• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 11 kwiecień 2016 09:34

Skąd nasz ród

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(17 głosów)
Skąd nasz ród fot. Alokasta / Wikipedia - CC BY-SA 3.0

Środowisko „Gazety Wyborczej” jest na nieustannej wojnie. Walczy o oczyszczenie świadomości Polaków z tego, co nazywa „nacjonalizmem”, a co dla nas jest patriotyzmem, i oparcie na lojalności wobec Europy i uniwersalnych wartościach lewicy. Walczy o wychowanie „nowego człowieka”, euro-kosmopolity-ateisty, no i oczywiście bezustannie walczy o polityczne powodzenie tych sił, w których widzi gotowość realizowania jej metapolitycznego programu. Walczy o „rząd dusz” nad kulturą, środowiskiem akademickim, Kościołem, a tam, gdzie wyraźnie przegrywa, przynajmniej o dokonanie podziału, wyodrębnienie „słusznej” części i odizolowanie jej od złych wpływów.

[...]

Można by rzecz, iż „Gazeta Wyborcza” miała być takim czołgiem, który przejedzie Polskę wzdłuż i wszerz, wszędzie miażdżąc gąsienicami i ogniem to, co stare, i wysadzając swoje desanty. Stała się zaś unieruchomionym w jakimś wykrocie bunkrem, broniącym rozpaczliwie skrawka najbliższego terenu przed napierającym ze wszystkich stron wrogiem. Dowództwo bunkra stara się oczywiście podtrzymać w załodze przekonanie, że niekorzystna sytuacja niebawem się odmieni, nadejdzie odsiecz z zagranicy a za liniami wroga wybuchnie powstanie; ale od czasu do czasu nawet najwierniejszym zbiera się na lamentacje, że dzisiejsza Polska to jakby Republika Weimarska w ostatnich podrygach demokracji, a może już wręcz po jej ostatecznym upadku, i „ludziom na pewnym poziomie” pozostaje tylko pięknie opłakać własne nieuchronne męczeństwo.

[...]

IPN postanowił wreszcie uporać się z tą spuścizną sowieckiej kolonizacji i wszystkie „pomniki wdzięczności”, nie będące miejscami pamięci poległych, rozebrać w kibini mater (a chodzi o około pięćset rozmaitych „ubelisków”). Z namiętną krytyką tej decyzji wystąpiły oczywiście władze Rosji, i to jest zupełnie zrozumiałe, bo starają się one zachować przynajmniej symbole stanu posiadania imperium, w nadziei na odbudowanie w bliżej nieokreślonej przyszłości dawnej „strefy wpływów”. Ale wsparcie dla rosyjskich protestów w gazecie, która jak cepem wywija argumentem, że wszystko, co nie jest rozpłaszczeniem przed dyktatem unijnym jest miłe Putinowi, która co chwila próbuje przypisać sobie tradycję antypeerelowskiego oporu, oporników i walki z totalitaryzmem, może dziwić.

[...]

Gdyby, jak zakładał Stalin, Francuzi wsparci przez Anglików stawili Niemcom równie skuteczny opór jak dwie dekady wcześniej i front na zachodzie stopniowo pochłonąłby zasoby obu stron, aż w odpowiednim momencie Armia Czerwona przeszłaby triumfalnie po trupach wszystkich „burżuazyjno-faszystowskich” uczestników tej wojny aż po Atlantyk, zagłada Polaków w centralnej części kraju dokonałaby się równie skutecznie, jak we wschodniej, i bylibyśmy dziś już tylko wspomnieniem. Na szczęście bieg wojny poszedł inaczej i Stalin odroczył nam wyrok, czy raczej złagodził go tylko do eksterminacji elit i pozostawienia polskojęzycznych mas jako niewolników, bo potrzebował mięsa armatniego do walki z Hitlerem, a pitem do kolejnej planowanej wojny o podbój całej reszty Europy i świata.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Skąd nasz ród

Czytany 9967 razy

Artykuły powiązane

  • Czyńcie pokutę! Czyńcie pokutę!

    Zarządziłem na swoim twitterze małą sondę: co zdaniem "folołersów" najbardziej zaszkodziło sondażowym notowaniom PiS? 

  • Polityka symboliczna Polityka symboliczna

    Nowelizacja ustawy o IPN to kolejna już polityczna akcja, przebiegająca według arcypolskiego schematu: najpierw się nadymamy, potrząsamy piąstką i odgrażamy, że z tego, co się słusznie należy, "nikt nam nie weźmie nic", że "nie oddamy ani guzika" - a potem, w zderzeniu z twardą rzeczywistością, tracimy nie tylko wszystkie guziki, ale i całe gacie na dokładkę.

  • Tęczowe hieny Tęczowe hieny

    Czternastoletni uczeń popełnił samobójstwo. Straszna sprawa. Każdy, kto ma dzieci, rodzinę, albo przynajmniej odrobinę empatii i przyzwoitości, uszanowałby ból jego najbliższych.

  • Sieroty po centrum Sieroty po centrum

    Pamiętam z dzieciństwa bajkę o kurczątku, które urwało się z kurnika pozwiedzać trochę świat. Najpierw spotkało indyka. Indor, jak to indor, rozindyczył się, rozgulgotał, nastroszył, więc kurczątko się go przestraszyło i uciekło.

  • Making EU great again! Making EU great again!

    O czym tu dumać na warszawskim bruku nazajutrz po wizycie prezydenta USA, jak nie o tej wizycie?