• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 14 wrzesień 2018 16:34

Wojna frustratów Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(14 głosów)

Dziennikarskim półświatkiem wstrząsnęło nieprzedłużenie przez tygodnik "Polityka" umowy o pracę z Rafałem Wosiem - czyli jego, mówiąc prościej, wylanie z pracy. 

(...)

Czym tak strasznie podpadł lewactwu Woś, człowiek szczerze wierzący w lewicowe ideały, w sprawiedliwość społeczną i krzewiące je państwo-regulatora, zajadły krytyk tzw. neoliberalizmu (głupia nazwa na coś, co jest w istocie recydywą feudalizmu) i głoszonego od ćwierć wieku dogmatu, że w imię "pragmatyzmu" ten, który ma pieniądze, powinien móc zrobić co chce z tym, który ich nie ma, a wszelkie demokratycznie wybierane instytucje podporządkować się powinny maksymalizacji zysków wielkich podmiotów gospodarczych?

(...)

Ano, właśnie tym, że okazał się przesadnie przywiązany do tego, co głosi.

Woś bowiem, na zaproszenie innego lewicowego Don Kichota, Grzegorza Sroczyńskiego, który nie bardzo wiem, jakim cudem jest jeszcze tolerowany w mediach w "Agory", napisał artykuł w cyklu z zasady mającym przedstawiać inne od jedynie słusznego punkty widzenia i tym samym prowokować do myślenia. I rzeczywiście sprowokował, ale nie do myślenia, bo myślący tego rodzaju mediów od dawna już nie czytają - tylko do ataku wścieklizny.

(...)

Kto ciekaw, niech sobie poszuka, ile pomyj, wściekłych obelg i pryncypialnych pouczeń spadło na Wosia po tym, nader przecież umiarkowanym postulacie, ze strony "obrońców demokracji". 

(...)

A za myślozbrodnię się wylatuje z pracy. Tak jak już dawno temu wyleciał za wątpliwości z "Gazety Wyborczej" Roman Graczyk. Szczerze mówiąc, dziwię się, jeśli ktoś się dziwi, bo dla mnie to, że "lewicowość" lewicy jest u nas, generalnie, fikcją, przynajmniej w jej odłamach salonowych, i stanowi tylko "przykrycie" dla czysto plemiennej nienawiści - to żadna nowość.

Podobnie jak fakt, że tak samo jest z "prawicowością" PiS.

(...)

Furię, której ofiarą padł Rafał Woś, stosunkowo łatwo zrozumieć. Click to Tweet

(...)

Bardziej dziwią aberracje po stronie zwycięskiej, "patriotycznej".

(...)

A tymczasem "patriotów" roznosi złość nie mniejsza niż demokratów i równie wiodąca do aberracji. Przykładem wybuch kretyńskiej radości, że "nasza" pani Dominika dała w twarz "ichniej" pani Magdalenie, posuniętej nawet do swego rodzaju bluźnierstwa - bo trudno inaczej nazwać przyrównanie pani, która przyłożyła drugiej pani (nie żebym żałował tej drugiej, od dawna starającej się coś podobnego sprowokować) zza bezpiecznych barierek do sławnej "Inki".

(...)

I, jako się rzekło, mniej zrozumiałe, bo przecież "kibolom" PiS frustracja, drążąca peowców, powinna być obca. A, jak widać, nie jest.

Nie umiem tego wyjaśnić inaczej, niż świadomością stronników partii rządzącej, że sprawy nie idą tak dobrze, jak to władza usiłuje przedstawić.

(...)

Trochę jak w balladzie Wysockiego "Spotkanie w Porcie", znanej u nas z przekładu Kaczmarskiego.

(...)

Ale jak się skończy koniunktura i kasa, to co?

To w mordę rudą! I tego profesora, co się mądrzy, zamiast stać przy polskiej racji stanu!

Żal nie powiem co ściska, gdy się patrzy na to starcie frustratów. Bardzo bym się śmiał, gdyby to było za jedną czy druga granicą - ale to u nas, niestety...

Cały felieton do przeczytania w serwisie fakty.interia.pl.

Czytany 1698 razy

Artykuły powiązane

  • Teatrzyk z Lupy wzięty Teatrzyk z Lupy wzięty

    Facet, który spalił we Wrocławiu kukłę Żyda - czy, jak sam twierdził, żydowskiego bankiera - skazany został na 10 miesięcy więzienia. Zanim do tego doszło, szereg tzw. autorytetów wyraziło skrajne oburzenie, potępienie i stanowcze żądanie przykładnej kary. Co istotne, żaden z nich nie był świadkiem zdarzenia, znali je tylko z relacji prasowych i zdjęć.

  • Propaganda, panie tego… Propaganda, panie tego…

    Coraz rzadziej zaglądam do tygodnika „Polityka”, ponieważ pismo to ulega postępującej newsweekizacji. Coraz ostrzej, ale za to coraz głupiej – widocznie taki jest czytelniczy „trynd” po umownej „tamtej stronie”, że kluczem do sprzedażowego sukcesu jest zaspakajanie emocjonalnych potrzeb ludzi, którzy nie mogą spać po nocach, bo dusi ich ten bezmiar podłości, okazywanej przez PiS i Kaczyńskiego.

  • Totalne utotalnianie totalności Totalne utotalnianie totalności

    W odniesieniu do „totalnej opozycji” największym pytaniem jest: „czy się śmiać, czy się bać?”. Wbrew pozorom, odpowiedź nie jest łatwa, przynajmniej jeśli się trochę zna historię.

  • Głupota krwią opłacona - Chłodnym Okiem Głupota krwią opłacona - Chłodnym Okiem

    Po poprzednim zamachu w Berlinie zdarzyło mi się zauważyć komu Niemcy to zawdzięczają, co oczywiście było wielkim nietaktem i spotkało się ze straszliwym oburzeniem. Do szału doprowadza mnie już ta załgana propaganda, która w kółko używa określenia uchodźcy. Ten zbrodniarz, tzw. syryjski uchodźca z Pakistanu, gdzie żadnej wojny nie ma, dodatkowo okazał się być "dobrze znany policji" z drobnych przestępstw. Właściwie to w normalnym kraju, jeżeli w ogóle został wpuszczony, to powinien zostać deportowany za te przestępstwa, a to by było jednak sprzeczne z europejskimi wartościami. Niestety za głupotę polityków rządzących światem, a Angela Merkel niewątpliwie do takich należy, ludzie płacą krwią.

  • Powrót ojca marnotrawnego? Powrót ojca marnotrawnego?

    Lewicowo-liberalna opozycja ma straszny problem z przywództwem. Grzegorz Schetyna charyzmy ma tyle, co gminny urzędnik, Ryszard Petru co się odezwie, to nie wiadomo gdzie oczy podziać. Kosiniak Kamysz jest za młody, Miller za stary, a Czarzasty nie do przyjęcia bez względu na wiek. Partie jakoś sobie jeszcze radzą, bo dotacje budżetowe do pewnego stopnia zastępują charyzmatycznego przywódcę. Ale już ruch społeczny bez takowego istnieć nie może, czego dowodem oczywisty nawet dla jego sympatyków uwiąd KOD. Mateuszowi Kijowskiemu po roku głaskania go i polewania miodem przez wciąż wpływowe media obozu magdalenkowego ufa, w najnowszym sondażu, zaledwie 14 proc. Polaków – zamiast być wartością dodaną do wyżej wymienionych, jak to sobie wymyśliła, lansując go, „Gazeta Wyborcza”, jest więc wartością ujemną.