• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 12 październik 2018 11:55

Między Legionowem a Łomiankami Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Między Legionowem a Łomiankami fot. Wikipedia.org

Od pewnego czasu nikt już nie powtarza modnego kiedyś w mediach frazesu, że „reforma samorządowa była najbardziej udaną zmianą po roku 1989”.


(...)

Reforma druga polegała na dołożeniu trzeciego, pośredniego stopnia samorządu pomiędzy gminą a województwem: powiatu. Na narzucające się pytanie, po kiego diabła te powiaty, twórcy reformy odpowiadali z rozbrajającą szczerością: "żeby zakorzenić demokrację w terenie". 

(...)

Fakt, że w taki sposób "zakorzeniane" partie nie staną się bynajmniej ostoją demokracji, tylko czymś pośrednim pomiędzy gangiem, sektą i agencją pośrednictwa pracy, panu Buzkowi i jego specjalistom od samorządu umknął, za co płacimy dziś wymierną cenę, utrzymując z naszych podatniczych kieszeni zupełnie zbędne, a czasem zgoła szkodliwe instytucje, do których możemy co najwyżej wybrać delegatów tego sekto-gango-pośredniaka, którego rządy uważamy za mniejsze zło.

Ktoś powie, że możemy jeszcze wybrać bezpartyjnych samorządowców. Click to Tweet

(...)

Mam w tej kwestii unikalne doświadczenie, bo kiedyś za pieniądze pewnej amerykańskiej fundacji i TVP jeździłem z ekipą dwa tygodnie po Stanach Zjednoczonych, nagrywając reportaż o owych "grassroots" właśnie. Przekonałem się wtedy na własne oczy, że historyczny sukces Ameryki i jej cywilizacyjna wyższość nad Europą to produkt czystego, szczerego republikanizmu ludzi, którzy pokoleniami, od maleńkiego, przywykali do tego, że rządzą się sami i sami za siebie odpowiadają.

(...)

Z perspektywy czasu rozumiem, że pokazywanie Polakom samorządu amerykańskiego nikomu, delikatnie mówiąc, nie było na rękę. 

(...)

Takie typowe miasteczko, jedno z tych, w których byłem: 40 tysięcy mieszkańców, rada miejska, licząc razem z "mayorem" sześcioosobowa, plus - również wybierany, ale osobno - miejski prawnik. Plus około 400 do 600 aktywistów angażujących się społecznie w konkretne działania, bo żyć w miasteczku i w nic się nie angażować - to wstyd i obciach. 

(...)

Dlaczego u nas tak być nie może? Otóż, zdziwię Państwa, może. Mam akurat przyjemność od lat przemieszkiwać w podwarszawskiej gminie Łomianki, gdzie w poprzednich wyborach zdarzył się cud: mimo zaangażowania w popieranie partyjnego "zakorzenienia" polityków z pierwszych stron gazet, z ówczesnym prezydentem Komorowskim na czele, wygrał komitet założony przez lokalnych społeczników i biznesmenów. Wygrał, wyprowadził gminę z długów, wprowadził do rankingu najlepszych samorządów w Polsce, nagle znalazły się pieniądze na szereg pożytecznych inwestycji i udogodnień - okej, ale to jeszcze nic.

(...)

"Jako złych ludzi szpetne występki, zanim przed sądem niebieskim staną, już w tym życiu doczesnym mają otrzymać karę, tak równie słusznym jest, ażeby cnota nie pozostawała bez nagrody" - że tak pojadę klasykiem, a ja, jako publicysta, innej nagrody, niż upublicznienie tego samorządowego cudu nie umiem wymyślić.

(...)

Ja wiem, że "bezpartyjnym samorządowcem" jest także sławetny - od tygodnia - pan Smogorzewski z Legionowa, który zasłynął burackimi żartami na swojej konwencji samorządowej. 

(...)

Oto macie państwo piękny przykład buzkowego "zakorzenienia demokracji w terenie", gdy zeszła ona w ten teren "z góry", z upartyjnionych urzędów centralnych i wojewódzkich. 

(...)

U nas też ten mechanizm działa - ale słabo. Słabo, bo zbudowano system, który go tłumi, który wtłacza wszystkich chcących być politycznie aktywnymi w mechanizm sekto-gango-pośredniaków, i tym samym tę samorzutną, prawdziwą samorządność, jak w mojej gminie, tłumi i deprawuje. I nie ma na to innej rady, niż to, żeby sami wyborcy zmądrzeli na tyle, by nie głosować pod emocjonalnym szantażem telewizyjnej propagandy przeciwko "onym", bo jak "oni" dojdą do władzy albo jak im władzy się nie odbierze to będą żaby z nieba padać a słońce przestanie dawać mleko - tylko zainteresować się sprawami obywatelskimi na co dzień i w dniu wyborów wiedzieć, komu można zaufać, a kto jest tylko "podwieszony" pod partyjnych baronów. Względnie, aby ci, którzy zmądrzeć nijak nie chcą albo nie są w stanie, w ogóle się od głosowania powstrzymali, jeśli stanowienie o sobie i swojej lokalnej społeczności ich intelektualne możliwości przerasta.

Czego wszystkim Państwu (do której grupy kto się zalicza, to już niech sam oceni) na okoliczność zbliżających się wyborów samorządowych serdecznie życzę. 

Cały felieton "Między Legionowem a Łomiankami" do przeczytania na fakty.interia.pl.



Czytany 859 razy

Artykuły powiązane

  • Prawdziwe wybory Prawdziwe wybory

    Arłukowicz, Borusewicz, Hubner, Kamiński (Michał), Kluzik-Rostkowska, Mężydło, Pitera, Rosati, Sikorski, Ujazdowski, Zalewski... Kogo pominąłem ze sławnych "perekińczyków", którzy przeszli z opozycji do PO za czasów, gdy rządziła ona, rozdawała na prawo i lewo konfitury, i wydawało się wielu, że będzie rządzić wiecznie? 

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno Nieważkie zwycięstwo kapitana Schettyno

    Wyroki sądowe to w ogóle w Polsce loteria. 

  • Gdzie ta ordynacja? Gdzie ta ordynacja?

    Przed Prawem i Sprawiedliwością kolejna legislacja, której wszyscy oczekują, ale po dotychczasowych doświadczeniach trudno powiedzieć, czy sposób jej dokonania będzie te oczekiwania spełniał – zmiana ordynacji wyborczej do wyborów samorządowych.