• Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna. Czytaj więcej...
  • Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 09 listopad 2018 14:04

Niepodległość w czasach obłudy Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Niepodległość w czasach obłudy fot. Wikimedia Commons

Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

U nas natomiast, w Polsce, kraju postkolonialnym i chylącym się ku ponownemu popadnięciu w kolonialną zależność, polityką rządzi logika boksu.

Różnica? W piłce nożnej gra idzie o pewne stałe punkty - nasza i ich połowa, bramka, której bronimy, bramka, do której strzelamy. W boksie chodzi wyłącznie o to, żeby przeciwnikowi, za przeproszeniem, dać w mordę.

(...)

Oczywiście, nie należy tej metafory traktować jako dokładnego opisu sytuacji - polska polityka to nie uregulowany ścisłym regulaminem i obiektywnie sędziowany mecz, tylko raczej bijatyka w knajpie, do której oprócz dwóch głównych osiłków stale usiłuje się wcisnąć ktoś trzeci i coś tam urwać dla siebie. 

(...)

Można więc wygrać wybory, głosząc, że się powstrzyma imigrację i oskarżając przeciwników, że ściągają imigrantów a wraz z nimi wszelkie zagrożenia, od gwałtów i "sharia zone", po chorobotwórcze drobnoustroje - a potem przez trzy lata ściągać więcej imigrantów, niż jakikolwiek inny kraj w Europie (polecam dane Eurostatu - dowodzące, jak wirtualna jest cała polityka, także europejska, bo przecież rzekoma antyimigranckość jest jednym z pretekstów do postawienia się nad Polską przez eurokrację i lewicowe eurosalony). A potem na następne wybory wyszyć spot straszący, że jakby tamci wygrali, to będą wpuszczać imigrantów, gwałcących i roznoszących epidemie.

Żeby było jasne: nie ma tu symetrii. W hipokryzji PiS jest malutkim misiem wobec heroldów "obrony konstytucji".

(...)

Bezprawna, bezczelna i prowokacyjna decyzja Hanny Gronkiewicz Waltz o prewencyjnym zakazie Marszu Niepodległości jest przecież skrajnym atakiem na gwarantowaną konstytucyjnie wolność - dokonanym krótko po tym, jak "opozycja totalna" zatrudniła usłużną lewaczkę z Amnesty International do wmawiania światu, że PiS narusza w Polsce wolność zgromadzeń.

(...)

A przecież nie był to jakiś zawieszony w próżni wyskok znajdującej się "na wylocie" prezydent Warszawy, do zakazania patriotycznej manifestacji wezwał ją w liście otwartym szereg hipokrytów "broniących konstytucji". 

(...)

Ideologia pajaców nawlekających na co się da koszulki z napisem "Konstytucja" daje się streścić parafrazą złowrogiego hasła, z którym uzasadniła swe zbrodnie Rewolucja Francuska: nie ma konstytucji dla wrogów konstytucji - a wrogami konstytucji są nasi wrogowie. Pan Schetyna zapowiada - powtórzył to już wielokrotnie - że "zdelegalizuje PiS". Jakim prawem?

(...)

W logice boksu można wszystko - aby tylko sięgnąć, aby mu dać w mordę. Można oskarżać PiS, że "robi politykę na trumnach" i samemu wywijać trumną nieszczęsnej ofiary propagandowego judzenia i depresji.

(...)

PiS rozchwiał w Polsce rządy prawa i podważył szacunek dla niego? Tak, bez wątpienia. 

(...)

Symbolem totalnej zlewki, jaką mają dla prawa totalsi jest zachwyt, że Wałęsa dwukrotnie bezczelnie złamał ciszę wyborczą, paradując na wybory w koszulce z charakterystycznym logo "konstytucja" będącym symbolem opozycyjnych manifestacji. 

(...)

Bokserzy przynajmniej nie niszczą ringu. Bijatyka w knajpie, jaką jest polska polityka, to coraz nowe połamane stoły i krzesła, potłuczone szkło, demolka, o guzach i siniakach przypadkowych ofiar już nie wspominając.

(...)

Rozumiem to piękne marzenie, żeby "wszyscy Polacy", ale nie ma czegoś takiego, jak "wszyscy Polacy". 

(...)


Jeszcze się te obchody nie zaczęły, a już mnie wkurzają. Wkurzają mnie te wezwania polityków, żebym był "radosny". Click to Tweet

Ze wszystkich cytatów wyprodukowanych przez polską literaturę najgłośniej mi dźwięczą w uszach wcale nie strofy o Ojczyźnie, bliźnie, krwi i honorze, których mamy całą bibliotekę - tylko słowa Felicjana Dulskiego: "a niech was wszyscy diabli!"

Czytaj cały felieton "Niepodległość w czasach obłudy" na fakty.interia.pl.

Czytany 1949 razy

Artykuły powiązane

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Prawdziwe wybory Prawdziwe wybory

    Arłukowicz, Borusewicz, Hubner, Kamiński (Michał), Kluzik-Rostkowska, Mężydło, Pitera, Rosati, Sikorski, Ujazdowski, Zalewski... Kogo pominąłem ze sławnych "perekińczyków", którzy przeszli z opozycji do PO za czasów, gdy rządziła ona, rozdawała na prawo i lewo konfitury, i wydawało się wielu, że będzie rządzić wiecznie? 

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.