• Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 18 styczeń 2019 13:33

Wieczny Smoleńsk Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

I znowu, po tragicznej śmierci Pawła Adamowicza, powtarza się to samo i tak samo - z jedną tylko różnicą, że wojska zamieniły się pozycjami i używaną bronią.

(...)

Ci zaś, którzy jeszcze niedawno akceptowali podnoszenie do rangi dowodów najbardziej nawet karkołomnych, wzajemnie sprzecznych i  opartych na najwątlejszych podstawach spekulacji, cytują - nieświadomi, kogo cytują - pouczenia Donalda Tuska, by na "zwykłym wypadku" nie zbijać politycznego kapitału, "nie grać trumnami", i z nagle uzyskanym zdrowym rozsądkiem przypominają, że takie tragedie się, niestety, zdarzają wszędzie.

Bo, oczywiście, zdarzają się. Wolfgang Schauble, przewodniczący Bundestagu, do dziś przykuty jest do wózka inwalidzkiego po tym, jak przed laty podczas spotkania z wyborcami chory psychicznie zamachowiec postrzelił go w kręgosłup.

(...)

Ale w kulturze politycznej i pamięci tamtych krajów nie ma takiego wzoru politycznego sukcesu, jakim było cyniczne i morderczo skuteczne wykorzystanie przez Piłsudskiego i jego obóz śmierci prezydenta Narutowicza z rąk szaleńca do spotwarzenia endecji, złamania politycznej dominacji prawicy i trwałego zepchnięcia jej na margines. Zamiast tego jest tradycja "brzytwy Ockhama", czyli szukania przyczyn nieszczęścia począwszy od najbardziej prawdopodobnej, i tradycja wyciągania praktycznych wniosków, tak, by się ono nie mogło powtórzyć.

Właśnie dlatego zarówno Reagan, jak i Schauble przeżyli - bo mimo zaskoczenia, zadziałały procedury i ochrona. A prezydent Adamowicz nie miał szans.

Nie miał szans, bo imprezy nie zgłoszono w ogóle jako imprezy masowej - dla wygody użyto sztuczki prawnej, prawa drogowego, tak że formalnie była "zajęciem pasa ruchu".

(...)


Przestrzeganie elementarnych procedur i sprawnie działająca ochrona nie pozwoliłyby nieprzeszukanemu, nikomu nieznanemu człowiekowi znaleźć się z 15-centymetrowym nożem na scenie przy VIP-ach.  Click to Tweet

Adamowicz, który, wbrew słowom jego mordercy, nie tylko nie był z PO, ale w ostatnich wyborach stanął jej na drodze i był przez nią równie mocno zwalczany jak przez PiS, mógł także stać się obiektem ataków, że "odgradza się od społeczeństwa", szyderstw, że "boi się Polaków", nękających pytań, ile za jego ochroniarzy płacą podatnicy etc. Nie wiem, czy brał to pod uwagę.  

(...)

Wszyscy znani mi dziennikarze, którzy byli na "Przystanku Woodstock", opowiadali, że "pokojowy patrol" to fikcja, a sposób akredytowania "mediów" to proszenie się o nieszczęście - wystarczy zalogować się na stronie internetowej, podając nazwisko, jakiekolwiek, nikt nie sprawdza, zapłacić coś koło stówy, i już masz plakietkę z którą wejdziesz wszędzie.

(...)

Zachowanie Owsiaka w obliczu tragedii to osobny temat, na który wolałbym pisać jak najmniej, ale trzeba.

(...)

Sądzę, że każdy zwykły małomiasteczkowy klezmer uznałby, że w takim momencie wypada jednak zamknąć szafę grającą. 

(...)

Wydaje mi się, że jeśli człowiek uwielbiany przez grubo ponad połowę Polaków obsesyjnie od kilku lat żali się przy każdej okazji, że tu go zaczepił jakiś bloger, tam na jakiś portalu skrytykowano, że go wszyscy nienawidzą, wszyscy mu szkodzą i przeszkadzają - to coś z nim nie tak.


(...)

Ale tu wspominam o tym tylko dlatego, że dzięki udzieleniu narracji Owsiaka ogromnego wsparcia przez TVN, nagle odpowiedzialność za tragedię została przesunięta na tych, którzy hejtowali, czy choćby tylko krytykowali Owsiakową orkiestrę. Trudno nie odbierać tego jako ognia zaporowego przed narzucającym się pytaniem o fatalną organizację imprezy i o bezpieczeństwo na niej.

(...)

Wiem, że to groch o ścianę, bo polityczne ciśnienie na wykorzystanie tragedii w polityce jest zbyt potężne i nieprzeparte - ale skutek jest taki, że walcząc "z mową nienawiści" zamiast z "tupolewizmem", i stając "murem za Owsiakiem", zamiast naprawiać to, co szwankuje, możemy być pewni, iż nadal i my, i nasze dzieci, będziemy ryzykować, chodząc na byle jak "zabezpieczane" imprezy na prawach "zajęcia pasa ruchu".

Na organizacji imprezy oczywiście sprawa się nie kończy. Grząskość dna, na które opadliśmy, obrazują reakcję mediów na wieść, że matka mordercy alarmowała policję o jego zamiarach.

(...)

Co może zrobić nasze państwo z dykty w takich wypadkach? Nic. Przecież nie można wsadzać, jak w sławnej powieści Dicka, każdego, kto dopiero ma popełnić przestępstwo, bo tak ktoś powiedział. Kto by miał o tym decydować? PiS? PO? Dzielnicowy? "Autorytety moralne"? 

(...)

A jak sobie radzić, gdy któryś zagraża? Nie będzie o tym żadnej dyskusji, a więc i żadnej poprawy, choć tym razem, popadło na człowieka ze świecznika.

(...)

Bo u nas przecież nie jest ważne, jaka jest prawdziwa przyczyna tego czy innego nieszczęścia, i jak mu na przyszłość zapobiec - tylko żeby obciążyć wrogie plemię moralną odpowiedzialnością.

Był kiedyś taki amerykański serial kryminalny, niezbyt wysokich lotów, o detektywie - Polaku, który nazywał się Banaczek i wygłaszał chętnie różne "stare polskie przysłowia", które Polaka przyprawiały o ataki śmiechu. Jego ulubiony tekst, jak zapamiętałem, brzmiał: "jest takie starego polskie przysłowie: jeżeli nie masz skarpetek w butach, nie szukaj ich na niebie".

Nic bardziej niepolskiego amerykański scenarzysta nie mógł, doprawdy, wymyślić. Jeśli Polakowi w stopy zimno, to powie, że to przez PiS, jeśli jest za PO, albo że przez PO, jeżeli jest za PiS, względnie, jeśli jest kukistą albo wolnościowcem, że przez PO-PiS i partie polityczne jako takie. Ale poszukać skarpetek, choćby i na niebie? Co to, to nie. 

Czytaj cały felieton na fakty.interia.pl.


 

Czytany 1318 razy

Artykuły powiązane

  • Strategia tysiąca kozich bobków Strategia tysiąca kozich bobków

    Donald Tusk to wytrawny uwodziciel, istny Kalibabka polskiej polityki - ale, jak się zdaje, długie pławienie się w europejskich luksusach stępiło jego talent bajeranta. O Jarosławie Kaczyńskim można prędzej powiedzieć wszystko, niż to, że "ma obsesję na punkcie pieniędzy".

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Demokracji mówimy: pa pa! Demokracji mówimy: pa pa!

    Trudno mi pojąć, po kiego diabła rząd skompromitował się w sprawie podwyżek cen prądu i zamiast powiedzieć, jak jest, odtańcował groteskowego kadryla z przytupami.

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Chore dzieci zawsze wzruszą Chore dzieci zawsze wzruszą

    "Panie Ziemkiewicz, dlaczego pan milczy na temat protestu niepełnosprawnych"? Ano dlatego, że chce mi się już rzygać od tej hipokryzji.