• Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna. Czytaj więcej...
  • Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 05 październik 2018 10:08

Pan Bóg jest pisowcem

Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.

poniedziałek, 10 październik 2016 11:43

Gen podległości

Zapewne nie pójdę na film Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”, który właśnie wchodzi na ekrany polskich kin. Im więcej osób, które znam i cenię, mówi mi, że to film znakomity, doskonały, niekiedy pada nawet słowo „arcydzieło” – tym bardziej nie czuję się na siłach. Rzecz w tym, że kiedyś dość dokładnie zapoznałem się z historią rzezi wołyńskich na użytek programu przygotowywanego dla TVP Historia. Owocem tej pracy był także artykuł w sobotnio-niedzielnym dodatku do „Rzeczpospolitej” – „Myśmy wszystko zapomnieli”. Był to wtedy, nie chwaląc się, pierwszy tekst w gazecie wysokonakładowej, zaliczanej do opiniotwórczych, piętnujący zaniechania i tchórzostwo polityków III RP w sprawie Wołynia.