• Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 12 luty 2019 12:31

Praworządność "na oko" Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Praworządność "na oko" fot. facebook.com/A.Dulkiewicz

Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna.

(...)

Pani Dulkiewicz nazwała zaś swój komitet Wszystko Dla Gdańska, choć takie właśnie stowarzyszenie istnieje i formalnie nie ma z Komitetem nic wspólnego.

Kiedy jej kontrkandydat, Grzegorz Braun, zaskarżył z tego powodu jej rejestrację, nazwę komitetu zmieniono. Problem w tym, że podpisy będące podstawą rejestracji zostały zebrane na tę starą nazwę.

(...)

"Litera prawa" - kogo to w Polsce obchodzi?

Otóż właśnie - niekiedy bardzo obchodzi. Wtedy, gdy chodzi nie o naszych, tylko o onych. Stosując interpretację zdroworozsądkową, by nie komplikować procedur, strona - nazwijmy to - "prawnicza" zachowała się dokładnie tak samo, jak w innych okazjach zachowuje się pisowska władza.

(...)

Przykłady? Z najgrubszych - uznanie przez większość sejmową, że wybierając pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego, choć miał prawo wybrać tylko trzech, poprzedni Sejm, ten peopeeselowski, wybrał ich jedną uchwałą, a uchwała, uznali prawnicy PiS, uchwała nie może być "częściowo ważna", tak jak jajko "częściowo świeże" - a więc nieważny był wybór całej piątki; a więc, ha, ha, uradowali się pisowcy, peopeesel sam się "zakuglował" i teraz nowy Sejm może wybrać nie tylko tych z prawa mu należnych dwóch, ale pięciu.

Na to prawniczy establishment narobił rabanu, że jednak uchwała była "częściowo ważna", w części dotyczącej trzech, nazwał nowo wybranych i zaprzysiężonych już sędziów "dublerami", i tak, z takiej właśnie kazuistyki, zaczęła się propagandowa histeria o rzekomym "łamaniu konstytucji", rozkręcona z takim sukcesem i taką szkodą dla Polski dzięki zachodnim sojusznikom polskiego establishmentu.

(...)

W tym samym mniej więcej czasie mecenas Giertych zdradził publicznie plan, jak zamierzała "opozycja totalna" unieważnić wygrane przez PiS wybory i powtórzyć je, występując tym razem z jedną listą, tak, aby "znowu było tak jak było". 

(...)

Mimo to wykombinowano, że występując jako lista partyjna, choć w istocie był lista koalicyjną, PiS oszukał, i na tej podstawie wybory należy powtórzyć.

(...)

Jeśli sprawę pani Dulkiewicz potraktować jednostkowo, to owszem, można się zgodzić, że sędziowie PKW postąpili słusznie. 

(...)

Każdy, kto zetknął się bliżej z tymi sprawami, wie, jakim koszmarem jest rejestrowanie partii politycznej - między innymi dlatego, że jakby człowiek nie kombinował, zawsze się okaże, że coś o podobnej nazwie już w rejestrach istnieje.  Click to Tweet

(...)

Chyba, że ktoś się nazywa Biedroń i jest pieszczochem tzw. środowiska. Wtedy sobie zakłada partię "Wiosna", i, mimo że stowarzyszenie o dokładnie takiej właśnie nazwie istnieje, działa i nawet jest o nim głośno, choć zapewne nie z tych powodów, o które twórcom "szlachetnej paczki" chodziło - z punktu rejestrację dostaje.

Tak przynajmniej twierdzi - bo nikt tej rejestracji nie widział, na stronach internetowych jej nie ma.

(...)

Nad konwencją pana Biedronia nie chce mi się pastwić - już mnie to właściwie nudzi, że ilekroć lewica szuka swych korzeni albo ma się pojawić "nowa jakość", to zawsze okazuje się, że to aborcja i antyklerykalizm.


(...)

Ale chodzi mi o co innego. Taki pan Biedroń - przecież nie pierwszy - zapowiada owe homomałżeństwa, i ma gdzieś, że są one sprzeczne z Konstytucją, zapowiada aborcję, która też jest sprzeczna z Konstytucją, i są na to orzeczenia TK jeszcze z czasów, gdy nie było w nim bodaj ani jednej osoby nominowanej przez PiS - a jednocześnie i on, i uczestnicy jego konwencji powtarzają wciąż zaklęcia o Konstytucji, wymachują tą Konstytucją, i zupełnie nie widzą sprzeczności.

To jest coś więcej, niż obłuda.

(...)

Tak naprawdę nikt w Polsce nie traktuje prawa poważnie - jest ono tylko jakąś upierdliwością, przeszkodą w prostym załatwianiu spraw, historia z uznaniem pani Dulkiewicz "awansem" podpisów zebranych na jeden komitet jako podpisów na inny jest tu jednym z niezliczonych przykładów. Orzeknie się, żeby było dobrze - nam, oczywiście, a nie tamtym. Po prostu - "na oko". I to na dodatek zawsze na lewe.

Czytaj cały felieton na fakty.interia.pl.

Czytany 947 razy

Artykuły powiązane

  • Symetrystę goń, goń, goń Symetrystę goń, goń, goń

    Po trzech latach rządów PiS ich najgorszą stroną nadal pozostaje opozycja. Nic nie zrozumiała, niczego się nie nauczyła i niczego nie zapomniała. Dramat, rozpacz, czarna mogiła.

  • Polowanie na czarownice - Chłodnym Okiem Polowanie na czarownice - Chłodnym Okiem

    Katarzynę Zimmermann, o pięknym słowiańskim nazwisku, stracono jako czarownicę w XVIII wieku, co było jednym z ostatnich procesów czarownic na obecnych ziemiach polskich. Pan Robert Biedroń i Gazeta Wyborcza, która się tym zachwyca, nie zauważyli, że w XVIII wieku Słupsk leżał na terytorium pruskim co znaczy, że nie było tam również kościoła katolickiego. Zastanawiam się czy ten "nasz" kraj i "nasza" czarownica wynikają z pewnej petrufikacji wiedzy historycznej czy też może są świadomi, że chodzi o państwo pruskie. Dzisiaj przecież Prusy to nasz wielki brat w zjednoczonej Europie i dlatego trzeba się za niego uderzyć w pierś.

  • Bez liderów, bez programu – bez sensu Bez liderów, bez programu – bez sensu

    Lewica we współczesnym świecie w ogóle ma niewiele sensu, ale w Polsce po Tusku nie ma go już za grosz. Rozpaczliwie wierzy, że nowy, zręczny lider, jeśli takiego znajdzie, wyprowadzi ją z politycznej zapaści.