• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

niedziela, 11 październik 2015 12:47

Głowy do góry

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Jedźcie na zachód rodacy! Jedźcie na zachód rodacy!

Dla Amerykanina słowa „go west!” ciągną za sobą mnóstwo skojarzeń. Przede wszystkim weszły do historii jako zawołanie pionierów, a ściślej, hasło nawołującej do kolonizowania „starego” (po naszemu „dzikiego”) zachodu władzy.

Może pamięta ktoś kapitalny film „Wielki Mały Człowiek” i scenę, w której załamanemu po totalnym bankructwie bohaterowi generał Custer mówi: „chłopcze, jedź na Zachód!” – jak cały ten film, utkany z mało dla Polaka zrozumiałych odwołań historycznych i kulturowych, była to scena bardzo symboliczna. Z tym, że także bardzo ironiczna, bo i film, i książka na podstawie której powstał scenariusz, pochodziły z czasów, gdy Ameryka zaczęła swoją własną historię mocno przewartościowywać i to, co kiedyś było wzniosłe i heroiczne, uznawać za wstydliwe i śmieszne. Hasła „go west” zaczął szyderczo używać rodzący się homoseksualny ruch „balujących” czy też „beztroskich” (pojęcie „gej” jest w zasadzie nieprzetłumaczalne i dla przeciętnego Polaka niezrozumiałe – słownikowo to „wesołek”, ale nie chodzi o żartownisia, tylko o kogoś, kto prowadzi „wesołe” życie, myśli tylko o zabawie). I koniec końców zaczął być ten zwrot nacechowany pejoratywnie, w najlepszym wypadku żartobliwie. Jeśli powiedzieć dziś do prostego Amerykanina „go west!”, odbierze to jak Polak „bujaj się”; a znowu że coś „poszło na zachód” znaczy tyle, co „poszło się czochrać” czy zgoła „zdechło”.

Czytaj cały subotnik "Głowy do góry".

Czytany 5453 razy

Artykuły powiązane

  • Nieznośna łatwość mędrkowania Nieznośna łatwość mędrkowania

    Cóż, póki debata publiczna jest starciem dyszących do siebie nienawiścią Hutu i Tutsi metoda „na sok z buraka” – wymyśl kompromitujący kogoś fejk, albo jeszcze lepiej samo gołosłowne pomówienie, zrób z nim mema, daj „swoim” do upowszechniania – działa.

  • Trump, czyli... nic się nie stało Trump, czyli... nic się nie stało

    Koniec NATO! Koniec Ameryki! Ba, koniec Zachodu jako takiego... Ciemności zapadają nad światem.

  • Przewał po polsku - W tyle wizji Przewał po polsku - W tyle wizji

    Jednym z rodzajów przekrętu, który można zrobić, jest drobna, leciutka poprawka w przekładzie. Nazywa się to potocznie przewałem, a fachowo intoksykacją. Jak działa taka intoksykacja? Siedzi sobie w Brukseli taki pan, który pisze nie znając języka polskiego dla Washington Post, że polska telewizja źle przetłumaczyła słowa Obamy. Natychmiast powtarza to portal rosyjski, Spigel i leci smród na cały świat. W końcu jednak ambasada USA wyjaśniła co naprawdę powiedział prezydent Obama, co pokazuje sfałszowane tłumaczenie portalu Gazety Wyborczej.

  • Opowieści znikąd Opowieści znikąd

    Nie wiem jak w Ameryce, ale w kraju słowa Billa Clintona o Polakach i Węgrach jako ludziach, którzy – po tym, jak USA tak wiele zrobiły, aby ich obdarzyć demokracją – zdradzili tę demokrację i wybierają rządy autokratyczne podobne do rządów Putina, „bo tak wygodniej”, wywołały falę autentycznego… powiedzmy eufemistycznie, wkurzenia. I nie myślę tylko o politykach związanych z PiS lub partiami na prawo od PiS.

  • Ziemkiewicz: Nie powiedziałbym, że mamy politykę historyczną Ziemkiewicz: Nie powiedziałbym, że mamy politykę historyczną

    - Na razie bym nie powiedział, że mamy politykę historyczną, tylko pewne próby rewindykacji obszarów, które były wcześniej przemilczane. One nie zaczęły się wraz z objęciem władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, Polacy piszą swoją historię, odchodząca elita chce to nazywać pisaniem historii na nowo. Już stary Goethe powiadał, że każde pokolenie musi historię swojego kraju napisać na nowo. Ja bym powiedział, że to jest pisanie historii naprawdę, taką jaka ona była, czyli odrzucanie pewnych mitów. Jednak nie nazwałbym tego wszystkiego polityką historyczną, bo z polityką jest jak z wojną w sławnym powiedzeniu Napoleona: trzeba do niej pieniędzy, pieniędzy i po trzecie też pieniędzy - mówi Rafał Ziemkiewicz w wywiadzie dla wSensie.tv.

Więcej w tej kategorii: « Wróżenie z sondaży Nudne Strachy »