jako podobne zależy tylko targanym emocjami wyborcom, a w najmniejszym stopniu przywódcom, z których każdy – jak sama nazwa wskazuje – chce przywodzić. Więc wszystkie „zjednoczeniowe” procesy służą wytwarzaniu wrażenia, że patrzcie, o, ja się jednoczę, a tamten wszystko psuje i to przez niego nie wychodzi. Aż do momentu, gdy jeden z przywódców okaże się dość silny albo dość zręczny, by wszystkich innych zmarginalizować.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Chamas się bije

Czytany 1816 razy

Artykuły powiązane

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Nowy rok, stary magiel Nowy rok, stary magiel

    Coraz trudniej, wyznam z Nowym Rokiem, zmusić mi się do komentowania polskiego życia politycznego (z zachodnim zresztą nie jest lepiej, ale to mnie aż tak nie wkurza). 

  • Demokracji mówimy: pa pa! Demokracji mówimy: pa pa!

    Trudno mi pojąć, po kiego diabła rząd skompromitował się w sprawie podwyżek cen prądu i zamiast powiedzieć, jak jest, odtańcował groteskowego kadryla z przytupami.