• "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina. Czytaj więcej...
  • Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek. Czytaj więcej...
  • Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 10 wrzesień 2018 12:16

Symetrystę goń, goń, goń Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(13 głosów)
Symetrystę goń, goń, goń fot. Wikipedia.org

Po trzech latach rządów PiS ich najgorszą stroną nadal pozostaje opozycja. Nic nie zrozumiała, niczego się nie nauczyła i niczego nie zapomniała. Dramat, rozpacz, czarna mogiła.

(...)

Może przesadą byłoby twierdzić, że PiS jest wart PO - rządzi w końcu dopiero trzy lata i nawet gdyby Komendant w ogóle nie próbował powstrzymywać procesów gnilnych swej partii, nie zdążyłyby one jeszcze zajść tak daleko.

(...)

Lider zaś, zapatrzony w de Gaulle’a, ma wizję jak nas wszystkich uszczęśliwić. Nas, swój naród, nie siebie. Może to wizja chybiona, może nawet groźna, ale czyni go ona politykiem z innej zupełnie ligi niż poprzednik, który miał tyko "projekt" wskoczenia na możliwie najwyższy stołek, najlepiej w Unii, bo tam stołki wyższe od krajowych, z zasady. Czy nie jest charakterystyczne, że "totalna opozycja" i wszystkie wspierające ją tuzy intelektu starają się usilnie tej wizji Kaczyńskiego nie dostrzegać, choć przez trzy dekady swej politycznej aktywności wyłożył on ją wielokrotnie w licznych książkach, wywiadach i programowych mowach?

(...)

Piszę to, co przeczytali Państwo w pierwszym zdaniu, z całą odpowiedzialnością.

Opozycja jest niezbędną częścią republikańskiego rządu, bez niej demokracja przypomina bazar, na którym jest tylko jeden sprzedawca. Click to Tweet

Nieuchronną konsekwencją takiego modelu opozycyjności, jaką przyjęła PO, jest stopniowe przekierowywanie sił z walki z władzą - która to batalia coraz bardziej zmienia się w rytuał, z gatunku Orwellowskich "godzin nienawiści" - na eliminowanie potencjalnych zagrożeń po "swojej", opozycyjnej stronie. 

(...)

Nie sądziłem, szczerze mówiąc, że przyjdzie mi kiedyś bronić prezydenta Słupska, ale robienie z niego przez redaktora Lisa ojca chrzestnego pedofilii poprzez nabudowywanie skojarzeń, niejasnych aluzji i manipulowanie kontekstem jest zwyczajnie obrzydliwe i pokazuje bezmiar upadku dziennikarskiego "pluszaka" PO.

(...)

Nowością jest, że tym razem uderza tymi metodami w antypisowską lewicę. Choć nikogo to nie powinno zaskakiwać, choćby w kontekście zamieszczanych u niego epistoł Cezarego Michalskiego, newsweekowego odpowiednika wspomnianych wyżej partyjnych lektorów z "Polityki", niemal co tydzień potępiającego pryncypialnie za "odchylenie" od obowiązującej linii swoich wczorajszych towarzyszy z "Krytyki Politycznej".

Generalnie, ma rację publicysta tej ostatniej, Michał Sutowski, gdy podsumowuje, że mocodawcom "pluszaka" i reszty chodzi o to, by po roku 2019 opozycja była "funduszem emerytalnym dla dawnego establishmentu i koncesjonowanym symulakrum polskiej demokracji".

(...)

A na cokolwiek więcej, niż "fundusz emerytalny i koncesjonowane symulakrum" raczej szans przed taką opozycją nie widzę. Choć wiem, że ona sama żyje nadziejami, a chwilami nawet pewnością sukcesu przynajmniej w dużych miastach, wpatrując się w sondaże. Trochę mi to przypomina starą żydowską anegdotę o porzuconej kobiecie, która idzie po radę do mądrego rabina, a ten zapowiada, że mąż jeszcze do niej wróci. Po tej rozmowie chce zostawić pieniądze szamesowi, ale ten odmawia: nie wezmę tych pieniędzy, kobieto, bo rabbi się pomylił, mąż do ciebie nie wróci. Co? Ty, zwykły woźny, śmiesz mówić, że mądry rabin się myli?! - oburza się ona, na co szames: tak, kobieto, bo rabbi gdy to mówił patrzył w swoje mądre księgi, a ja patrzę na ciebie. 

Cały felieton do przeczytania na fakty.interia.pl.

 

Czytany 1115 razy

Artykuły powiązane

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Koalicja Obciachu Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek.

  • Praworządność "na oko" Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna.

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał.