• Wojna frustratów

    Dziennikarskim półświatkiem wstrząsnęło nieprzedłużenie przez tygodnik "Polityka" umowy o pracę z Rafałem Wosiem - czyli jego, mówiąc prościej, wylanie z pracy.  Czytaj więcej...
  • Klucz do Schetyny

    To, że częściej piszę tu o opozycji niż o władzy, ma bardzo prostą przyczynę: z punktu widzenia publicysty, felietonisty, opozycja jest ciekawsza. Czytaj więcej...
  • Symetrystę goń, goń, goń

    Po trzech latach rządów PiS ich najgorszą stroną nadal pozostaje opozycja. Nic nie zrozumiała, niczego się nie nauczyła i niczego nie zapomniała. Dramat, rozpacz, czarna mogiła. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 27 lipiec 2018 12:36

To się nazywa frustracja Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(30 głosów)
To się nazywa frustracja fot. Pexels.com

Jest coś takiego, jak "kara Boża", cokolwiek tam księża mówią.

W czasach potęgi michnikowszczyzny, gdy jej wyroki miały moc wykluczania z życia publicznego, jej ulubioną obelgą było słowo "frustrat". Każdy, komu nie podobało się cokolwiek był wyszydzany i ośmieszany właśnie jako "frustrat".

 

Przypomnę młodszym, że ta banda, która dziś skamle i piszczy o "obronie konstytucji", przy okrągłym stole zapewniła sobie na wiele lat praktyczny monopol w mediach. Click to Tweet

(...)

Wszystkie te świństwa zrobiono, oczywiście, mówiąc słowami pana Rzeplińskiego, "w stanie swoistej vis maior" - po to, by nie dopuścić do eksplozji populizmu i faszyzmu, fali pogromów, egzekucji i obsunięcia się Polski w wyznaniową dyktaturę, co niewątpliwie by się stało, gdyby polskiemu motłochowi tak po prostu dać wolność słowa i wyboru, bez kurateli oświeconych i wyposażonych w odpowiednie narzędzia kontrolne elit.

(...)

I właśnie wyśmiewanie "frustracji" owych zepchniętych na margines debaty publicznej, zakrzyczanych i pozbawionych dostępu do mediów stanowiło szczególnie ulubioną formę pastwienia się na nimi pijanej sukcesem gówniażerii, która uczepiwszy się michnikowej poły korzystała z kasy, zagranicznych wojaży i karier.

(...)

Każdy, komu się ówczesne nieporządki nie podobały, był dla nich "frustrat".

(...)

I rzeczywiście, muszę przyznać, uczucie zniechęcenia, depresji i temu podobne, nie były nam obce. Co mógł człowiek czuć, gdy krakowski "Czas" bankrutował, mając pierwsze miejsce w regionie pod względem czytelnictwa i sprzedaży, zduszony zmową reklamodawców? Gdy numer "Najwyższego Czasu" z listą Macierewicza, absolutnie nieosiągalny w sprzedaży, ówczesny monopolista "Ruch" skierował w całości na przemiał, informując redakcję o prawie stuprocentowych zwrotach?

(...)

Ale, jako się rzekło, jest nie tylko nagroda za wytrwałość - jest i kara Boża. Nikt chyba nigdy nie przekonał się tak dobitnie, jak teraz przekonują się owe środowiska, co to jest ta frustracja, którą tak ochoczo przypisywali innym.

Przy czym o ile obóz umownie nazywany prawicą w pierwszych dziesięcioleciach III RP gorzkniał, nie mogąc pokonać ograniczeń, nazwijmy to, instytucjonalnych, których przykłady podałem wyżej, ale nigdy nie stracił wiary w to, że Polska w większości jest "prawicowa", katolicka, patriotyczna i tradycjonalistyczna, i prędzej czy później uda się ją "przebudzić" - to obóz "kompradorski" został dziś ugodzony dużo boleśniej.

Nadal przecież ma w swych rękach większość narzędzi "dystrybucji szacunku"

(...)

Tylko że tym razem w żaden sposób posiadana medialna potęga nie przekłada się na skuteczność - im usilniejsza propaganda, że ginie wolność i demokracja, że PiS niszczy, zawłaszcza, wprowadza państwo wyznaniowe i faszyzm, tym mniej osób na ulicznych protestach i tym lepsze dla PiS sondaże, mimo zawsze pomocnych i chętnych do strofowania Polski przyjaciół "totalnej opozycji" z Zachodu.

Ba, wyraźnie ubywa chętnych do publicznego występowania przeciwko PiS "autorytetów".

(...)

W ogóle, z autorytetami, z liderami, ma umowna tamta strona straszny problem nawet jak ich znajdzie - bo co znajdzie, to okazuje się, że znalazła, hm, no nie takich, jak potrzebuje.

(...)

Teraz wiecie, co to frustracja?

Wiecie. Ja wiem, że wiecie, bo czytam wasze wpisy w necie, artykuły, obserwuję zachowania, coraz bardziej absurdalne, coraz bardziej chamskie i coraz bardziej rozpaczliwe. Macie teraz swoich "frustratów".

To jest właśnie "kara Boża". 

Cały felieton "To się nazywa frustracja" do przeczytania na fakty.interia.pl.

 

Czytany 535 razy

Artykuły powiązane

  • Wielkie rzeźbienie w... Wielkie rzeźbienie w...

    Miły czytelnik niech sobie wyobrazi, tak gwoli kształcącej umysł rozrywki, jakie to by były jaja po wszystkich tefałenach, niusłikach, onetach i pudelkach, gdyby tak spalił się plastikowy sraczyk na budowie gdzieś w okolicach warszawskiego Żoliborza, i ktokolwiek, kogo można nazwać „pisowcem”, choćby anonimowy internetowy troll, powiązał ów „pożar” z celowym podpaleniem, a domniemane celowe podpalenie z bezpieczeństwem Prezesa PiS?

  • Bujanie Polską Bujanie Polską

    Nigdy za dużo przypominania, że spór o Trybunał Konstytucyjny mógł być łatwo wygaszony w kilka tygodni po sławnej sejmowej "konwalidacji" - z korzyścią i dla samego Trybunału, i dla Polski.

  • Moralista z burdelu Moralista z burdelu

    Pouczająca, jak sądzę, konwersacja, trafiła mi się na Twitterze. Zaczęło się od programu "W tyle wizji", w którym – pośród innych tematów dnia – pośmialiśmy się z Krzysztofem Feussettem z wywiadu, jaki przeprowadził, czy raczej próbował przeprowadzić Konrad Piasecki z ministrem Błaszczakiem.

  • Przewał po polsku - W tyle wizji Przewał po polsku - W tyle wizji

    Jednym z rodzajów przekrętu, który można zrobić, jest drobna, leciutka poprawka w przekładzie. Nazywa się to potocznie przewałem, a fachowo intoksykacją. Jak działa taka intoksykacja? Siedzi sobie w Brukseli taki pan, który pisze nie znając języka polskiego dla Washington Post, że polska telewizja źle przetłumaczyła słowa Obamy. Natychmiast powtarza to portal rosyjski, Spigel i leci smród na cały świat. W końcu jednak ambasada USA wyjaśniła co naprawdę powiedział prezydent Obama, co pokazuje sfałszowane tłumaczenie portalu Gazety Wyborczej.

  • Fraszka o Michniku - Chłodnym Okiem Fraszka o Michniku - Chłodnym Okiem

    Wiersz napisałem, bardziej fraszkę, która brzmi tak: "Michiniku, Michniku, ty stary obłudniku". Zainspirowana ona jest oburzeniem na całą kolumnę Gazety Wyborczej, że PiS ją pozwał do sądu za stwierdzenie, że państwo PiSu to państwo mafijne. Nie chce mi się przypominać za co Adam Michnik pozywał, ale bynajmniej nie za konkretne przekłamania, ale za wyrażanie o nim opinii. Robert Krasuski został np. skazany za to, że powiedział o Michniku, że spędził on jedną trzecią życia z ubekami, a jedną trzecią ich chronił.

Więcej w tej kategorii: « Multi-kulti zabija Przewrót pajacowy »