• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

sobota, 19 grudzień 2015 18:47

Tomasz Lis na spokojnie

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(41 głosów)

Nie zamierzam wdawać się w pyskówki z upadłym człowiekiem, którego popularność zeszła ostatnio w fazę „pudelkową” i podtrzymywana jest cytowaniem przez plotkarski portal jego bluzgów z twittera.

Uważam tylko, że tytuł „Hieny Roku” dla Tomasza Lisa – co prawda, nie mam żadnego udziału w jego przyznaniu, jest wyjątkowo trafny – wart jest szerszego, merytorycznego uzsadnienia.

(...)

Dla każdego, kto przyjrzy się działalności Lisa z lat ostatnich nie ulega wątpliwości, że całkowicie mieści się ona we wzorcu propagandysty i agitatora – to drugie od stosunkowo niedawna, bo przez długi czas zadowalał się on rolą paszkwilanta zohydzającego opozycję, co pozwalało mu pozorować obiektywizm maską „wcale nie wysługuje się władzy, tylko uważam że Kaczyński jest straszny, a narodowcy i korwiniści jeszcze straszniejsi”. Dopiero podczas wyborów poczuł się zmuszony był zarzucić pozory.

(...)

I nie myślę tu wcale o jego bluzgach w mediach społecznościowych, będących raczej dowodem narastającego strachu i niepewności jutra – kultura osobista, czy raczej jej brak, to kwestia osobna. Ani o sprawie fałszywego twittu Kingi Dudy, która – też to dokładnie kiedyś analizował – nie była i nie mogła być żadną pomyłką, tylko klasycznym propagandowym wykorzystaniem przewagi oskarżenia nad sprostowaniem, wykalkulowanym, bo sprostowanie do większości tych, którzy usłyszeli oskarżenie, nie miało szansy dotrzeć, a już na pewno nie przed dniem głosowania.

Subotnik Ziemkiewicza

Czytany 11631 razy

Artykuły powiązane

  • Wirtualny Gupek Wirtualny Gupek

    Załapałem się jeszcze za młodu na parę wizyt w instytucji o dźwięcznej nazwie "GUKPPiW" (czyli: Główny Urząd Kontroli Publikacji, Prasy i Widowisk), w kręgu pisarzy i wydawców zwanej "gupkiem", a potocznie - cenzurą.

  • Sieroty po centrum Sieroty po centrum

    Pamiętam z dzieciństwa bajkę o kurczątku, które urwało się z kurnika pozwiedzać trochę świat. Najpierw spotkało indyka. Indor, jak to indor, rozindyczył się, rozgulgotał, nastroszył, więc kurczątko się go przestraszyło i uciekło.

  • Wojna, panie tego Wojna, panie tego

    Korwin opowiadał kiedyś bajeczkę o najeździe ludożerców na szczęśliwą wyspę. Hordy ludożerców runęły, by zmusić mieszkańców rajskiej krainy do ludożerstwa, ci bronili się dzielnie, ale, niestety, męstwo nie wystarczało – problem w tym, że obrońcy musieli dostarczać swoim oddziałom prowiant i grzebać zmarłych, a ludożercy pożerali trupy, więc nie musieli ani jednego, ani drugiego. Aż w krytycznej sytuacji obrońcy powiedzieli sobie – trudno, jakkolwiek to obrzydliwe, jest skuteczne, więc też musimy zacząć się żywić ludzkim mięsem. Dzięki temu wyrównali szansę, spuścili najeźdźcom bęcki i ostatecznie ich wygnali.

  • Polityka niższości, wyższości i prędkości Polityka niższości, wyższości i prędkości

    O Unii Europejskiej słyszymy w mediach głównie kompletne bzdury, które nijak się mają do rzeczywistości i obliczone są na szarpanie emocjami (bo też, właściwie, dlaczego akurat ten temat miał być wyjątkiem?). Jedną z takich „modnych bzdur” jest rzekoma groza, że oto powstanie „unia dwóch prędkości”, i w tej „unii dwóch prędkości” my znajdziemy się w „prędkości” wolniejszej.

  • Repolonizacja, czyli walka z wiatrakami Repolonizacja, czyli walka z wiatrakami

    Polskie media są w stanie fatalnym, ale leczenie ich patologii "repolonizacją" to pomysł chybiony, i to nawet podwójnie chybiony. Owszem, hasełko jest chwytliwe – każdy normalny Polak przyzna, że Polacy powinni mieć polskie przedsiębiorstwa i kupować polskie produkty, nawet (albo i: zwłaszcza) jeśli sam robi odwrotnie. Sondaże na pewno pokażą, że pomysł się podoba i zachęcą władzę do grzania tego tematu – ale to pułapka. Pułapka na polityków, którzy nie rozumieją, że w sondażach istnieje coś takiego jak "efekt poprawnościowy".