• "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina. Czytaj więcej...
  • Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek. Czytaj więcej...
  • Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 24 sierpień 2018 12:08

Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(11 głosów)
Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać fot. Wikipedia.org

Temat "delegalizowania ONR" wraca jak bumerang, albo jak swego czasu "stawianie Ziobry i Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu" za rzekome doprowadzenie do śmierci byłej minister Blidy. 

(...)

W istocie jedyne "coś", które zrobić mogli, to rzeczonym Ziobrze i Kaczyńskiemu, z przeproszeniem, skoczyć na puklerz.

Prawidłowość akcji zatrzymania byłej minister i zasadność postawienia jej zarzutów potwierdziło pięć niezależnych od siebie procesów sądowych, poświęconych różnym aspektom tej sprawy, a także, pośrednio, komisja sejmowa posła Kalisza, która jako jedyny zarzut potrafiła politykom PiS postawić utworzenie do walki z mafią węglową "zespołu międzyresortowego" - albowiem, jak bystrze zauważył pan Kalisz, konstytucja takich zespołów nie przewiduje.

(...)

Dziś PO i jej przystawki skiepściły się na tyle, że do liderów Zjednoczonej Prawicy nawet nie mają co szurać - wybór na nowy cel ich ataków Obozu Narodowo-Radykalnego wydaje się więc racjonalnym dostosowaniem zamiarów do posiadanych sił. ONR to organizacja dość prężna, ale niewielka, choć uporczywe skupienie na niej uwagi wpływowych mediów i polityków formacji do niedawna rządzącej sprzyja oczywiście jej szybkiemu rozrostowi. 

(...)

Sprawa ma kilka poziomów. O pierwszym i podstawowym nie będę tu wiele pisał, bo zrobiłem to raptem dwa tygodnie temu w felietonie "Faszyzm urojony".

(...)

Odłóżmy jednak na bok naszą historię, opluwaną przez neo-targowicę, i spójrzmy na sprawę pragmatycznie.

Otóż gdyby nawet - załóżmy - współcześnie działająca organizacja odwołująca się do tradycji przedwojennego ONR była taka, jak ją malują michnikopodobne media (choć, rzecz charakterystyczna, jej wrogowie nie potrafią podać żadnego konkretnego powodu postulowanej delegalizacji - poza subiektywnymi opiniami i zdjęciami skinheadów sprzed ponad dwudziestu lat), gdyby, jednym słowem, nie szło o ONR, ale coś pokroju NOP-u czy "Falangi", to - tak na poważnie - jaki ta delegalizacja miałaby mieć sens? Po co? No?

Zapytam: czy któryś z polityków i autorytetów "totalnej opozycji", tak przecież zakochanych we wszystkim co niemieckie zadał sobie pytanie: a dlaczego Niemcy nie zdelegalizowali u siebie neonazistów, dlaczego działają oni i paradują w rocznicę śmierci Hessa zupełnie legalnie i pod ochroną policji?

Z sympatii dla nazistowskich idei? Nie, w najmniejszym stopniu.

Po prostu rozsądek podpowiada, że lepiej mieć radykałów legalnych, a więc zmuszonych w jakiś sposób się temperować i poddanych jakiejś kontroli - niż spychać ich do podziemia.

(...)

Nie ma żadnego pomysłu na Polskę, niczego do zaproponowania, wpadka goni wpadkę, a prowizorka, klejona skoczem, prowizorkę? To straszmy faszyzmem i nadymajmy się, jak to z faszyzmem wygramy. Click to Tweet

(...)

Niektórzy pisowcy rzeczywiście wykazali się głupotą i przerażeni, że zaraz takie oskarżenia padną, sami zaczęli deklarować, że oni też ONR chcą zdelegalizować - choć tak samo jak i PO nie potrafią podać żadnego ku temu powodu. 

(...)

Generalnie jednak prorokuję, że "antyfaszystowskie" wzmożenie PO i lewicy, i agresja konkretnie przeciwko ONR, źle się dla nich skończy.

(...)

Nie życzę "totalnej opozycji" dobrze, ale jako katolik (kiepski, ale się staram) mam obowiązek błądzących napominać. Więc napominam. Na moim podwórku używało się w takich sytuacjach rubasznego powiedzonka, którego nie zacytuję w całości, ale zaczynało się od słów: "nie strasz, nie strasz, bo..." Resztę niech sobie pan Schetyna z panem Trzaskowskim wyguglają.

Cały felieton do przeczytania na fakty.interia.pl.

 

Czytany 1036 razy

Artykuły powiązane

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Koalicja Obciachu Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek.

  • Strategia tysiąca kozich bobków Strategia tysiąca kozich bobków

    Donald Tusk to wytrawny uwodziciel, istny Kalibabka polskiej polityki - ale, jak się zdaje, długie pławienie się w europejskich luksusach stępiło jego talent bajeranta. O Jarosławie Kaczyńskim można prędzej powiedzieć wszystko, niż to, że "ma obsesję na punkcie pieniędzy".

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał.