• Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 11 kwiecień 2016 09:34

Skąd nasz ród

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(18 głosów)
Skąd nasz ród fot. Alokasta / Wikipedia - CC BY-SA 3.0

Środowisko „Gazety Wyborczej” jest na nieustannej wojnie. Walczy o oczyszczenie świadomości Polaków z tego, co nazywa „nacjonalizmem”, a co dla nas jest patriotyzmem, i oparcie na lojalności wobec Europy i uniwersalnych wartościach lewicy. Walczy o wychowanie „nowego człowieka”, euro-kosmopolity-ateisty, no i oczywiście bezustannie walczy o polityczne powodzenie tych sił, w których widzi gotowość realizowania jej metapolitycznego programu. Walczy o „rząd dusz” nad kulturą, środowiskiem akademickim, Kościołem, a tam, gdzie wyraźnie przegrywa, przynajmniej o dokonanie podziału, wyodrębnienie „słusznej” części i odizolowanie jej od złych wpływów.

[...]

Można by rzecz, iż „Gazeta Wyborcza” miała być takim czołgiem, który przejedzie Polskę wzdłuż i wszerz, wszędzie miażdżąc gąsienicami i ogniem to, co stare, i wysadzając swoje desanty. Stała się zaś unieruchomionym w jakimś wykrocie bunkrem, broniącym rozpaczliwie skrawka najbliższego terenu przed napierającym ze wszystkich stron wrogiem. Dowództwo bunkra stara się oczywiście podtrzymać w załodze przekonanie, że niekorzystna sytuacja niebawem się odmieni, nadejdzie odsiecz z zagranicy a za liniami wroga wybuchnie powstanie; ale od czasu do czasu nawet najwierniejszym zbiera się na lamentacje, że dzisiejsza Polska to jakby Republika Weimarska w ostatnich podrygach demokracji, a może już wręcz po jej ostatecznym upadku, i „ludziom na pewnym poziomie” pozostaje tylko pięknie opłakać własne nieuchronne męczeństwo.

[...]

IPN postanowił wreszcie uporać się z tą spuścizną sowieckiej kolonizacji i wszystkie „pomniki wdzięczności”, nie będące miejscami pamięci poległych, rozebrać w kibini mater (a chodzi o około pięćset rozmaitych „ubelisków”). Z namiętną krytyką tej decyzji wystąpiły oczywiście władze Rosji, i to jest zupełnie zrozumiałe, bo starają się one zachować przynajmniej symbole stanu posiadania imperium, w nadziei na odbudowanie w bliżej nieokreślonej przyszłości dawnej „strefy wpływów”. Ale wsparcie dla rosyjskich protestów w gazecie, która jak cepem wywija argumentem, że wszystko, co nie jest rozpłaszczeniem przed dyktatem unijnym jest miłe Putinowi, która co chwila próbuje przypisać sobie tradycję antypeerelowskiego oporu, oporników i walki z totalitaryzmem, może dziwić.

[...]

Gdyby, jak zakładał Stalin, Francuzi wsparci przez Anglików stawili Niemcom równie skuteczny opór jak dwie dekady wcześniej i front na zachodzie stopniowo pochłonąłby zasoby obu stron, aż w odpowiednim momencie Armia Czerwona przeszłaby triumfalnie po trupach wszystkich „burżuazyjno-faszystowskich” uczestników tej wojny aż po Atlantyk, zagłada Polaków w centralnej części kraju dokonałaby się równie skutecznie, jak we wschodniej, i bylibyśmy dziś już tylko wspomnieniem. Na szczęście bieg wojny poszedł inaczej i Stalin odroczył nam wyrok, czy raczej złagodził go tylko do eksterminacji elit i pozostawienia polskojęzycznych mas jako niewolników, bo potrzebował mięsa armatniego do walki z Hitlerem, a pitem do kolejnej planowanej wojny o podbój całej reszty Europy i świata.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Skąd nasz ród

Czytany 10282 razy

Artykuły powiązane

  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek.

  • Koalicja Obciachu Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek.

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Nowy rok, stary magiel Nowy rok, stary magiel

    Coraz trudniej, wyznam z Nowym Rokiem, zmusić mi się do komentowania polskiego życia politycznego (z zachodnim zresztą nie jest lepiej, ale to mnie aż tak nie wkurza). 

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".