• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 09 listopad 2018 14:04

Niepodległość w czasach obłudy Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(7 głosów)
Niepodległość w czasach obłudy fot. Wikimedia Commons

Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

U nas natomiast, w Polsce, kraju postkolonialnym i chylącym się ku ponownemu popadnięciu w kolonialną zależność, polityką rządzi logika boksu.

Różnica? W piłce nożnej gra idzie o pewne stałe punkty - nasza i ich połowa, bramka, której bronimy, bramka, do której strzelamy. W boksie chodzi wyłącznie o to, żeby przeciwnikowi, za przeproszeniem, dać w mordę.

(...)

Oczywiście, nie należy tej metafory traktować jako dokładnego opisu sytuacji - polska polityka to nie uregulowany ścisłym regulaminem i obiektywnie sędziowany mecz, tylko raczej bijatyka w knajpie, do której oprócz dwóch głównych osiłków stale usiłuje się wcisnąć ktoś trzeci i coś tam urwać dla siebie. 

(...)

Można więc wygrać wybory, głosząc, że się powstrzyma imigrację i oskarżając przeciwników, że ściągają imigrantów a wraz z nimi wszelkie zagrożenia, od gwałtów i "sharia zone", po chorobotwórcze drobnoustroje - a potem przez trzy lata ściągać więcej imigrantów, niż jakikolwiek inny kraj w Europie (polecam dane Eurostatu - dowodzące, jak wirtualna jest cała polityka, także europejska, bo przecież rzekoma antyimigranckość jest jednym z pretekstów do postawienia się nad Polską przez eurokrację i lewicowe eurosalony). A potem na następne wybory wyszyć spot straszący, że jakby tamci wygrali, to będą wpuszczać imigrantów, gwałcących i roznoszących epidemie.

Żeby było jasne: nie ma tu symetrii. W hipokryzji PiS jest malutkim misiem wobec heroldów "obrony konstytucji".

(...)

Bezprawna, bezczelna i prowokacyjna decyzja Hanny Gronkiewicz Waltz o prewencyjnym zakazie Marszu Niepodległości jest przecież skrajnym atakiem na gwarantowaną konstytucyjnie wolność - dokonanym krótko po tym, jak "opozycja totalna" zatrudniła usłużną lewaczkę z Amnesty International do wmawiania światu, że PiS narusza w Polsce wolność zgromadzeń.

(...)

A przecież nie był to jakiś zawieszony w próżni wyskok znajdującej się "na wylocie" prezydent Warszawy, do zakazania patriotycznej manifestacji wezwał ją w liście otwartym szereg hipokrytów "broniących konstytucji". 

(...)

Ideologia pajaców nawlekających na co się da koszulki z napisem "Konstytucja" daje się streścić parafrazą złowrogiego hasła, z którym uzasadniła swe zbrodnie Rewolucja Francuska: nie ma konstytucji dla wrogów konstytucji - a wrogami konstytucji są nasi wrogowie. Pan Schetyna zapowiada - powtórzył to już wielokrotnie - że "zdelegalizuje PiS". Jakim prawem?

(...)

W logice boksu można wszystko - aby tylko sięgnąć, aby mu dać w mordę. Można oskarżać PiS, że "robi politykę na trumnach" i samemu wywijać trumną nieszczęsnej ofiary propagandowego judzenia i depresji.

(...)

PiS rozchwiał w Polsce rządy prawa i podważył szacunek dla niego? Tak, bez wątpienia. 

(...)

Symbolem totalnej zlewki, jaką mają dla prawa totalsi jest zachwyt, że Wałęsa dwukrotnie bezczelnie złamał ciszę wyborczą, paradując na wybory w koszulce z charakterystycznym logo "konstytucja" będącym symbolem opozycyjnych manifestacji. 

(...)

Bokserzy przynajmniej nie niszczą ringu. Bijatyka w knajpie, jaką jest polska polityka, to coraz nowe połamane stoły i krzesła, potłuczone szkło, demolka, o guzach i siniakach przypadkowych ofiar już nie wspominając.

(...)

Rozumiem to piękne marzenie, żeby "wszyscy Polacy", ale nie ma czegoś takiego, jak "wszyscy Polacy". 

(...)


Jeszcze się te obchody nie zaczęły, a już mnie wkurzają. Wkurzają mnie te wezwania polityków, żebym był "radosny". Click to Tweet

Ze wszystkich cytatów wyprodukowanych przez polską literaturę najgłośniej mi dźwięczą w uszach wcale nie strofy o Ojczyźnie, bliźnie, krwi i honorze, których mamy całą bibliotekę - tylko słowa Felicjana Dulskiego: "a niech was wszyscy diabli!"

Czytaj cały felieton "Niepodległość w czasach obłudy" na fakty.interia.pl.

Czytany 1485 razy

Artykuły powiązane

  • Prawdziwe wybory Prawdziwe wybory

    Arłukowicz, Borusewicz, Hubner, Kamiński (Michał), Kluzik-Rostkowska, Mężydło, Pitera, Rosati, Sikorski, Ujazdowski, Zalewski... Kogo pominąłem ze sławnych "perekińczyków", którzy przeszli z opozycji do PO za czasów, gdy rządziła ona, rozdawała na prawo i lewo konfitury, i wydawało się wielu, że będzie rządzić wiecznie? 

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.